Czy „cisza przed burzą” już trwa, a Morze Bałtyckie jest rozpisane w rosyjskich planach jako teatruderzenia? Pułkownik Maciej Korowaj – były oficer wywiadu wojskowego – tłumaczy, co naprawdę znaczy cytat o psie i smyczy oraz dlaczego Rosja szuka dziś słabszego ogniwa na wschodniej flance NATO
W rozmowie padają ostrzeżenia przed scenariuszem „kryzys kubański 2.0”, możliwą jesienną eskalacją i rajdowymi operacjami dywersyjnymi z kierunku Białorusi.
Tak pies nas gryzie, problem jednak nie leży w nim samym, lecz w tym, kto trzyma smycz.” – ten cytat z byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu zagranicznego staje się punktem wyjścia do rozmowy o tym, gdzie naprawdę dziś przebiega linia frontu. Zamiast opowieści o kolejnych kilometrach zajętego terenu na Ukrainie, pułkownik Maciej Korowaj wskazuje na Zachód jako główny cel rosyjskiej presji – państwa bałtyckie, Skandynawię, Polskę jako „filar bezpieczeństwa” wschodniej flanki NATO.
W wywiadzie padają tezy o świadomie obniżonym przez Rosję progu użycia broni nuklearnej, rozbudowanym potencjale dywersyjnym i rozważaniu przez Moskwę scenariusza ograniczonego uderzenia taktycznego na Bałtyku, które miałoby wymusić nowy „kryzys kubański 2.0”. Jesień może być momentem, gdy Rosja spróbuje „zrobić coś głupiego” – ale co dokładnie? W wywiadzie dostajemy także zestaw niewygodnych pytań o nasze słabe ogniwa, tunele pod granicą i gotowość NATO.