Rosja i Ukraina uginają się pod ciężarem zbóż: sezon udał się tam znakomicie, ziarna leżą w silosach, stodołach i pod gołym niebem, bo nie ma ich jak z obu krajów wywieźć. Główny szlak transportowy, przez Morze Czarne, znów jest pod ostrzałem rosyjskich agresorów. Ukraina odpowiada atakami na rosyjskie porty, więc ruch statków zamiera. Oba kraje są głównymi globalnymi eksporterami pszenicy, jęczmienia i kukurydzy, które żywiły Bliski Wschód, Azję i Afrykę. Tę sytuację już znamy sprzed czterech lat, z początków rosyjskiej agresji. Ale tym razem w grę nie wchodzi wysyłania zbóż z Ukrainy koleją (poprzednio skończyło się to polityczną awanturą), ani Dunajem przez Rumunię, bo niski stan rzeki nie pozwala na transport. W tym samym czasie w Europie plony minionego gorącego lata udały się średnio, mało deszczu spadło w sezonie monsunowym w Indiach. W efekcie w czasie kiedy ceny zboża w Ukrainie szorują po dnie, w reszcie świata mocno rosną. Skutek? Już rosnące ceny żywności.
Sponsorem odcinka jest OANDA TMS Brokers.