Rosjanie dwa dni z rzędu otwierali główne wydanie wiadomości materiałem o Polskiej Defiladzie 2026 w Święto Wojska Polskiego. Płk Maciej Korowaj mówi, co dokładnie policzyli, gdzie zobaczyli u nas dziury, i co jego zdaniem wydarzy się we wrześniu i październiku.
Największa defilada w historii Wojska Polskiego. Ale najciekawsze nie wydarzyło się na Wisłostradzie - wydarzyło się w rosyjskich telewizjach i na Kremlu. Rossija-1 przez dwa dni z rzędu otwierała główne wydanie wiadomości materiałem o polskim święcie, a rosyjskie agencje wyliczyły nasz sprzęt z dokładnością, której nie powstydziłby się żaden zachodni analityk. Dlaczego ich propaganda to zrobiła?
Płk rez. Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego, analityk Instytutu Wschodniej Flanki i wykładowca Uniwersytetu w Białymstoku, rozkłada rosyjski przekaz na warstwy: propagandową, polityczną i tę najbardziej niewygodną - czysto analityczną. Tłumaczy, na którym elemencie polskiej armii Rosjanie zatrzymali wzrok dłużej, niż by chcieli, i który obszar naszej obrony opisali jako najsłabsze ogniwo. Wyjaśnia też, dlaczego w rosyjskich analizach Polska jest traktowana zupełnie inaczej niż Finlandia, Szwecja czy państwa bałtyckie.
W rozmowie także: co oznaczał brak zaproszenia dla ukraińskiego wojska na Polską defiladę, jak Korowaj ocenia nowego dowódcę ukraińskich wojsk i jego reakcję na sprawę nadania nazwy jednostce "bohaterów upa". Co Amerykanie realnie przekazali Ukrainie zamiast zapowiadanych systemów, oraz przy jakim dystansie od własnej granicy rosyjska doktryna dopuszcza użycie taktycznej broni jądrowej.
Michał Stela pyta wprost, czy Korowaj podtrzymuje swoją prognozę o prowokacji na Bałtyku. Odpowiedź jest w materiale. Pod materiałem na youtube zostawcie komentarz, jak wy odczytujecie rosyjskie relacje z naszej defilady. Na naszym kanale zobacz także komentarz po defiladzie z bonusem dla śróbkologów z Damianem Ratka, Antonim Walkowskim i Michałem Stelą