Poniedziałek rano, kawa paruje, otwieramy skrzynkę mailową, a tam ona. Krótka, zwięzła i zawsze budząca dreszcz niepokoju wiadomość o tytule: „Faktura”. W załączniku tajemnicza paczka z końcówką „kropka zip”. Serce bije szybciej, palec już świerzbi, żeby kliknąć i sprawdzić, za co znowu każą nam płacić i to jeszcze przed świętami! Prawda czy fejk? Czy to faktycznie zaległy rachunek za prąd?