
Sign up to save your podcasts
Or


Black Series nie oznacza koloru lakieru. To nazwa zarezerwowana dla najbardziej torowych, bezkompromisowych i rzadkich modeli Mercedes-AMG.
W tym odcinku Marcin Bołtryk i Mateusz Żuchowski przyglądają się sześciu samochodom, które otrzymały czarną plakietkę – od SLK 55 AMG Black Series, przez brutalne CLK 63, SL 65 i C 63, aż po egzotycznego SLS-a oraz rekordowe AMG GT Black Series.
Wyjaśniają, dlaczego moc była tylko początkiem. Równie ważne pozostawały aerodynamika, chłodzenie, zawieszenie, hamulce i zdolność do powtarzania szybkich okrążeń.
To historia Mercedesów, które zachowały tablice rejestracyjne, ale zdecydowanie lepiej niż na miejskiej ulicy czują się na torze.
Historia Roberta Kubicy brzmi jak gotowy scenariusz filmowy. Jest w niej niezwykły talent, droga z krakowskiego placu do Formuły 1, zwycięstwo w Grand Prix, dramatyczny wypadek, wieloletnia walka o powrót i finał, którego trudno byłoby nie uznać za zbyt symboliczny.
W tym odcinku Marcin Bołtryk i Mateusz Żuchowski opowiadają o człowieku, który wielokrotnie przesuwał granicę tego, co w motorsporcie uważano za możliwe. Po poważnym wypadku wrócił do rajdów, ponownie poprowadził bolid Formuły 1, został mistrzem świata w wyścigach długodystansowych, a w 2025 r. wygrał Le Mans.
To opowieść o talencie, ambicji i odporności. A przede wszystkim o tym, że czasami najważniejsze zwycięstwo przychodzi zupełnie inaczej, niż początkowo je sobie wyobrażaliśmy.
W drugiej części historii Porsche 911 Marcin Bołtryk i Mateusz Żuchowski przyglądają się wyścigowemu DNA modelu oraz jego najbardziej ekstremalnym odmianom.
Opowiadają o 911 GT1, lekkiej Carrerze RS 2.7, zwycięskim RSR oraz turbodoładowanych konstrukcjach 934 i 935. Wyjaśniają również, czym różnią się GT2, GT3, GT3 RS, Cup, R i RSR oraz dlaczego każda z tych liter oznacza zupełnie inny charakter samochodu.
To historia modeli budowanych nie tylko po to, aby imponować osiągami, lecz przede wszystkim po to, by zwyciężać. Od Le Mans i Daytony po Nürburgring – tam właśnie rodziła się legenda Porsche 911.
Czy legenda rodzi się z rewolucji? W przypadku Porsche 911 – wręcz przeciwnie. To historia konsekwentnego rozwijania jednej idei, która przez ponad 60 lat stała się symbolem sportowej motoryzacji. W tym odcinku Marcin Bołtryk i Mateuszem Żuchowskim opowiadają o początkach jednej z największych ikon świata samochodów. Cofają się jeszcze przed narodziny 911, aby zrozumieć, jak Volkswagen Garbus wpłynął na powstanie Porsche 356, a później modelu, który na zawsze odmienił historię marki z Zuffenhausen.
Rozmawiają o debiucie Porsche 901, które z powodów prawnych stało się 911, o odważnej decyzji pozostawienia silnika za tylną osią, sceptycyzmie ekspertów oraz pierwszych sukcesach modelu. Opowiadają także o narodzinach legendarnego 911 Turbo i samochodzie, który zyskał opinię jednego z najbardziej wymagających aut swojej epoki.
To pierwsza część historii Porsche 911. Za tydzień wrócimy z kolejnym odcinkiem, w którym opowiemy o wyścigowym DNA modelu, serii GT, sukcesach w motorsporcie oraz niezwykłej społeczności, która przez dekady zbudowała fenomen Porsche.
To nie jest tylko historia jednego z najbardziej utytułowanych zespołów w Formule 1. To przede wszystkim opowieść o determinacji, odwadze i człowieku, który wielokrotnie słyszał, że czegoś nie da się zrobić – a mimo to konsekwentnie realizował swoje marzenia.
W tym odcinku Marcin Bołtryk wspólnie z Mateuszem Żuchowskim opowiadają historię zespołu Williams – od skromnych początków Franka Williamsa, przez lata walki o przetrwanie, pierwsze mistrzostwa świata, dominację w latach 80. i 90., aż po tragiczne wydarzenia, które na zawsze zmieniły losy zespołu. Rozmawiamy także o Ayrtonie Sennie, Nigelu Mansellu, Alainie Proście, Patricku Headzie i ludziach, którzy wspólnie stworzyli jedną z największych legend Formuły 1.
To historia pełna sukcesów, dramatów i decyzji, które ukształtowały nie tylko Williamsa, ale również całą Formułę 1.
Nie każda motoryzacyjna przygoda zaczyna się na torze. Czasem wystarczy dobra droga, piękne widoki i samochód, którym po prostu chce się jechać przed siebie.
W tym wakacyjnym odcinku Marcin Bołtryk i Mateusz Żuchowski zabierają Was w podróż po najbardziej spektakularnych drogach świata. Od alpejskiego Stelvio i rumuńskiej Transfăgărășan, przez legendarne Route 66, aż po norweskie serpentyny i polskie trasy, które potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców.
