
Sign up to save your podcasts
Or


Lubię takie miejsca, jak Kino Cameralna Cafe w
Spotkać się ze światem bohaterów pokazywanych na
Zanurzyć się na ponad 2 godziny, zatrzymać i
Film pt. "8 gór", na którym byłam
O odkrywaniu własnego miejsca w swoim życiu i w
O poznawaniu poprzez słowa i góry ojca, z którym
Ale także ojca, który przez kilka tygodni w roku
Bohater poznaje takiego tatę już po jego
I to jest moment zwrotny w życiu narratora
Pietra, który nie miał celu, głębokich relacji,
Pietra, który powtarzał los tego ojca, który był
W filmie padają słowa:
"Nigdy nie będę
I co ciekawe opowieść głównego bohatera wcale
Bo tak naprawdę wybór jego przyjaciela- Bruna
Kiedy wracałam z kina i zastanawiałam się nad
Otwartym na to, że marzenia mogą i ewoluują w
Nie jesteśmy i nie musimy być przywiązani tylko
Możemy i mamy być otwarci na nowe, inne, bo ono
Budujemy nasze zaufanie we większy plan Wyższej
Choroba może nauczyć pracoholika odpoczynku.
Kontuzja u sportowca, mądrego eksploatowania
Utrata bliskiej osoby, refleksji nad ważnymi
I to właśnie z takich doświadczeń budowane są
By on coś poczuł, przestał wypierać, zastanowił
Z takich doświadczeń artyści tworzą wspaniałe
Dopełnieniem tego wieczoru w kinie było w moim
Poczułam, żeby ją włączyć, by jeszcze raz ją
Dlaczego? Bo ona jest prawdziwa, tak jak ten
Nie przekoloryzowany, często surowy, pełen
A to wyrasta z ewolucji człowieka, w tym kim
Obecnie odczuwam przemożną chęć życia w pełni radości.
Takiej radości, która wypływa z mojego wnętrza.
Tej czystej, niekontrolowanej i spontanicznej.
Takiej radości z dnia codziennego.
Będąc niedawno u rodziców, poczułam przemożną potrzebę
Jeszcze większej niż zazwyczaj.
Tym bardziej, że ciepła wiosenna pogoda, ewidentnie sprzyjała
A że moja fizyczność w 42 wieku mojego życia jest lepsza niż
Jako dziecko wychowane w świecie bez internetu, czy transmisji
kontakt ze sportem dużego formatu miałam poprzez słuchanie
A że dorastałam w województwie kujawsko-pomorskim, to taką
Siadałam więc na parapecie w kuchni i słuchałam z zapartym
Na lekcjach wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nie
Jednak tata zamontował własnoręcznie skonstruowany kosz z
Zaczęłam więc po prostu rzucać do kosza, dla zabawy, dla
Koszykówka była też swojego rodzaju więzią łączącą mnie z
Mecze grane z bratem i kuzynostwem zapisały się w mojej
Bo był to czas, w którym cieszyliśmy się jako dzieci z
Czuliśmy czystą i niezmąconą radość z gry.
A coś takiego wszczepia się w człowieka i zostaje z nim na
Tamtego dnia będąc u rodziców, kiedy w moich dłoniach
Kiedy wróciłam do domu zauważyłam, że przecież niedaleko
Nie zastanawiając się długo, kupiłam piłkę i zaczęłam ponownie regularnie
Moje dłonie przypomniały sobie technikę rzutu i z dnia na
Poza tym cieszyło mnie samo bycie na świeżym powietrzu i
Teraz mogłam grać, bez poczucia lęku, który zawsze
W całym swoim życiu miałam ich ponad czterdzieści.
Nigdy nie byłam wirtuozem gry, ale nie o to tutaj chodzi,
Serce wypełnia się wdzięcznością i niczym nieskrępowaną wolnością.
Po blisko 20 latach ponownie w moim życiu zagościła
Nie planowałam tego, po prostu chciałam doświadczyć więcej
Są osoby, z którymi czujesz głębsze połączenie.
Czujesz więź, nie wiesz dlaczego tak jest.
Coś Ciebie ciągnie do tego, żeby porozmawiać, dlatego po prawie 3 latach spotkałyśmy się z ShatąQS, żeby po prostu porozmawiać.
