
Sign up to save your podcasts
Or


Coca-Cola inwestuje w Polsce nie tylko w technologię i miejsca pracy, ale też w kapitał ludzki i lokalne społeczności — przekonuje dyrektor generalny Coca-Cola na Polskę i kraje bałtyckie Thomas Oth. Gość Podcastu Forbesa opowiedział też o charakterystyce polskiego konsumenta, wyzwaniach, z jakimi koncern spotyka się na polskim rynku oraz o planach na przyszłość.
Choć największe wzrosty cen nieruchomości mamy już za sobą, to rynek wcale nie powiedział ostatniego słowa. O szansach dla nowych inwestorów, wyjątkowym potencjale segmentu premium i o tym, dlaczego Wyspa Sobieszewska może być przyszłym topem mapy inwestycyjnej Polski – w kolejnym odcinku "Podcastu Forbes" rozmawiamy z Rafałem Skoniecznym, dyrektorem sprzedaży w Dekpol Deweloper
– Jeżeli ktoś dzisiaj chce zacząć inwestować w nieruchomości, to jeśli wybierze odpowiednią, na pewno na niej nie straci – mówi nasz rozmówca, rozwiewając wątpliwości wielu początkujących inwestorów.
Mimo że, jak sam przyznaje, „czasy hossy mamy już za sobą", to rynek się ustabilizował i wciąż oferuje ciekawe możliwości. Także poza tradycyjnymi inwestycjami mieszkaniowymi.
– Szczególnie dużo uwagi poświęcamy segmentowi premium, który jest dziś czymś więcej niż tylko „droższą wersją mieszkania". To przemyślany styl życia. Premium to dla nas nie tylko standard wykonania, ale wartości dodane, jak prywatna marina, hotel w obrębie inwestycji czy sąsiedztwo natury – przekonuje Rafał Skonieczny, dyrektor sprzedaży w Dekpol Deweloper.
– Trafiają dziś do nas klienci, którzy mają już za sobą pierwsze inwestycje. Szukają wyjątkowości. Miejsca, które będzie pasowało do ich stylu życia – mówi Rafał Skonieczny, podkreślając, że dla wielu kupujących lokalizacja i otoczenie są dziś równie ważne, co metraż i cena.
W rozmowie poruszamy również temat ekspansji firmy Dekpol Deweloper poza Trójmiasto.
– Jesteśmy deweloperem, który ma duże ambicje rozwoju w skali ogólnopolskiej – słyszymy. Warszawa, Wrocław, a w przyszłości może i mniejsze, ale perspektywiczne lokalizacje.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu
Polskie Linie Lotnicze LOT zawarły rekordowy kontrakt na dostawę samolotów przez koncern Airbus. Wszystko wskazuje na to, że relacji gospodarczych między Polską a Francją będzie coraz więcej i będą coraz bliższe. Podpisany niedawno traktat polsko-francuski otwiera pole do biznesowej współpracy i stwarza szanse na nowe inwestycje. Rozmawiamy o nim z Joanną Jaroch-Pszeniczną, dyrektorką generalną Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej
9 maja w Nancy premier Polski Donald Tusk oraz prezydent Francji Emmanuel Macron podpisali „Traktat o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Francuską". Piękny gest, symboliczne wydarzenie – ale co z tego wynika w praktyce? Właśnie o tym rozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu „Forbesa". Naszą gościnią jest Joanna Jaroch-Pszeniczna, dyrektorka generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej.
Do tej pory najwięcej uwagi w sprawie traktatu poświęcano współpracy wojskowej. Ale jakie szanse traktat otwiera, jeśli chodzi o współpracę biznesową i inwestycje?
- Polska i Francja mają szansę być lokomotywą rozwoju w Europie w zakresie gospodarczym, a zwłaszcza przemysłowym — mówi Jaroch-Pszeniczna.
Francja zajmuje drugie miejsce, jeśli chodzi o wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce (ok. 25 mld euro na koniec 2022 r.), a wartość francuskich inwestycji w najbliższych latach może jeszcze wzrastać. Francja ma bowiem mocne karty zarówno jeśli chodzi o energetykę atomową (koncern EDF), jak i o Kolej Dużych Prędkości (koncern Alstom, który jedną ze swoich fabryk ma w Chorzowie).
Jako kraj nie jesteśmy jednak tylko biorcą francuskich inwestycji. Lista polskich firm rozwijających biznes we Francji obejmuje m.in. takie brandy jak InPost, Amica i Comarch. Francuski rynek nie jest jednak otwarty wyłącznie dla gigantów — tym bardziej że traktat zakłada zachęcanie do wzajemnego inwestowania również małe i średnie przedsiębiorstwa z obu krajów. Jeśli chodzi o główne przeszkody w inwestowaniu gościni zarówno w przypadku Polski, jak i Francji wskazuje często zmieniające się prawo. Typowo polskim problemem jest jednak trudność porozumienia się w sprawie inwestycji kluczowych z punktu widzenia państwa, która to sytuacja jest zdaniem ekspertki dezorientująca dla francuskich inwestorów. Chodzi tutaj o projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego.
