🎬 Witajcie w Geekosferze!
„Masters of the Universe” z 2026 roku to bardzo dziwny przypadek. Z jednej strony naprawdę widać tu pieniądze, słychać świetną muzykę i czuć, że ktoś chciał ugrać na nostalgii za He-Manem i kreskówkami z lat 80. Z drugiej ten film co chwilę sam sobie podstawia nogę i robi rzeczy, po których człowiek siedzi w kinie z myślą: ale dlaczego właśnie tak?
Wyszło z tego widowisko kolorowe, głośne i momentami całkiem frajdowe, ale też przedziwnie napisane. Największy problem to sam Adam, bo film uparcie próbuje nam wmówić, że właśnie tak powinien wyglądać nowy He-Man, a my przez sporą część seansu po prostu nie kupujemy tej postaci. Do tego dochodzi ziemski wątek, który bardziej rozmywa historię, niż ją napędza, i Eternia, której jest tu zdecydowanie za mało.
Na szczęście jest też coś, co naprawdę działa. Szkieletor znowu kradnie show, kilka pobocznych pomysłów potrafi wywołać uśmiech, a soundtrack robi robotę dużo większą, niż sam film momentami udźwiga.
W nowej recenzji sprawdzamy, czy ten powrót He-Mana ma w sobie jakąkolwiek magię, czy to tylko kolejny przypadek marki, która wygląda dobrze na plakacie, ale gorzej w samym filmie.
🌐 Nasze miejsca w sieci:
Portal: https://geekosfera.pl/
Facebook: https://facebook.com/geekosferapl
Instagram: https://instagram.com/geekosfera.pl
X / Twitter: https://x.com/geekosfera
☕ Postaw nam kawę: https://buycoffee.to/geekosfera
#MastersOfTheUniverse #WładcyWszechświata #HeMan #Szkieletor #Recenzja #Geekosfera #Fantasy #Film #Popkultura #Mattel