To zaproszenie, by zatrzymać się i naprawdę zobaczyć siebie – nie oczami innych, nie przez role (matki, terapeutki, partnerki), ale przez wewnętrzne spojrzenie. To moment, w którym odwracasz uwagę od świata zewnętrznego i kierujesz ją do wnętrza – do ciała, emocji, myśli, uczuć, pragnień.
To „zobaczenie siebie” w prawdzie – bez masek, ocen i powinności.
W praktyce medytacyjnej oznacza to bycie świadkiem samej siebie – zauważanie oddechu, odczuć w ciele, przepływu myśli. Nie chodzi o analizę, lecz o czyste obserwowanie. Wtedy pojawia się przestrzeń, w której możesz poczuć: „Oto ja. Jestem. Widzę siebie. Czuję siebie.”
„Zobaczyć siebie” to także uznać swoją historię, emocje, ograniczenia, a jednocześnie swoje światło i siłę. To gest samoakceptacji – spojrzenia z łagodnością, a nie krytyką. W tej przestrzeni rodzi się wewnętrzny spokój i uzdrowienie.