Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

By Łukasz JakubKids & Family
Download on the App Store

Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci episodes

  • IGNACY KRASICKI Papuga i wiewiórka

    Papuga i Wiewiórka.

    Młoda jedna papuga, piękna, okazała,

    Lepiej jeszcze od pani swojej szczebiotała,
    Stąd plotki; bo co tylko zdrożnego postrzegła,
    Zaraz z nową powieścią do jejmości biegła.
    Była tam i wiewiórka wychowana z ptaszki,
    Ta tylko pilnowała skoków i igraszki.
    Żyły w zgodzie, co rzadka, zwłaszcza przez czas długi,
    Pani ptaka kochała, a wiewiórkę sługi.
    Widząc, że jej nie lubią, raz papuga rzekła:
    Radabym tej niechęci przyczyny dociekła.
    Rzecze na to wiewiórka: przyczyny nie badaj,
    Tak rób, jak ja: baw panią, a nie wiele gadaj.

    2 min
  • IGNACY KRASICKI Wilk i owce

    Wilk i Owce.

    Choć przykro, trzeba cierpieć, choć boli, wybaczyć,

    Skoro tylko kto umie rzecz dobrze tłumaczyć.
    Wszedł wilk w traktat z owcami: o co? o ich skórę,
    Szło o rzecz. Widząc owce dobrą konjunkturę,
    Tak go dobrze ujęły, tak go opisały,
    Iż się już odtąd więcej o siebie nie bały.
    W kilka dni, ten, co owczej skóry zawżdy pragnie,
    Widocznie, wśród południa, zjadł na polu jagnie.
    Owce w krzyk,.....a wilk na to: pocóż narzekacie?
    Wszak nie masz o jagniętach i wzmianki w traktacie.
    Udusił potem owcę: krzyk na wilka znowu;
    Wilk rzecze: ona sama przyszła do połowu.
    Niezabawem krzyk znowu i skargi na wilka,
    Wprzód jednę, teraz razem zabił owiec kilka.
    Drudzy rwali, wilk rzecze, jam tylko pomagał.
    I tak, kiedy się coraz większy hałas wzmagał,
    Czyli szedł wstępnym bojem, czy się cicho skradał,
    Zawżdy się wytłumaczył.... a owce pozjadał.

    2 min
  • IGNACY KRASICKI Mysz i kot / Lew i zwierzęta / Kulawy i ślepy

    Mysz i Kot.

    Mysz, dla tego, że niegdyś całą xiążkę zjadła,

    Rozumiała, iż wszystkie rozumy posiadła.
    Rzekła więc towarzyszkom: nędzę waszą skrócę,
    Spuśćcie się tylko na mnie, ja kota nawrócę.
    Posłano więc po kota; kot zawżdy gotowy,
    Nie uchybił minuty, stanął do rozmowy.
    Zaczęła mysz exortę; kot jej pilnie słuchał,
    Wzdychał, płakał!... Ta widząc, iż się udobruchał,
    Jeszcze bardziej wpadała w kaznodziejski zapał,
    Wysunęła się z dziury. A wtem ją kot złapał.

    Lew i Zwierzęta.

    Lew, ażeby dał dowód, jak wielce łaskawy,

    Przypuszczał konfidentów do swojej zabawy.
    Polowali z nim razem, a na znak miłości,
    On jadł mięso, kompanom ustępował kości.
    Gdy się więc dobroć taka rozgłosiła wszędy,
    Chcąc im jawnie pokazać większe jeszcze względy,
    Ażeby się na jego łasce nie zawiedli,
    Pozwolił, by jednego z pośród siebie zjedli.
    Po pierwszym, poszedł drugi, i trzeci i czwarty.
    Widząc, że się podpaśli, lew choć nieobżarty,
    Żeby ująć drapieży, a sobie zakału,
    Dla kary, dla przykładu, zjadł wszystkich pomału.

    Kulawy i Ślepy.

    Niosł ślepy kulawego, dobrze im się działo;

    Ale że to ślepemu nieznośno się zdało,
    Iż musiał zawsze słuchać, co kulawy prawi;
    Wziął kij w rękę: ten, rzecze, z szwanku nas wybawi.
    Idą; a wtem kulawy krzyknie: umknij w lewo!
    Ślepy wprost; i choć z kijem, uderzył łbem w drzewo.
    Idą dalej; kulawy przestrzega od wody;
    Ślepy w bród; sakwy zmaczał, nie wyszli bez szkody.
    Nakoniec przestrzeżony, gdy nie mijał dołu,
    I ślepy i kulawy zginęli pospołu.
    I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,
    I ten, co bezpieczeństwo głupiemu powierzył.

