Ból, cierpienie, samookaleczanie, depresja, zagubienie, utrata bliskich, choroby, śmierć. Życie to nie bajka Disney’a przepełniona nasyconymi kolorami i kończąca się happy endem. Życie to łamane serce, łzy sączące się z oczu w samotności, gdy nie trzeba nikogo udawać i nieustanna walka, na którą coraz częściej nie mamy już sił.
Czy mój ból kogoś obchodzi? Czy da się w tym całym syfie znaleźć jakiś promyk nadziei? Coś, co stało by się siłą do tego, żeby codziennie wracać na front. Czy w cierpieniu jest coś więcej niż tylko najpierw rozdzierające, a później tępe uczucie bezsensu?