Około godziny 6 rano jeden z pracowników, który szedł do pracy w stadninie koni zauważył na łące przy alei dojazdowej do stadniny, leżące obok granatowego golfa zwłoki kobiety – była to Małgorzata J. Na pierwszy rzut oka można było pomyśleć, że owinięta w śpiwór kobieta mocno śpi, jednak z bliska, nie można było nie dostrzec ogromnej kałuży krwi znajdującej się obok ciała.