W 18 dni dookoła świata, z dwiema dziurami w kolanie :)
Zamiast leżeć w łóżku i czekać aż się zrośnie, postanowiłem wybrać się w podróż dookoła świata.
Najpierw przez Moskwę do Hongkongu. Szok kulturowy, oni tam nic nie robią poza praca i zarabianiem ciężkich pieniędzy. Mieszkałem w hotelu na 26 piętrze, a miałem wrażenie, że to parter, bo wokół rosły olbrzymie wieżowce.
Wszyscy z czarnymi włosami, pędzą. Na ulicach super samochody. W restauracjach egzotyczne jedzenie. I... ruchome schody na 800 metrów wysokości.
Obawiam się, że Polska to kraj 4 świata.
Z HKG do Los Angeles. Lecąc przez Pacyfik, doświadcza się szczególnego uczucia. Wylatywałem o 12 w południe 4 lutego, a przyleciałem do LA o 8 rano 4 lutego :) po drodze była zmiana czasu.
Jak to można przeżyć podróż w czasie :)
W LA masa skrajności, bieda przeplata się z przepychem. Nie mniej wzgórza Hollywood, to bajka :) Pięknie jest też w Stana Monica.
Odwiedzam też Santa Barbara, miejsce gdzie mieszkają praktycznie sami milionerzy. Czuć to w powietrzu ;)
Do Miami lot przez Huston. Myślałem, że zdążę załapać się na prom kosmiczny, ale nie poczekali :(
Miami, to o tej porze roku środek wakacji. Co najważniejsze dla mnie; ciepło :)
Ale po paru dniach, jakoś trudno wytrzymać i człowiek by się wziął za jakąś pracę.
Z Miami, przez Londyn, hop do Warszawy i tu ogromna niespodzianka. Szok, naprawdę szok kulturowy, bo nie chodzi o to że szaro, nie chodzi o to, że sterczą tylko 4 wieżowce w centrum, chodzi o to, że każdy samochód brudny. Od 3 tygodni nie widziałem brudnego samochodu...
Pierwsze co zrobiłem po powrocie, umyłem mój :)
Film na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=nLpee4WSXoA&t