Bogatsze o nowe doświadczenia i zmiany, które w nas zaszły dzielimy się tym, co przeżyłyśmy, co nas odmieniło.
Wczoraj pewien chłopak przywiózł mi do domu warzywa, które wspólnie z rodziną uprawia na polu. Kiedy otworzyłam mu drzwi poczułam energię miłości, oddania, pasji, troski względem tego, co robi.
Delikatność z jaką podawał mi sałatę, czy pomidory sprawiła, że poczułam, że to jest coś innego, coś głębszego niż kupowanie warzyw z bezosobowego sklepu, który wszędzie wygląda tak samo.
Bo ten człowiek tą sałatę i te pomidory wyrywał z ziemi, z której wyrosły. Dał im swój czas, swoją pracę, swoją uwagę i wyrosły pięknie.
Niczym nie przypominały tych idealnych, bez skaz leżących na półkach supermarketu.
Miały swoje rany, swoje zadrapania, grudki ziemi, czasem dziwne, odjechane kształty.
Ale właśnie to miało swój urok, bo one były jakieś. I od razu poczułam ich aromat, ich radość z tego, że trafiły do domu kogoś, kto na nie czekał, kto się na nie cieszył.
I to są niby tylko warzywa... ale ich symbolika, energia przypominają mi człowieka.
Tego nieidealnego, ze swoimi zadrapaniami, ranami, nabytymi przez lata doświadczeń, które zebrał.
Nie tego sztucznego, bez emocji, wypucowanego z toną makijażu, że aż twarzy nie widać i z pustym spojrzeniem i nałożonym uśmiechem, który nie ma nic wspólnego z autentyczną radością.
I ten chłopak, który przywiózł mi warzywa był właśnie taki nieidealny, ale idealny w prostocie swoich gestów i słów, bo było czuć, że robił to z serca.
I to się zupełnie inaczej odbiera, od takiego człowieka chce się przyjmować, bo od niego czuć pasję i miłość. Nasze spotkanie trwało zaledwie minutę, lecz jakże cenna to była chwila.
Kiedy człowiek wyłamuje się z mechanicznego systemu życia, to zaczyna zauważać właśnie takie rzeczy. Zaczynają go cieszyć czynności, na które kiedyś nie zwracał prawie żadnej uwagi i stopniowo wprowadza wtedy już inną energię do swojego życia.
Dostrzega, że ma ono znaczenie i składa się z przeżytych chwil i nabywanych po drodze doświadczeń.
I to, co kiedyś było czymś zwykłym i mało znaczącym nabiera już innego kontekstu. Jak ciepła herbata wypita po długiej wędrówce w mroźny dzień, bo wtedy zaczynamy ją doceniać, bo ma dla nas już inną wartość- większą i głębszą.
Człowiek zaczyna odczuwać rytm życia, uczyć się dostrzegać drobiazgi i czerpać z nich autentyczną radość. Jak z codziennego spaceru po lesie, jak z regularnych ćwiczeń kręgosłupa, by lepiej mu służył.
W prostocie jest siła, jest moc. Ona wyostrza nasze zmysły, bo pokazuje różnorodność. Jak te warzywa, każde w innym kształcie. Jak człowiek, każdy inny w swej indywidualności.
I ja już wiem, że będę kupować warzywa u tego człowieka, bo otrzymałam coś, czego nie dostanę nigdzie indziej. OSOBOWOŚĆ, ENERGIĘ MIŁOŚCI, PASJI I ODDANIA WOBEC TEGO, CO SIĘ ROBI.
Dlatego szukam muzyki, która opowiada, nauczycieli, którzy doświadczyli i ludzi, którzy kochali.
"Tęsknię sobie", "Baczyński" i "Sierpień".
Trzy wyjątkowe, utkane emocjami duety, które zawłaszczają głowę i serce słuchacza.
Zapraszam do wysłuchania podcastu.
Zapraszam do wysłuchania kolejnej rozmowy z Leo Pikiem.
Nie było wcześniej ustalonych pytań. Wywiad nie ma żadnych cięć.
Po prostu zaczęliśmy rozmawiać i pozwoliliśmy przenikać się wzajemnie energii.
Otwartość na głębokie przeżywanie życia, na doświadczanie życia jest czymś niezwykle cennym.
Dla mnie bezcennym, gdyż pozwala zajrzeć w swoje wnętrze i odnaleźć w nim ogrom bogactwa, które należy wydobyć na zewnątrz.