    SŁOWNICZEK:

    EXORTA = PRZESTROGA, UPOMNIENIE

    4 min
  • IGNACY KRASICKI Pszczoły i mrówki / Ptaszki w klatce / Rybka mała i szczupak / Słoń i pszczoła / Strzelec i pies

    Pszczoły i Mrówki.

    W sąsiedztwie blizkiem były dwie rzeczpospolite,

    Pszczoły w ulach, w mrowisku mrówki pracowite.
    A że przyjaźń sąsiedzka dumy nie umniejsza,
    Częste były dysputy: która z nich rządniejsza?
    Przyszły czasy jesienne, aż na pszczoły strachy;
    Poderżnął skrzętny bartnik wykształcone gmachy,
    Powypędzał mieszkańców, wyprzątnął śpiżarnie.
    Poznały wtenczas pszczoły, że zbierały marnie.
    A mrówki, widząc smutne ich zbiorów ostatki,
    Rzekły: lepsza jest mierność, niż zbytnie dostatki.

    Ptaszki w klatce.

    Czegoż płaczesz? staremu mówił czyżyk młody,

    Masz teraz lepsze w klatce, niż w polu wygody;
    Tyś w niej zrodzon, rzekł stary, przeto ci wybaczę;
    Jam był wolny, dziś w klatce, i dla tego płaczę.

    Rybka mała i Szczupak.

    Widząc w wodzie robaka rybka jedna mała,

    Że go połknąć nie mogła, wielce żałowała.
    Nadszedł szczupak, robak się przed nim nie osiedział.
    Połknął go, a z nim haczyk, o którym nie wiedział.
    Gdy rybak na brzeg ciągnął korzyść okazałą,
    Rzekła rybka: dobrze to czasem być i małą.

    Słoń i Pszczoła.

    Niechaj się nigdy słaby na mocnych nie dąsa.

    Zaufana tem pszczoła, że dotkliwie kąsa,
    Widząc, iż słoń ogromny na łące się pasie,
    A na nią nie uważa, choć przybliżyła się,
    Chciała go za to skarać. Gdy kąsać poczęła:
    Cóż się stało? Słoń nie czuł, a pszczoła zginęła.

    Strzelec i Pies.

    Uciekł wyżeł od strzelca, błąkał się dni kilka,

    Nakoniec znalazł pana, i przystał do wilka.
    Gonił sarny, zające, do kaczek się skradał;
    Ale, co tylko zdobył, wszystko to pan zjadał.
    Zła to służba, rzekł zatem, gdzie korzyść nie czeka,
    Bił pan dawny, lecz karmił; wróćmy się do człeka.

    SŁOWNICZEK:

    BARTNIK = NIEDŹWIEDŹ

    NIE OSIEDZIAŁ = NIE PRZETRWAŁ

    4 min
  • IGNACY KRASICKI Do dzieci / Dąb i dynia / Dwa żółwie / Komar i mucha

    DO DZIECI.

    O wy, co wszystkie porzuciwszy względy,

    Za cackiem bieżeć gotowi z zapędy,
    Za cackiem, które zbyt wysoko leci,
    Bajki wam niosę, posłuchajcie dzieci.

    Wy, których tylko niestatek żywiołem,
    Co się o fraszki uganiacie wspołem,
    O fraszki, których zysk maże i szpeci,
    Bajki wam niosę, posłuchajcie dzieci.

    Wy, którzy marne przybrawszy postaci,
    Baśniami łudzić umiecie współbraci,
    Baśniami, które umysł płochy kleci,
    Bajki wam niosę, posłuchajcie dzieci.

     Dąb i Dynia.

    Kiedy czas przyzwoity do dojźrzenia nastał,

    Pytała dynia dębu, jak też długo wzrastał?
    Sto lat. Jam w sto dni zeszła taką, jak mnie widzisz,
    Rzekła dynia. Dąb na to: próżno ze mnie szydzisz;
    Pięknaś prawda na pozór, na pozór też słyniesz,
    Jakeś prędko urosła, tak też prędko zginiesz.

