- Wydaje się, że Platforma Obywatelska, która nie ma już żadnego paliwa politycznego, jak pijany płotu uczepiła się tekstu Grzegorza Rzeczkowskiego w "Newsweeku". Nie wzięto jednak pod uwagę, że jego metoda pisarska jest podobna do tej Tomasza Piątka. Gdy zaczynałem karierę dziennikarza śledczego, jeden z kolegów udzielił mi rady, której trzymam się do dzisiaj. Mianowicie, że z faktu, iż ktoś z kimś sikał w jednej bramie, niekoniecznie musi coś wynikać. Tymczasem Rzeczkowski wyciąga z tego fundamentalne wnioski. Cały tekst był oparty o jedno, wyrwane z kontekstu zdanie - mówił w Polskim Radiu 24 Cezary Gmyz.