Stratę pokonam złotym milczeniem
gdyż mówić umiem nietaktem
Jeden werset wyciągnie tchnienie
melodia zaciśniętym gardłem
Nie dmuchniesz już nigdy liści leżących
Sen nieprzerwany, lecz człowiek drżący
Dotyka mnie dźwięku złudzenie
Kolej rzeczy rutyna bolesna
Przerywa z nagła marzenie
Nie bądź wiosno o jesień zazdrosna
w niej znajdę pocieszenie