To nie jest ranking. To motoryzacyjny przewodnik pełen historii, ciekawostek i praktycznych wskazówek dla każdego, kto marzy o wyjątkowym road tripie. Jeśli planujecie wakacyjne wyjazdy lub po prostu kochacie samochody i jazdę dla samej przyjemności, ten odcinek jest właśnie dla Was.
Czy BMW naprawdę potrzebowało SUV-a? Dziś trudno wyobrazić sobie gamę bawarskiej marki bez modeli z rodziny X, ale pod koniec lat 90. pomysł stworzenia dużego SUV-a wielu fanom wydawał się wręcz herezją. W tym odcinku Marcin Bołtryk wspólnie z Mateuszem Żuchowskim opowiadają historię BMW X5 – modelu, który nie tylko zrewolucjonizował markę, ale także na nowo zdefiniował segment luksusowych SUV-ów. Wracamy do kulis powstania pierwszego X5, sprawdzamy, jak wyglądały początki projektu, dlaczego BMW stworzyło określenie Sports Activity Vehicle oraz jak kolejne generacje uczyniły z X5 jeden z najważniejszych modeli w historii firmy. To opowieść o odważnych decyzjach, technologicznych przełomach i samochodzie, który z kontrowersyjnego eksperymentu stał się filarem sukcesu BMW.
Historia VW Californi zaczyna się zupełnie nie wakacyjnie, bo w fabryce. W 1947 roku Ben Pon, holenderski importer Volkswagena, zobaczył w Wolfsburgu coś pozornie banalnego: prowizoryczne platformy zbudowane na bazie Garbusa (Volkswagen Beetle), z silnikiem z tyłu i pustą przestrzenią pośrodku. I zamiast widzieć w tym niedoskonałość, zobaczył możliwość. W notesie powstaje prosty szkic: pudełko na kołach. Bez ambicji, bez marketingu, bez nazwy – ale z intuicją, że samochód może być czymś więcej niż środkiem transportu.
Z tego szkicu rodzi się Volkswagen Transporter, a w 1950 roku debiutuje T1 – 25 koni i konstrukcja, która nie próbuje udawać niczego więcej. I właśnie ta prostota staje się początkiem zmiany, której nikt jeszcze nie rozumie: samochód przestaje być tylko narzędziem, a zaczyna być przestrzenią.
Potem wchodzi Westfalia i robi rzecz kluczową – zamienia użytkowy bus w miejsce do życia. Składane łóżka, kuchnie, moduły – nagle podróż przestaje oznaczać dojazd, a zaczyna oznaczać pobyt. Samochód staje się czymś pomiędzy domem a drogą.
W latach 60. T1 i T2 trafiają do Kalifornii i tam dzieje się coś, czego nikt nie zaplanował. Surferzy używają ich nie dlatego, że to „lifestyle”, tylko dlatego, że są tanie, pojemne i pozwalają spać tam, gdzie kończy droga za zaczynają fale. Zdjęcia busów na plaży zaczynają żyć własnym życiem i tworzą mit, zanim jeszcze powstaje produkt.
Kiedy w 1988 r. Volkswagen wprowadza pierwszą Californię, nie wymyśla już idei – tylko ją formalizuj i jednocześnie składa obietnicę, że wakacje można mieć zawsze przy sobie. Z czasem model rośnie, drożeje i przechodzi w segment premium – dziś to nawet ponad 500 tysięcy złotych za mobilny apartament na kołach, ale nadal ten sam cel: Niedziela wieczór nie musi przerażać,
A Grand California idzie jeszcze dalej – pełna łazienka, kuchnia, autonomia. To już nie van z łóżkiem tylko mieszkanie, które przypadkiem się porusza.
I w tym wszystkim zostaje jedna prosta idea, która wraca od początku historii: California nie jest o jeździe. Jest o zatrzymaniu się.
Serdecznie zapraszamy! Znajdziesz nas na pb.pl, w swojej ulubionej aplikacji podcastowej (m.in. Spotify) oraz na YouTubie. Nowe odcinki w każdy czwartek.
Dwa tygodnie temu opowiadaliśmy historię Nürburgringu – toru, który od dekad sprawdza kierowców i samochody. Dziś zostajemy w świecie torów, ale tym razem w znacznie bardziej przewrotny sposób. Bo tor nie jest miejscem akcji. Jest ukryty w nazwie samochodu, który dwie dekady temu postanowił sprawdzić czy VW może budować supersamochody. I wiecie co? Może.
Ferrari Luce wjechało do internetu jak samochód, który nie zapytał o pozwolenie na zmianę zasad gry. Zamiast klasycznej premiery nowego modelu, dostaliśmy globalną falę reakcji, która bardziej przypominała kulturowy crash test niż dyskusję o motoryzacji. Włoska legenda spotkała się z cyfrowym minimalizmem, a efekt był natychmiastowy. Dla jednych Luce to odważna wizja przyszłości Ferrari, dla innych — auto, które wygląda jakby zgubiło własną tożsamość gdzieś między Cupertino a Maranello. Najmocniej wybrzmiał jednak głos z samego wnętrza świata Ferrari. Luca di Montezemolo, były prezes marki, stwierdził, że projekt może „zniszczyć mit Ferrari”, dorzucając przy okazji jeden z najbardziej brutalnych komentarzy: że to „samochód, którego Chińczycy przynajmniej nie skopiują”. Dlaczego właśnie ten model wywołał tak skrajne reakcje? I czy internet naprawdę zobaczył przyszłość Ferrari, czy tylko własne lęki odbite w nowej sylwetce? Zapraszamy na kolejny odcinek Autoportretu.
From the publisher's feed