Beatlesowski klasyk z LP "Rubber Soul" (1965), którego sufrażystki specjalnie nie cenią.
Podpisał się pod nim tandem Lennon-McCartney ale to prawie samodzielne dzieło Lennona, który twierdził, że nie odnosi się do konkretnej dziewczyny, że to archetyp postaci jakiej poszukiwał, a odnalazł w końcu w Yoko Ono. Ale Lennon różne rzeczy opowiadał o niej, często sprzeczne. Była żona Lennona, Cynthia, także uważała, że to o niej.
W akustycznym nagraniu strój gitar kojarzy się z greckim bouzouki i ścieżką z "Greka Zorby" a harmonię chórku pożyczyli od Beach Boys. Użyli w niej słówka "tit". Wielu słuchaczy nie zwraca na to uwagi, albo myśli, że może to bardziej niewinne słowo. Producent George Martin dopuścił ten żarcik, bo uznał, że nikt nie zauważy.