    Dwa Żółwie.

    Nie żałując sił własnych i ciężkiej fatygi,

    Dwa żółwie pod zakładem poszły na wyścigi,
    Nim połowę do mety drogi ubieżeli,
    Spektatorowie poszli, sędziowie zasnęli.
    Więc rzekła im jaskółka: lepiej się pogodzić,
    Pierwej, niżeli biegać, nauczcie się chodzić.

    XXIV. Komar i Mucha.

    Mamy latać, latajmyż nie górnie, nie nisko.

    Komar muchy tonącej mając widowisko,
    Że nie wyżej leciała, nad nią się użalił:
    Gdy to mówił, wpadł w świecę, i w ogniu się spalił.

    SŁOWNICZEK:

    BIEŻEĆ = BIEC

    NIESTATEK  = LEKKOMYŚLNOŚĆ

    WSPOŁEM = RAZEM

    DOŹRZENIE = DOJRZEWANIE

    SPEKTATOROWIE = WIDZOWIE, GAPIE

    4 min
  • STANISŁAW TREMBECKI Wilk i baranek

    Racja mocniejszego zawsze lepsza bywa,

    zaraz wam tego dowiodę.
    Gdzie bieży krynica żywa,
    poszło jagniątko chlipać sobie wodę.
    Wilk tam naszczo nadszedłszy, szukając napaści,
    rzekł do baraniego syna:
    »A któż to ośmielił waści,
    że się tak ważysz mącić mój napitek?
    Nie ujdzie ci bezkarnie tak bezecna wina«.
    Baranek odpowiada, drżąc z bojaźni wszytek:
    »Ach, Panie dobrodzieju! racz sądzić w tej sprawie
    łaskawie.
    Obacz, że niżej ciebie, niżej stojąc zdroju,
    nie mogę mącić Pańskiego napoju«.
    »Co? jeszcze mi zadajesz kłamstwo w żywe oczy?
    Poczkaj-no języku smoczy.
    Przed rokiem zelżyłeś mnie paskudnemi słowy«.
    »Ja zaś? jeszczem i na to poprzysiąc gotowy,

    że mnie zeszłego roku nie było na świecie«.

    »Czy ty, czy twój brat, czy który twój krewny,
    dość, że tego jestem pewny,
    że wy mi sławę szarpiecie.
    Wy, pasterze i z waszą archandryją całą,
    szczekacie na mnie, gdzie tylko możecie,
    muszę tedy wziąć zemstę okazałą«.
    Po tej skończonej perorze
    capes jak swego i zębami porze.

    SŁOWNICZEK:

    ARCHANDRYJA - ZGRAJA

    PERORA - PRZEMOWA

    3 min
  • STANISŁAW TREMBECKI Pielgrzym i osieł

    Kupiwszy materklasów i wiatru, i dymu, 

    Powracał jeden łajdak na osiełku z Rzymu.

     A upatrzywszy murawę, Puścił swe bydlę na trawę.

     Nie trza było siwosza na powtórki prosić. 

    Wytarzał się, otrząsnął, potem sobie bryknął, 

    Wierzgnął, prytnął, chrapnął, ryknął,

     Potem zaczął za dwóch kosić. 

    Wtem się z lasu ukazał zbójecki ochotnik. 

     „Uciekajmy!” ‒ rzekł pielgrzym. 

    „Czemu?” ‒ rzecze psotnik. ‒ 

    Alboż mię to tam praca podwójna ma czekać?” 

    „Prawda, że nie!” ‒ rzekł pielgrzym i począł uciekać. 

    A osieł kończąc swoje: „Cóż mi na tym, proszę, 

    Czy mię kto darmo weźmie, czy od ciebie kupi?”. 

    Och! niech kto chce, co chce gada,

     A ja zaś stąd wnoszę, 

    Że czasem jeździec więcej bywa głupi

     Niż bydlę, na którym siada. 

    SŁOWNICZEK 

     Materklasy - graty, rupiecie.

    2 min
  • STANISŁAW TREMBECKI Pająk i mucha

    Prawa są nasze jako pajęczyna:

    bąk się przebije, a na muchę wina.
    Słynął z dawności świat tym obyczajem
    i teraz tego doznajem.

