
Sign up to save your podcasts
Or


To ostatni odcinek, w którym mówię, że nic się nie zmieniło, i zmieniło się wszystko. Dziękuję Wam, że jesteście tu ze mną. Do usłyszenia.
Spontaniczne podsumowanie najważniejszych elementów, które we mnie się zmieniły podczas tworzenia tego podcastu
mój stan na 3 dni przed końcem tego podcastu, dziękuję
Zaobserwowałem dziś dwie różne sceny, które dały mi do myślenia. Były o zachwycaniu, ale jedna kosztowała życie paru istnień.
O dawaniu sobie wytchnienia w momentach trudnych, łapaniu dystansu i o tym jak to jest czasem bardzo potrzebne.
Rozważam temat zaufania sobie i temu, że kierunek działania, który mnie woła jest dla mnie właściwy.
Spacerowałem dziś po plaży z moim 2 letnim kumplem moczyliśmy nogi w morzu, zbieraliśmy muszelki a ja sobie obserwowałem go i jego nieograniczone niczym interakcje ze światem.
Zabalowałem. Ten dzień był w jakiejś części bolesny. Zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tym alkoholem, i czy nie można by jakoś ucywilizować mentalności społecznej w kontekście spożycia.
Mówię o tym, że trudno mi zebrać się do wyjazdu. Że niby wakacje a jednak odkładam wyjazd. Że coś mnie trzyma a raczej powstrzymuje. Fomo, reisefieber, i inne lęki.
Wielkie odliczanie ( takie jak w Huston start rakiety ) czas zacząć. A przy okazji zastanawiam się dlaczego odliczamy, co nam to daje i jak na nas wpływa.
From the publisher's feed