- To jest nasz interes polski, żeby rozwijać pewne inwestycje. I one muszą być realizowane niezależnie od tego, kto jest przy władzy — mówi Joanna Jaroch-Pszeniczna.
Traktat polsko-francuski jako umowa międzynarodowa wymaga jeszcze ratyfikacji przez polskiego prezydenta. Zdaniem gościni sam traktat jest jednak tylko zwieńczeniem bliskich więzi gospodarczych pomiędzy oboma krajami, które będą się zacieśniać dalej niezależnie od jego formalnego statusu. - Biznes biznesem, polityka polityką — stwierdza Joanna Jaroch-Pszeniczna.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.
Firmy będą musiały grać w otwarte karty: widełki płacowe, przejrzyste zasady premiowania i nowy porządek w wynagrodzeniach. – To koniec uczciwej fikcji i jazdy bez regulaminu – zapewnia ekspertka rynku pracy. A co z urlopami? Czy szef może odmówić wypoczynku, bo „firma ma teraz dużo pracy"? Kiedy może odwołać pracownika z urlopu? I kto wtedy za to płaci? Na te pytania odpowiada dr Katarzyna Kalata, radczyni prawna, założycielka HR Lex oraz Kancelarii Kalata
Rynek pracy w Polsce czeka największa od lat zmiana. Nowa unijna dyrektywa o transparentności wynagrodzeń nałoży na firmy obowiązek ujawniania widełek płacowych już na etapie ogłoszenia o pracę. Pracodawcy będą musieli nie tylko jasno określić zasady wynagradzania, premiowania i awansowania, ale też raportować dane dotyczące luki płacowej. Wszystko po to, by przeciwdziałać nierównemu traktowaniu i ułatwić pracownikom dochodzenie swoich praw.
Brzmi jak milowy krok w stronę uczciwego rynku? Niekoniecznie – wszystko zależy od tego, jak Polska wdroży te przepisy. Na razie – jak podkreśla nasza rozmówczyni – jesteśmy na dobrej drodze, by dyrektywę „rozbroić" z jej głównego celu.
– Wynagrodzenie, którego nie możemy zweryfikować, to uczciwa fikcja. A widełki od 5 do 15 tysięcy? To jazda bez regulaminu – komentuje bez ogródek dr Katarzyna Kalata, radczyni prawna, założycielka HR Lex oraz Kancelarii Kalata.
W rozmowie z Agnieszką Zarębą opowiada o tym, co czeka pracodawców i pracowników po 2026 roku. Czy każda firma będzie musiała zreorganizować systemy płac? Co grozi za brak zgodności z nowym prawem? I czy rzeczywiście dowiemy się, ile zarabia koleżanka zza biurka?
To rozmowa nie tylko dla kadrowców i HR-owców. To rozmowa dla każdego, kto pracuje i chce wiedzieć, na co może liczyć, a czego wymagać.
Kiedy świat staje się „VUCA" – zmienny, niepewny, złożony i niejednoznaczny, tradycyjne metody zarządzania przestają działać. Liderzy z Providenta, Haleonu, Aparatu i BAT Polska podzielili się swoimi doświadczeniami i receptami na skuteczne przywództwo.
– Leadership dziś to empatia, szacunek i codzienna obecność, nie feedback raz na rok – zaznacza Michał Fura z BAT Polska.
Marta Woźniak z Providenta podkreśla, że to nie kontrola, ale środowisko wpływu i sensu działania zwiększa zaangażowanie.
Z kolei Marta Miklińska z Aparatu pokazuje, że nawet 50-letnia firma może działać jak startup. – Słuchamy, uczymy się i eksperymentujemy. To nasza przewaga – przekonuje.
Marzena Leszczyńska-Chmiel dodaje: „Nie bójmy się porażek – to lekcje. Lider przyszłości to nie dyrektor, a towarzysz zmiany".
– „Jestem szalonym optymistą" – mówi Michał Brański z Audioteka Group. Dzięki AI codzienne zadania, które zajmowały godziny, dziś realizuje w kilkadziesiąt minut. – „Wrzucam myśl do czatu i po odwiezieniu córki do przedszkola mam gotowy market research na biurku."
– „Ja również zapisuje się do tego klubu entuzjastów" – mówi Marcin Zygmanowski z PKO SA. – „Uważamy, że zmiana, którą przynosi sztuczna inteligencja, pozwoli nam działać bardziej efektywnie. Z korzyścią dla naszych klientów."
Z kolei Zbigniew Rymarczyk z Comarchu widzi w AI nie chwilowy trend, a „rewolucję porównywalną z wynalezieniem relacyjnych baz danych". Technologia umożliwia dziś naturalną, ludzką komunikację z komputerem, a programiści – nawet ci początkowo sceptyczni – stają się dzięki niej znacznie bardziej produktywni.
