Wciągnąłem się na całego [Maciej, dop. Maciej]w Legend of Zelda: Breath of Wild. Zapewne zauważyliście, że korzystam z każdej okazji, żeby w podcaście nawiązać do tej gry, opowiedzieć co przeżyłem, jak dobrze ta gra jest zaprojektowana i jak cudownie wygląda. Nie wspominając już o totalnie odmiennej wizji świata fantasy, będącej oryginalną mieszanką świeżych pomysłów, odniesień do kraju kwitnącej wiśni, oraz rozwiązań znanych z innych gier z otwartym światem, tych bardziej mainstreamowych.
Ale ja nie o tym i nie chodziło mi tylko o zachwyty nad tytułem. Zastanowiło mnie, co sprawia, że tak dobrze gra się w Zelde z 2017 roku. Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Miliony szczegółów, na które inne studia nie chcą, lub nie mogą sobie pozwolić. Legend of Zelda jest flagowym tytułem na Nintendo Switch (i choćby dla niej warto kupić kieszonsolkę), dlatego Nintendo postawiło na to, na czym zna się najlepiej. Optymalizacji wszystkiego co się da, żeby z tytułu wyciągnąć maksimum funu.
Zaczynając od tego, że da się dojść praktycznie wszędzie, jeśli to coś jest w zasięgu naszego wzroku. Sam Świat, z resztą, jest tak fantastycznie zaprojektowany, że zwiedzamy go, czy tego chcemy, czy nie. Dlaczego? Broń i tarcze niszczą nam się bardzo szybko, żeby więc nie zostać bezbronnymi musimy szukać nowych. W grze leczymy się głównie poprzez jedzenie (można upichcić sobie mikstury, ale ugotowane dania dają zazwyczaj lepsze boosty), dlatego co chwila trzeba coś zbierać. A wszelkie znajdźki oznaczone są mini rozbłyskami punktowego światła, które przyciągają wzrok. A jak już widzimy to idealnie umieszczone na samym szczycie pagórka drzewo z jabłkami, to czemu by do niego nie podejść? Kiedy już jesteśmy na szczycie, nagle okazuje się że przed nami rozpościera się cały las i wszystko błyszczy tam, niczym w skarbcu Sknerusa McKwacza.
Mapa, nie ważne, czy odkryta, czy nie, zawiera minimum potrzebnych nam informacji. Punkty teleportacji, co ważniejsze, większe, miejsca i minimum znaczników, które głównie sami sobie zaznaczamy. Daje to świetne pole do eksploracji, ponieważ nigdy nie wiemy na co się natkniemy na naszej drodze. A, że levelowania w stricte znaczeniu tego słowa nie ma, więc każdy przeciwnik jest do pokonania. To, czy nam się powiedzie w walce zależy w znakomitej większości od szczęścia, umiejętności i posiadanego ekwipunku. Będąc totalnie początkującym macie duże szanse na pokonanie większych stworów, o ile potraficie sprawnie obsługiwać pad, macie cierpliwość i pomysł na to, jakie słabe punkty może mieć nasz przeciwnik.
Do tego gra angażuje nas w swój świat na każdym kroku. Ot, gdzieś ucieknie nam spod nóg jaszczurka, na drzewie zobaczymy rzadko występującego żuka, od przeciwnika dostaniemy jakąś część jego ciała, która posłuży nam w dalszej wędrówce i walce (ręka szkieletu bokogblina wymiata!), natkniemy się na jakiegoś ciekawego jegomościa pośrodku niczego, albo na miejsce, lub budynek, które ma znaczenie. Zawsze coś gdzieś jest do roboty. W grze mechanik jest multum (wspinaczka na wszystko i wszędzie, fizyka wiatru, rozprzestrzeniający się ogień, czy przedmioty, które można potraktować siłą magnesu, lub zatrzymania czasu), ale są tak sprytnie używane, że grając nie zastanawiamy się nawet nad tym, czego w danej chwili użyć. Po prostu wiemy. Do tego zabawa w gotowania, polowanie, znajdowanie nasion Koroków, odkrywanie tajemnic Sheikah itd.
Nie wspominając o genialnym udźwiękowieniu gry, gdzie mimo braku nagranych dialogów, słychać, że cały świat żyje. Po odgłosach bezbłędnie można poznać, z jakim stworem mamy do czynienia, czy jeździ konno, czy ma drewniane, albo metalowe dodatki i jak daleko się od nas znajduje. Muzyka, przypominająca najlepsze animacje studia Ghibli, w połączeniu z piękną oprawą graficzną potrafi zachwycić i sprawić, że przystaniemy na chwilę na górskim szlaku, że popatrzeć na trawę poruszaną wiatrem i poczuć się, niczym bohater Ruchomego Zamku Hauru.
Muszę kończyć zachwyty nad grą i polecić nasz dziewięćdziesiąty trzeci już odcinek podcastu, w którym standardowo mamy garść newsików, gdzie dosyć dużo mówimy o planach Dinseya na najbliższy czas, bebechowo, recenzje Toy Story 4 i drugiego sezony Aggretsuko. Bawmy się!
UWAGA, sypiemy SPOILER'AMI na lewo i prawo. Nie ma taryfy ulgowej!
Rozkład jazdy w tym odcinku:
- Ponad setka osób zwolniona z redakcji Game Informera - https://kotaku.com/gamestop-lays-off-over-100-people-including-nearly-hal-1837418024
- W dawnych czasach, w świecie Pokemonów, odchody Duramaki robiły za ogrzewacze do ubrań - https://kotaku.com/darumakas-shit-is-so-hot-that-people-stick-it-in-their-1837283373
- Gościu znany z filmu The Big Short mocno inwestuje w GameStop - https://kotaku.com/the-guy-from-the-big-short-is-investing-big-in-gamestop-1837471914
- Nadchodzą dyski z prędkością odczytu/zapisu 7000 MB/s - https://www.purepc.pl/pamieci_masowe/phision_ps5018e18_najszybszy_kontroler_dla_ssd_nvme_pcie_40
- Microsoft xCloud z kontrolerami doczepianymi do smartfonów - http://pixelpost.pl/microsoft-xcloud-z-kontrolerami-doczepianymi-do-smartfonow/
- Toy Story „Ja wcale nie płacze! To Ty płaczesz!” 4 - https://www.filmweb.pl/film/Toy+Story+4-2019-632733
- Enter the Anime - https://www.filmweb.pl/film/W+%C5%9Bwiecie+anime-2019-836967
- Aggretsuko - sezon 2 - https://www.netflix.com/title/80198505