    Widzieć mi się trafiło, kiedy raz nad oknem
    ze swoim się misternym rozpościerał włoknem
    i pełne na to wytrząsał brzemię
    pająk, Lidyjskiej Arachny plemię.
    Jak więc ów Feniks ptak za morzem rzadki,
    co sam się na świat wydawa,
    lub jak pelikan cud nieznanej matki,
    co dzieci swą krwią napawa,
    Pająk, tak mówię, ze swych wnętrzności
    wydawa nici, z których sidła przędzie,
    a kiedy je w nieścisłej powiąże chybkości,
    we środku swej roboty sam potem usiędzie,
    zatem się w kłębek uwinąwszy wcale
    utai swą fortelność, widząc doskonale
    i łowiąc bystrze, do stworzonej sieci
    jeśli co wleci.

    Strachając się do koła rodzaj letniej pory
    ostrożnie wzlata i ostrożnie łazi,
    drżą drobne muszki, motyle, komory,
    kogoć albowiem zguba nie przerazi.
    Aż tu bąk pierwszy, za fortel pajęczy
    unosząc skrzydło, śmiało sobie brzęczy
    i za nic ważąc nadstawioną zdradę,
    przedrze się pędem przez wątłą zawadę
    Wstrząśnie się pająk na tę moc, atoli
    ulecieć jemu chcąc nie chcąc dozwoli.

    Strasznyć to prawda, ale tego strachu

    moc się nie boi przy słabym szyldwachu.
    Więc nie zważając na grozę pająka,
    i chrząszcz posunie za przykładem bąka,
    a za nim i trzmiel i osa potem
    silnym szarpnęły przelotem.

    Kilka się ok zepsuło pajęczej zagrody,
    z tym wszystkim, wytrzymując cierpliwie te szkody,
    co żywo ze swej wybiega on kleci
    i swoje naprawia sieci.
    Zatem i mucha, gdy drugich ujrzała
    przez słabe kraty lecących bezkarnie,
    głupia, nie znając, że ma zginąć marnie,
    lot swój tamtędy wymierzy zuchwała.
    Aż przelatując, gdy do siatki wpadnie,
    uwięzła zdradnie.

    Pająk natychmiast po subtelnej sieci
    skoczy co żywo i muszkę uchwyci.
    Niestetyż, pocznie nieszczęsna narzekać,
    silić się, targać, prosić się litośnie,
    lecz ten ni mówić daje, ni uciekać,
    trzeba dokonać żałośnie.
    Próżno jemu swe głupstwo i błąd opowiada,
    próżno się biedna drugich przykładami składa,
    próżno skwirczy z boleści i żałośnie brzęczy,
    mistrz ją okropny coraz bardziej dręczy,
    to tylko powtarzając: »Mocniejszy na świecie
    słabszego gniecie«.
    Ta gdy się trzepie i próżno się kusi,
    pająk ją zmęczy, wyssie i udusi
    i tak nakoniec wyrzecze:
    »Bójcie się, muszki, motyle, komory,

    zbyt się unosić zuchwałemi pióry,

    gdzie bąk i szerszeń i osa uciecze;
    oto, za onych przykładem, ta mucha
    wisi bez ducha«.

    SŁOWNICZEK:

    CHYBKOŚCI - CHWIEJNOŚCI

    FORTELNOŚĆ - PODSTĘPNOŚĆ, POMYSŁOWOŚĆ

    SZYLDWACH - STRAŻNIK

    4 min
  • STANISŁAW TREMBECKI Lew i mucha

    «Idźże precz, ty śmierdziucho, urodzona z kału!»

    Temi słowy Lew Muchę zburczał niepomału,
    Co koło niego brzęczała;
    Ta mu też wojnę wydała:
    «A cóż to? że więc jesteś królewska osoba,
    Przeto już ci się ma godzić
    Każdemu po głowie chodzić?
    Wiedz, że ja żubra pędzę, gdzie mi się podoba,

    Choć jest silniejszy od ciebie.»

