Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

By Łukasz JakubKids & Family
Download on the App Store

Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci episodes

  • ALEKSANDER FREDRO Raki w garnku

    RAKI W GARNKU.

    „Nie tak to diabeł straszny, jak malują ludzie,

    „Stary rak do rodziny rzekł w kuchennéj budzie,
    „Wprawdzie znów naszych w torbę chwycono podrywką,
    „Lecz zaraz nakarmiono grysem i pokrzywką;
    „Wprawdzie raki już nadal cofać się nie mogą,
    „Ha! cóż robić! duch czasu — naprzód nową drogą.

    „Teraz jakiś pan biały, z fartuchem w szlafmycy,

    „Raczył nas wsunąć gładko do jakiéjś ciemnicy.
    „Ach! jakże tu przyjemnie, ach jakże tu miło;
    „O świętym Janie w wodzie tak ciepło nie było.
    „Rozkosz, tu się podniosę, a tam się położę,
    „Ciepło i coraz ciepléj!... No, no, trochę dużo,
    „Ba, nadto, wściekle kipi! aż się ściany kurzą;
    „Héj! Hola! piecze, parzy, duch w piersiach zaparty,
    „Niechże was piorun trzaśnie, o wy wściekłe czarty!“
    Nie pomogło Ach i Och! koniec końców taki,
    Że radykalnie były zgotowane raki.

    2 min
  • ALEKSANDER FREDRO Małpa w kąpieli

    MAŁPA W KĄPIELI

    Rada małpa, że się śmieli,

    Kiedy mogła udać człeka,
    Widząc panią raz w kąpieli,
    Wlazła pod stół — cicho czeka.
    Pani wyszła, drzwi zamknęła,
    Małpa figlarz nuż do dzieła!

    Wziąwszy pański czepek ranny,

    Prześcieradło
    I zwierciadło,
    Szust do wanny! —
    Daléj kurki kręcić żwawo
    W lewo, w prawo,
    Z dołu, z góry,
    Aż się ukrop puścił z rury,
    Ciepło — miło — niebo — raj!
    Małpa myśli: w to mi graj;
    Hajże kozły, nurki, zwroty,
    Figle, psoty,
    Aż się wody pod nią mącą.
    Ale ciepła coś za wiele....
    Trochę nadto... Ba, gorąco!..
    Fraszka! Małpa nie ciele,
    Sobie poradzi:
    Zkąd ukrop ciécze,
    Tam palec wsadzi.
    Aj gwałtu! piecze!
    Niema co czekać:
    Małpa w nogi —
    Ukrop za nią — tuż, tuż w tropy,
    Aż pod progi.
    Tu nie żarty, parzy stopy...
    Daléj w okno... brzęk! — uciekła.
    Że tylko palce popiekła,
    Nader szczęśliwa. —
    Takto zwykle małpom bywa.

    2 min
  • ALEKSANDER FREDRO Cygan i baba

    CYGAN I BABA.

    Mówią ludzie, że przed laty

    Cygan wszedł do wiejskiej chaty,
    Skłonił się babie u progu
    I powitawszy ją w Bogu
    Prosił, by tak dobrą była,
    I przy ogniu pozwoliła
    Z gwoździa zgotować wieczerzę —
    I gwóźdź długi w rękę bierze.
    Z gwoździa zgotować wieczerzę!
    To potrawą całkiem nową!
    Baba trochę wstrząsła głową,
    Ale baba jest ciekawa,
    Co to będzie za przyprawa;
    W garnek zatém wody wlewa
    I do ognia kładzie drzewa.
    Cygan włożył gwóźdź powoli

    I garsteczkę prosi soli.

    „Héj Mamuniu, do niéj rzecze,
    „Łyżka masła by się zdała“.
    Niecierpliwość babę piecze,
    Łyżkę masła w garnek wkłada;
    Potem cygan jéj powiada:
    „Héj Mamuniu, czy tam w chacie,
    „Krup garsteczki wy nie macie?“
    A baba już niecierpliwa,
    Końca, końca tylko chciwa,
    Garścią krupy w garnek wkłada.
    Cygan wtenczas czas swój zgadł
    Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
    Potem baba przysięgała
    Niezachwiana w swojéj wierze,
    Że na swe oczy widziała,
    Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.

