Wyobraź sobie, że wracasz do czasów liceum hormony szaleją bardziej niż ceny w restauracjach na Walentynki, a każdy dzień to walka nie tylko o oceny, lecz także o społeczne przetrwanie. „Wredne dziewczyny” z 2004 roku to absolutny hit, który udowadnia, że królowa pszczół wciąż rządzi, różowe środy mają się dobrze, a pasywna agresja jest bardziej popularna od tabliczki mnożenia. My Wam powiemy co trzeba wiedzieć o najbardziej kultowej bitwie na miny ostatnich dwóch dekad.
Powiedzmy to wprost! Te dziewczyny nie są złe, one są po prostu... wredne. Do dziś są podręcznikowym przewodnikiem po szkolnych hierarchiach i źródłem cytatów na wieczność 😉
Dżinsowe zakazy, różowe środy i legendarny Burn Book, czyli zeszyt pełen oszczerczych wpisów na temat wszystkich i wszystkiego. To taki Facebook w czasach kredy i film udowadnia, że bohaterki wyprzedziły epokę. A dziewczyńska przyjaźń? W tej szkole to sport ekstremalny tu nawet makijaż może być bronią masowego rażenia! Z pewnym wstydem i zażenowaniem wspominamy, że też uległyśmy tym trendom.
Dziewczyny, tak, czasem jesteśmy wredne. Chłopaki, wy też. Ale "Wredne dziewczyny" pokazują, że z każdej bitwy można wyjść z tarczą. Morał z tej bajki? Jeśli wejdziesz między wredne, musisz śmiać się razem z nimi i mieć oczy dookoła głowy. Spokojnie, z tego się wyrasta. No, przynajmniej niektórzy...