Kiedy zostawimy za drzwiami nasz wstyd, zwątpienie, porównywanie się do innych osób, to okazuje się, że mamy sporo do powiedzenia i zaoferowania.
Bez noszenia masek, pozwalamy sobie bowiem po prostu na istnienie i czucie świata, który nas otacza.
Bez oceny, bez oczekiwań.
Na końcu wywiadu możecie usłyszeć utwór Leo Pika pt. "Cisza".
Zapraszam Was do wysłuchania mądrej rozmowy z Anią Samą i Jej debiutanckim albumie pt. "Śnienie".
Rozmawiałyśmy z Anią o procesie zmian, których doświadczyła podczas tworzenia płyty.
Poruszyłyśmy temat fundamentalnej wartości prawdy, która jest w jej życiu kwestią najważniejszą.
Dzięki rozwojowi Ania stała się inna.
Jest bardziej świadoma swojego wewnętrznego głosu i intuicji, której zaczyna ufać a która coraz mocniej zaczyna ją prowadzić w życiu, dzięki czemu staje się ono barwniejsze i głębsze.
Ania zaczęła stawiać granice w relacjach i poszła mocno po swoje.
Ten wywiad jest nie tylko rozmową o muzyce, ale także o tym, że kobieta nie musi być definiowana tylko i wyłącznie poprzez macierzyństwo, czy bycie żoną.
Pewnego dnia dostałam maila od Andrzeja, który napisał do mnie wiadomość, że chciałby porozmawiać o tym, co wspólnie z Marzeną, jego żoną stworzyli.
Zaciekawił mnie na tyle, że zerknęłam czym jest Feblik, czyli portal który prowadzą i poczułam bijącą z tego miejsca mega fajną energię.
Uwielbiam słuchać opowieści o tym, w jaki sposób ludzie realizują swoje pasje i pomysły biznesowe.
Cieszę się, że Andrzej i Marzena poszli za głosem własnego serca i stworzyli miejsca, w których artyści- rzemieślnicy oraz twórcy mogą uczyć innych ludzi tego, co sami potrafią.
Mogą zarażać innych własną pasją i jednocześnie czerpać satysfakcję, kiedy uczestnicy warsztatów zaczynają się otwierać i przemieniać.
Nagle z osób zamkniętych stają się radosnymi, uśmiechniętymi istotami, gdyż mogli stworzyć coś swojego, unikalny ceramiczny kubek, czy rzeźbę z drewna.
Spełnianie dziecięcych marzeń jest niezwykle pasjonujące, tak jak niezwykłe jest mówienie sobie w życiu tak i działanie, na przekór lansowanym modom o wszechobecnym perfekcjonizmie.
Andrzej z Marzeną, dzięki Feblikowi, udowadniają, że nie perfekcyjność jest normalna, jest ludzka.
Zapraszam do rozmowy z ludźmi, którzy porzucili korporacyjne życie i zajęli się łączeniem ludzi pasji.
Kiedy człowiek wybiera w swoim życiu pójście za tym, co go woła, to pomimo strachu i obaw, jakie mu towarzyszą zawsze okazuje się, że ten wybór był słuszny.
Nic nie daje takiej satysfakcji jak robienie tego, co się kocha.
Ewa Wyszyńska wspomina to uczucie ekstazy, które Jej towarzyszyło, gdy słuchała stworzonej przez siebie piosenki.
Piotr Grudziński i Ewa Wyszyńska wyszli z ram standardowego życia od poniedziałku do piątku, od 8:00 do 16:00.
Dzięki temu stworzyli cudowny zespół Mgły, który wypuścił nowatorską płytę pt. "Samotna podróż do Arkadii".
Każdy z nas ma gdzieś na tym świecie swoją Arkadię, tylko potrzeba odwagi, żeby zrobić ten pierwszy krok a za nim kolejne, by go odnaleźć.
Dla mnie Arkadią jest podróż wgłąb siebie i spełnienie pragnień mojej duszy i tego, co mnie w danym momencie woła.
Zapraszam do wysłuchania pięknej rozmowy o życiu, w którym, choć często nie jest łatwo, lecz za to zawsze ciekawie i inspirująco.
To kolejna rozmowa, która ewidentnie pokazuje, jak wiele człowiekowi daje wybór świadomego i twórczego życia.
From the publisher's feed