    W naszéj propinacyi coś pono tak spadnie,
    Kto cygan, a kto baba, łatwo każdy zgadnie.

    SŁOWNICZEK:

    PROPINACYA - TOAST,  GADKA OKOLICZNOŚCIOWA

    KRUPY - KASZA

    2 min
  • ALEKSANDER FREDRO Chciwość osła

    CHCIWOŚĆ OSŁA.

    Osiołkowi w żłobie dano:

    w jednym owies, w drugim siano.
    Uchem strzyże, głową kręci
    i to pachnie i to nęci.
    Od którego teraz zacznie,
    aby sobie podjeść smacznie?
    Trudny wybór, trudna zgoda:
    chwyci owies, żal mu siana, —
    chwyci siano, owsa szkoda...
    I tak stoi aż do rana,
    a od rana do wieczora.
    A i nareszcie przyszła pora,
    że oślina podczas jadła
    z głodu padła.

    2 min
  • ALEKSANDER FREDRO Bańka

    BAŃKA.

    Zapłakał rzewnie Zdzisławek maleńki,

    Że wypuszczona z jego własnéj ręki
    Mydlana bańka... utwór arcydzieła
    Pękła w powietrzu, pękła i zniknęła
    O nieraz jeszcze westchniesz moje dziecię,
    Bo takich baniek nie braknie na świecie.
    Wznoszą się młode w lazurze i złocie,
    Wszelkich nadziei mieszczą w sobie krocie,
    A potem nagle, jak połysk obłoku
    Nikną bez śladu w ociemniałém oku,
    Zaledwie czasem w biedném sercu jakiem
    Cichej pamiątki przesuną się szlakiem.
    Bańki w tém życiu, złudne bańki wszędzie,
    Za grobem tylko prawda świecić będzie.

    2 min
  • ALEKSANDER FREDRO Paweł i Gaweł

    Paweł i Gaweł

    Paweł i Gaweł w jednym stali domu,

    Paweł na górze, a Gaweł na dole,
    Paweł spokojny, nie wadził nikomu,
    Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
    Ciągle polował po swoim pokoju:
    To pies, to zając — między stoły, stołki
    Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
    Strzelał i trąbił i krzyczał do znoju.
    Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
    Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
    Zmiłuj się Waćpan, poluj ciszej nieco,
    Bo mi na górze szyby z okien lecą.
    A na to Gaweł: Wolnoć Tomku
    W swoim domku.

    Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,

    Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
    Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
    A tu z powały coś mu na nos kapie,
    Zerwał się z łóżka i pędzi na górę:
    Stuk! puk! zamknięte. Spogląda przez dziurę,
    I widzi — cóż tam? cały pokój w wodzie,
    A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
    — Co Waćpan robisz? — Ryby sobie łowię.
    — Ależ Mospanie, mnie kapie po głowie.
    A Paweł na to: Wolnoć Tomku
    W swoim domku.

    Z tejto powiastki morał w tym sposobie:
    Jak ty komu, tak on tobie.

    3 min
  • ALEKSANDER FREDRO Trzebaby

    TRZEBABY.

    Dawnemi czasy, jak pewna wieść niesie,

    Czterech podróżnych błądziło po lesie,
    Mróz był tak mocny, noc była tak ciemną,
    Że chęć podróży stała się daremną.
    Ogień więc rozłożyli
    I dnia czekać uradzili.
    Trzebaby, rzecze jeden i poziewa,
    Przynieść więcéj drzewa.
    Trzebaby, rzecze drugi
    Legając jak długi,
    Rozszerzyć ogniska,
    By wszystkich grzały zbliska.
    Trzebaby, zamruczał trzeci,
    Czém zasłonić od zamieci.
    Trzebaby nie spać, bąknął czwarty,
    Na łokciu oparty.
    Tak każdy powiedział,
    Co wiedział,
    I myśląc jeszcze o lepszym sposobie
    Zasnął sobie.
    Cóż z tego; ogień zgasł, a nieostrożni
    Pomarli podrożni. —
    Gdzie bez czynu, sama rada,
    Biada radcom, dziełu biada.

    SŁOWNICZEK:

    LEGAJĄC - LEŻĄC




    2 min

About Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

From the publisher's feed

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci. Podcast W_CZYTANY ma na celu prezentację największych dzieł literatury dziecięcej, inicjację…