
Sign up to save your podcasts
Or


Stryjowi, gdy się wyginał,
Wypadła nagle sprężyna.
Stryj patrzy i nie wierzy:
Czy to sprężyna tu leży?
I czy to moja jest wina,
Że wypadła sprężyna?
Przypadek to przecież nie lada -
Nieczęsto sprężyna wypada,
Zwłaszcza, że w ludzkim ciele
Sprężyn jest raczej niewiele.
A że się rzadko to zdarza,
Pobiegł stryj do lekarza.
Lekarz ogląda go, bada:
- Drogi panie, posiada,
Pan wszystkie niezbędne części,
Nie stuka pan i nie chrzęści,
Więc nie znajduję przyczyny,
Wypadnięcia sprężyny.
Bo przecież, proszę pana,
Nie wypadła z kolana,
Z łokcia czy nawet głowy.
Jest pan zupełnie zdrowy!
I niech się pan już tak nie spina,
To nie pańska sprężyna!
Zastanowiło to stryja:
Jeśli nie moja, to czyja?
I od lat kilku siedzi,
Szukając odpowiedzi.
Bo są zagadki na świecie,
Których nie rozwiążecie.
A ja mam jeszcze pół zdania
W kwestii wyginania:
Nie róbcie tego, broń boże,
Bo coś Wam też wypaść może!
Pierogi nie znoszą śmietany!
To fakt szerzej nieznany,
więc panowie i panie
taplają pierogi w śmietanie.
W domu i w pierogarni,
w Łodzi, Bytomiu, Jastarni,
gdy talerz pierogów ktoś łapie,
śmietaną zaraz je chlapie!
Tłum pierogowych smakoszy
widząc pierogi, z rozkoszy
śmieje się patrząc na nie,
gdy te leżą całe w śmietanie.
Lecz nikt nie zmusi się, żeby
poznać pierogów potrzeby,
spytać, co myślą pierogi,
czy mają jakieś wymogi,
co w ich wnętrzu się dzieje,
gdy ktoś je śmietaną poleje.
Czy czują gniew albo smutek,
I jaki jest tego skutek.
Może gdyby pierogi,
Miały choć po dwie nogi,
Toby zwiewały z talerza,
W śmietanie by żaden nie leżał!
Więc gdy Ci żarłoku drogi,
Znowu podadzą pierogi,
To je zapytaj o zdanie,
Czy chcą leżeć w śmietanie.
Goryl, pchła, kapibara,
Krowa, papuga ara,
Kangur, węgorz czy sowa -
Każde zwierzę się chowa,
I przynajmniej raz w życiu,
Spędza czas jakiś w ukryciu.
Dlatego - uwaga! Zwierzęta!
Niech każde z was zapamięta,
Kilka dość prostych rad,
Gdzie schować pyszczek lub zad.
Kiedy jesteś dziobakiem,
Możesz się schować za krzakiem.
Zniknie tam kształt twój dziobaczy,
I nikt Cię już nie zobaczy.
Groźne, zębate piranie
Niech skryją się w fortepianie
Mając przy tym nadzieję
Że ktoś im wody naleje
Gdy jesteś niewielką kuną,
Możesz w otworek się wsunąć.
A będąc kolczastym jeżem,
Wygodnie w jeżynach poleżeć.
Straszne, ryczące lwy,
Co mają jak brzytwy kły,
Powinny się schować w chaszcze
I z chaszczy wystawiać paszcze
Na koniec śmieszne ryjówki.
Im nie trzeba kryjówki.
Stwierdziła już dawno nauka,
Że nikt ryjówek nie szuka.
Jest jeszcze kwestia słoni.
Te bardzo trudno zasłonić.
Kiedyś próbował ktoś słonie
Poupychać w kartonie,
Lecz kilka w kartonie słoni.
Widać wciąż tak jak na dłoni.
To koniec poradnika,
Nie ma co dłużej pleść,
Bo muszę już sam znikać.
Idę się schować! Cześć!
Nieczęsto się o tym wspomina,
Więc pewnie tego nie wiecie,
Że mieszkał w pobliżu Szczecina
Najdłuższy jamnik na świecie.
Kiedy na spacer wychodził,
Mniej więcej już po godzinie
Nos jamnika był w Łodzi,
A tylne łapy w Olsztynie.
Gdy kiedyś, ot tak, dla zabawy
Przed pewnym pudlem się schował,
To sięgał od centrum Warszawy
Aż po przedmieścia Rzeszowa.
We wrześniu czy październiku
Czterech ważnych uczonych
Zjawiło się u jamnika,
By zmierzyć go z każdej strony.
Pierwszy skończył pomiary,
I przyjrzał się badań wynikom:
Ten jamnik, to nie do wiary,
Jest równy stu zwykłym jamnikom!
Panowie! – powiedział drugi -
Sprawa jest oczywista!
Ten jamnik jest raczej tak długi,
Jak innych jamników trzysta.
Trzeci się zatrząsnął ze złości:
Ja jestem gotowy przysiąc,
W kwestii jamniczej długości,
Że to jest jamników tysiąc!
A na to podniósł się czwarty,
Przepraszam, ale się wtrącę:
Tysiąc? To chyba żarty!
Raczej jak dwa tysiące!
I tak do siebie dzień cały,
Wrzeszczeli: Nie! Absolutnie!
I długie godziny trwały,
Te naukowe kłótnie.
A jamnik dłużej nie czekał,
Bo miał na spacer ochotę.
W Kielcach wesoło zaszczekał,
W Suwałkach pobiegł za kotem.
W Przemyślu kichnął i ziewnął
Pizzę zjadł gdzieś za Piłą,
Lecz pod Szczecinem na pewno,
Długo jamnika nie było.
From the publisher's feed