Susza uderza coraz bardziej w polskie rolnictwo. Rolnicy informują, że suchy początek roku, nierównomierne opady i kwietniowe przymrozki nałożyły się na siebie, przez co stworzyły dla roślin niekorzystne warunki. Tym samym słychać głosy, że nie można mówić o czasowym przesuszeniu, ale o realnym zagrożeniu dla plonów. Z roku na rok sytuacja jest coraz gorsza.
- Totalna susza jest. Jak już rośliny zimowe zaczynają schnąć, rzepak zaczyna schnąć, to jest poważnie. Jare nie wschodzą. Nawet mała retencja nie jest w stanie temu zapobiec, bo jest za duże obniżenie wód gruntowych - mówi Matusik Andrzej z Jasienicy Dolnej.- Powódź nas nawiedziła kilka lat temu, a teraz mamy suszę. Rośliny usychają na stojąco, że tak powiem. Brak wody widać po roślinach, bo żółkną, a jeszcze wcześniej przecież przyszedł mróz. Zboża jare, są bardzo słabe, ozime się bronią - dodaje Zbigniew Grubiak z gminy Głuchołazy.- W maju i czerwcu potrzebujemy opadów po 100 litrów rozłożonych w miesiącu, a nie w jednej burzy - mówi Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu. - Kolejny rok jest olbrzymia susza. Niestety ona przychodzi w ostatnich latach coraz szybciej. Potrzebne nam są umiarkowane opady o umiarkowanym natężeniu, ale rozłożone w czasie. I to by pozwoliło tę sytuację…