Witajcie w Geekosferze!
No i dotrwaliśmy do końca. Finał 1. sezonu Star Trek: Starfleet Academy wylądował, a my razem z nim dobrnęliśmy do mety tej bardzo nierównej, momentami wręcz przedziwnej podróży przez akademię, która często bardziej przypominała scenariuszowy eksperyment niż serial osadzony w uniwersum Star Treka.
W odcinku „Rubikon” twórcy próbują domknąć najważniejsze wątki sezonu, ale zamiast satysfakcjonującego finału dostajemy sporo chaosu, jeszcze więcej tłumaczenia rzeczy wprost i kilka pomysłów, które brzmią bardziej jak szkic po nieprzespanej nocy niż sensowne zakończenie sezonu.
W naszej recenzji rozmawiamy o tym, dlaczego ten finał tak mocno uwypukla największe problemy całego serialu. Mówimy o przerysowanym Barace, absurdach związanych z Omegą 47, wątkach, które miały wybrzmieć emocjonalnie, a ostatecznie wypadają sztucznie, oraz o relacjach między bohaterami, które przez cały sezon były bardziej deklarowane niż naprawdę pokazane.
Nie zabrakło też narzekania na przegadanie, niewykorzystany potencjał nauczycieli, kuriozalne decyzje scenariuszowe i ten specyficzny rodzaj absurdu, przy którym człowiek już nawet nie pyta „dlaczego?”, tylko zaczyna się śmiać z niedowierzania.
Jeżeli oglądaliście finał Star Trek: Starfleet Academy, to koniecznie dajcie znać, czy też mieliście wrażenie, że ten serial momentami sam nie wie, czym chce być. A jeśli jeszcze nie widzieliście naszego materiału, to zapraszamy do odsłuchu i obejrzenia recenzji na Geekosferze.