
Sign up to save your podcasts
Or


Dwustuletnie drzewo najpierw próbowało się bronić, ale po tygodniu legło w kałuży żywicy...
Rozbitek dryfował drugą dobę po morzu, przyczepiony do starej deski resztkami sił i nadziei, jak najmocniejszym sznurem, unosił się bezwolny i coraz słabszy na gładkiej już morskiej toni.
Od kiedy nauczyła się utrzymywać nożyczki w ręku, obcinała lalkom włosy, dziwiąc się, że nie odrastają...
Patrzyła spokojnie, jak kufelki wypadają im z dłoni, a ciała wolno osuwają się na ziemię.
- Złota rybka - szepnął zdumiony, szukając potwierdzenia u barmana, ale ten zajęty nalewaniem drinków nie usłyszał.
From the publisher's feed