    Rzekłszy, bziknęła, niby trąbiąc ku potrzebie,
    A potem, odleciawszy dla rozpędu w górę,
    Paf go w szyję między kłaki!
    Lwisko się rzuca jak waryat jaki,
    Drapie, szarpie własną skórę,
    Z ciężkiej złości piany toczy,
    Ryczy, iskrzą mu się oczy.
    Słysząc ten ryk, truchleją po dolinach trzody,
    Drżą nawet leśne narody;
    A te powszechne rozruchy
    Były sprawą biednej Muchy,
    Która Lwa to w łeb, to w pysk, to go coraz liźnie
    Po uszach i po słabiźnie,
    Nakoniec mu w nozdrze włazi,
    Czem go najsrożej obrazi.
    Już się też Lew natenczas rozjadł bez pamięci:
    Ledwie się jadem nie spali,
    Ogonem się w żebra wali,
    Pazurami w nozdrzu kręci;
    Zmordował się, zjuszył, spocił,
    Aż się nakoniec wywrocił.
    Mucha, rada, że wieczna pokryła ją sława,
    Jak do potyczki grała, cofanie przygrawa;
    A gdy chwałą zwycięztwa zaślepiona leci,
    Wpada do pajęczej sieci.

    Ta rzecz nas może tej prawdy nauczyć,

    Że czasem nieprzyjaciel, co się słabym zdaje,

    Może nam wiele dokuczyć.
    I to także poznać daje,
    Że, komu się zdarzyło Ocean przepłynąć,
    Może na Dunajcu zginąć.

    3 min
  • STANISŁAW TREMBECKI Myszka, kot i kogut

    Coby to była za szkoda!

    O mało nie zginęła jedna myszka młoda,
    szczera, prosta, niewinna... Przypadek ją zbawił.
    To, co ona swej matce, ja wam będę prawił.
    »Rzuciwszy naszych kryjówek głębiny,
    dopadłam jednej zielonej równiny,
    dyrdając, jako szczurek, kiedy sadło śledzi,
    patrzę, aliści dwoje zwierząt siedzi.
    Jeden z nich trochę dalej z milczeniem przystojnem
    łagodny i uniżony,
    drugi zaś zdał mi się być burdą niespokojnym,
    w żółtym bucie z ostrogą chodził napuszony.
    Ogon zadarł do góry,
    lśniącemi błyskotał pióry,

    głos przeraźliwy, na łbie mięsa kawał,

    jak gdyby kto powykrawał.
    Ręce miał, któremi się sam po bokach śmigał,
    albo na powietrze dźwigał.
    Ja, lubo z łaski Boskiej dosyć jestem śmiała,
    ażem mu srodze naklęła,
    bo mnie z strachu drżączka wzięła,
    jak się wziął tłuc z tartasem obrzydły krzykała.
    Uciekłam tedy do jamy;
    bez niego byłabym się z zwierzątkiem poznała,
    co kożuszek z ogonkiem ma, tak jak my mamy,
    minka jego nie nadęta
    i choć ma bystre ślepięta
    dziwnie mi się z skromnego wejrzenia spodobał.
    Jak nasze, taką samą robotą ma uszka,
    coś go w nie ukąsiło, bo się łapką skrobał.
    Szłam go poiskać, lecz mi zabronił ten drugi
    tej przyjacielskiej usługi,
    kiedy nagłego narobił łoskotu,
    krzyknąwszy z gniewem: »kto to tu, kto to tu?!«
    »Stój — rzecze matka — córko moja luba,
    aż mrowie przechodzi po mnie...
    Wieszli, jak się ten zowie, co tak siedział skromnie:
    Kot bestyja, rodzaju naszego zaguba;
    ten drugi był to kogut: groźba jego pusta
    i przyjdą może te czasy,
    że z jego ciała będziem jeść frykasy,
    a zaś kot może nas schrusta.
    Strzeż się tego skromnisia, proszę cię jedynie,
    i tę zdrową maksymę w twej pamięci napisz:
    nie sądź nikogo po minie,
    bo się w sądzeniu poszkapisz«.

    SŁOWNICZEK 

    ALIŚCI - A JEDNAK

    DYRDAJĄC - BIEC MAŁYMI KROCZKAMI

    BURDA - AWANTURNIK

    TARTAS -HAŁAS

    WIESZLI?- CZY WIESZ?

    SCHRUSTA - SCHRUPIE, ZJE

    POSZKAPISZ- POMYLISZ

    3 min

About Łukasz Bzura W_CZYTANY - Klasyka literatury dla dzieci

From the publisher's feed

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci. Podcast W_CZYTANY ma na celu prezentację największych dzieł literatury dziecięcej, inicjację…