- To nie są tylko informacje związane z naszymi danymi osobowymi, ale też te dotyczące naszego zdrowia, dlatego sytuacja jest bardzo poważna - tak mówił w Porannej Rozmowie Radia Opole o niedawnym wycieku danych z bazy MyDr adiunkt w Katedrze Cyberbezpieczeństwa Politechniki Opolskiej, dr Wiktor Sędkowski.
Jak usłyszeliśmy, tego rodzaju dane mogą być niezwykle atrakcyjne dla oszustów.- Kiedy przestępcy taką bazę danych przejmą, dowiedzą się np. które osoby chorują na jakie choroby i mogą próbować wyłudzać od nich pieniądze, proponując 'magiczne' leki, lub leki, które działają, ale w jakichś korzystnych cenach. Otrzymamy taką wiadomość, w której przestępcy będą się podszywać pod jakiś podmiot oferujący leki, klikniemy i stracimy pieniądze.Na razie wciąż nie wiadomo, jakie konkretnie dane wyciekły i dlaczego hakerzy zdecydowali się na ich kradzież. Niewykluczone jednak, że chcą oni zdobyć w ten sposób pieniądze.- Być może cały czas próbują wymusić okup na właścicielu tych danych. Tej komunikacji nie znamy, ale wiemy, że taki kanał komunikacyjny jest, bo przestępcy się sami tym chwalili, że do prezesa firmy wysyłali SMS. Po co by mieli to robić, moim zdaniem właśnie próbują jednak uzyskać…