To jest już koniec. Zupełnie serio.
Przez dwa i pół miesiąca mówiliśmy o tym, co zrobić, by zacząć w jednej z dziedzin życia od nowa. Mówiliśmy o pysze, która nie pozwala nam patrzeć na siebie obiektywnie, mówiliśmy o chciwości, która w ogóle zaburza nam ogląd rzeczywistości (jakiejkolwiek, nie tylko tej dotyczącej nas samych). Mówiliśmy o obezwładniającym lenistwie i braku przebaczenia, które zamykają nas w małych handmade’owych więzieniach. To wszystko o czym mówiliśmy do tej pory jest super, ale może potrzebujesz nie małych zmian, a gruntownego remontu?
Może cele, dla których żyjesz, marzenia, które pobłyskują w Twoich myślach gdy spoglądasz w niebo, zasady, na których starasz się stawiać kolejne filary swojego życia nie wytrzymują próby czasu. Wszystko zaczyna się kruszyć i rozwalać. Miało być pięknie, a wyszło…
Pokora, brak chciwości, pracowitość i przebaczenie to jaskółki, które mogą zapowiedzieć wiosnę w twoim życiu, ale prawdziwa odwilż przychodzi wraz z Nim i tylko z Nim.
Czas na nowy start, na świeży oddech, czas na zrzucenie z siebie ciężarów, problemów, zranień, pytań, niepewności, wątpliwości i pretensji. Czas na nowe życie.
Jezus jest nowym życiem. On jest dla nas szansą na nowy start, On jest szansą na realizację zapomnianych i porzuconych postanowień, On jest Tym, bez którego wszystkie kolejne próby zaczynania na nowo nie mają szans powodzenia.