Ale entuzjazm miesza się z ostrożnością. – „Zagrożenie deepfake'ami i wyciekiem danych jest realne. Firmy padają ofiarami ataków, bo ignorują podstawowe zasady cyberbezpieczeństwa" – przestrzega Rymarczyk. Adam Ocharski z Santander Bank Polska dodaje: – „W świecie AI pauza może być nowym zabezpieczeniem – zanim klikniemy 'wyślij', lepiej dwa razy się zastanowić."
– Wtedy to była transakcja zupełnie przypadkowa – kupiliśmy pakiet akcji taniej niż wartość księgowa. Dziś Synthos to pięć zakładów w Europie, produkty speciality i rola lidera w transformacji energetycznej – mówi Sołowow.
W rozmowie nie brak również anegdot z czasów, gdy budował swoje pierwsze biznesy. Opowiada o fuzji z Exbudem i odsprzedaniu go Skanskiej w hotelu Victoria.
– Zaproponowali mi takie pieniądze, że spadłem z krzesła. Poprosiłem o 25 procent więcej, z czystej strategii negocjacyjnej. Transakcję dopięliśmy w jedną noc – wspomina.
Choć przez lata inwestował w wiele sektorów, od budownictwa, przez chemię, po nowoczesną energetykę, dziś przyznaje: „Zazdroszczę kolegom, którzy są specjalistami w jednej branży. Wieloboista zawsze przegrywa na setkę ze sprinterem. Moja droga była trudniejsza, wymagała więcej skupienia, większej odporności. Nie idźcie moją drogą."
W wywiadzie wracamy też do najnowszego projektu Michała Sołowowa, małego atomu, który może zmienić przyszłość polskiej energetyki.
– Projekt wymaga silnego partnerstwa z państwem, żadna strona nie udźwignie go finansowo w pojedynkę. To musi być wspólny wysiłek, harmonizacja na wielu poziomach: od polityki po agencje nadzoru – przekonuje przedsiębiorca.
Jak przez 20 lat udało mu się utrzymać wzrost mimo kolejnych kryzysów? Jak radzi sobie z globalną konkurencją? Gdzie widzi dziś ryzyka dla dużego biznesu?
– Rynek stał się niezwykle spekulacyjny. I to jest największy problem dzisiejszych czasów. Ubolewam nad tym szczególnie jako zwolennik długoterminowego inwestowania. Dziś trudno jednoznacznie przewidzieć, w jakim kierunku podąży gospodarka światowa. Czy uda się uniknąć głębszej, długotrwałej recesji? Czy czeka nas tak zwane miękkie lądowanie, czy raczej gwałtowne załamanie, po którym dopiero przyjdzie odbicie? Niewykluczone, że czeka nas krótka, ale bardzo bolesna bessa, która dotknie wielu inwestorów – zwraca uwagę Alfred Adamiec.
– Inflacja, choć często postrzegana jako problem, w krótkim okresie może działać na korzyść państwa: pozwala na realne zmniejszenie wartości zadłużenia i daje złudzenie wzrostu dobrobytu. Dla konsumentów, czyli de facto wyborców, oznacza to pozorne zadowolenie. Taki scenariusz bywa politycznie wygodny, można go podtrzymywać, dopóki rynek nie powie: 'sprawdzam'. A jeśli to nastąpi, konsekwencje będą poważne. Może dojść do głębokiego kryzysu na rynku długu. Niewypłacalność dłużników oznacza jedno: wierzyciele tracą pieniądze. I wbrew pozorom nie chodzi tu wyłącznie o anonimowe fundusze inwestycyjne. Wierzycielami jesteśmy wszyscy: poprzez nasze oszczędności, lokaty, fundusze emerytalne. To nasze pieniądze są zagrożone – tłumaczy analityk.
– Przez dekady w Europie i Stanach Zjednoczonych obowiązywał model, w którym młodzi ludzie, zaczynając od wynajmu, mogli z czasem przejść do zakupu własnej nieruchomości i spłacić kredyt hipoteczny przed emeryturą. Jednak gwałtowny wzrost cen nieruchomości w ostatnich latach znacząco utrudnił realizację tego modelu. Przyczyn tego skoku jest kilka, ale kluczowe znaczenie ma rosnące rozwarstwienie ekonomiczne oraz nadmiar gotówki w systemie finansowym. W dużej mierze jest to efekt polityki luzowania ilościowego (quantitative easing), czyli „drukowania" pieniędzy, które miało na celu pobudzenie gospodarki po kryzysie finansowym. Problem w tym, że te dodatkowe środki nie trafiły równomiernie do całego społeczeństwa, lecz w znacznym stopniu do najbogatszych, którzy zaczęli poszukiwać bezpiecznych form inwestowania kapitału. Nieruchomości stały się naturalnym celem tych inwestycji. Efekt? Młodzi, mimo wsparcia państwa, nie nadążali za rosnącymi cenami, co dodatkowo napędzało zyski tych, którzy już wcześniej ulokowali swoje środki w nieruchomościach: deweloperów, inwestorów czy właścicieli działek – opowiada Alfred Adamiec.
From the publisher's feed