Czy to jeszcze wybory, czy już casting na najlepiej wykreowaną iluzję?
W najnowszym felietonie „Wyścig bez mety” – bez taryfy ulgowej i bez mydlenia oczu – przyglądamy się fenomenowi Karola Nawrockiego, kandydata, który zamiast tonąć w skandalach, unosi się na fali poparcia.
Jak to możliwe, że polityk przyłapany na promowaniu samego siebie pod fałszywym nazwiskiem, korzystający z przywilejów jak z hotelowej karty VIP, zyskuje sympatię wyborców? Co mówi to o nas – o społeczeństwie, które coraz częściej akceptuje kłamstwo, byle tylko płynęło z odpowiedniej strony sceny politycznej?
Ten odcinek to więcej niż komentarz – to próba zrozumienia, dlaczego prawda przestała być towarem deficytowym, a stała się zbędnym dodatkiem do wyborczego show. Bo przecież, jak pokazują sondaże, wystarczy być „naszym” – i robak w jabłku już nie straszy.
Gdy skandale nie są już przeszkodą, tylko walutą polityczną, a media przypominają bardziej filtry Instagramowe niż źródła informacji – warto zapytać: czy naprawdę jesteśmy aż tak zmęczeni, że wolimy trwać w tej grze pozorów?
🎙️ Posłuchaj „Wyścigu bez mety” i sprawdź, czy Twoje sumienie jeszcze ma coś do powiedzenia.