JARO | Philosophy of Simplicity

JARO | Philosophy of Simplicity

Download on the App Store

JARO | Philosophy of Simplicity episodes

  • JEŻE i LUDZIE

    JEŻE i LUDZIE
    My ludzie, zarówno potrzebujemy siebie nawzajem - jak i ranimy siebie nawzajem.
    Ranimy i jesteśmy ranieni. I tak na przemian.
    Wczoraj, po koncercie w Willi Fitznera - szedłem przez tory kolejowe. Niedaleko za nimi - w ciemnościach, zauważyłem małe zwierzę. Próbowało zejść z krawężnika na ulicę. Domyśliłem się - że to jeż.
    Co jakiś czas, przez ulicę przejeżdżały samochody. Obróciłem się i zauważyłem, że nadjeżdża właśnie jeden z nich. Tymczasem jeżyk, zszedł już prawie na jezdnię.
    Z mojej oceny sytuacji wynikało, że jest duże prawdopodobieństwo tego, że wejdzie pod samochód. Kierowca jednak, dopiero kończył zakręt.
    Podbiegłem do jeża i przyblokowałem go lewą nogą. Zatrzymał się i znieruchomiał. Widziałem jego wąski ryjek, który szybko skulił się pod brzuch.
    W tym momencie byliśmy już obaj na jezdni.
    Miałem plecak z odblaskowymi elementami - całe szczęście. Kierowca włączył migacz i ominął nas. Nie wcisnął nawet klaksonu. Domyślił się, że coś jest na jezdni.
    Przejechał dalej.
    Dotknąłem jeżyka nogą, lekko z tyłu. Całe szczęście miałem jeszcze zimowe buty. Nie odczułem jego kolców.
    Wystartował natychmiast, jak na wyścigach. Bardzo szybko znalazł się po drugiej stronie. Była tam niewysoka trawa, w którą wskoczył. Widziałem tylko jego mały tyłek, wciskający się w zieloność.
    Był bezpieczny.
    Poszedłem dalej, słuchając przez słuchawki muzyki Johna Williamsa z Parku Jurajskiego...
    A jeżyk - pewnie poleciał gdzieś, w coraz bardziej zielone od roślin gruzowisko, jakie pozostało po naszej Hucie Jedność.
    *
    To proste zdarzenie przypomniało mi o pewnym opowiadaniu, które kiedyś słyszałem. Opowiadaniu o jeżach. Jakimś dziwnym trafem, pasowało ono idealnie do tego, o czym rozmyślałem bardzo wiele, w ostatnim tygodniu.
    Oto one:
    Na łące żyły sobie jeże. Kiedy zrobiło się zimno - jeże chciały się od siebie ogrzać, więc zbliżyły się do siebie nawzajem. Jednak, kiedy zbliżyły się za bardzo - zaczęły się kłuć swoimi własnymi igłami.
    To sprawiło, że znowu się oddaliły.
    Ale po jakimś czasie, ponownie zapragnęły być bliżej. I jak wcześniej - kłuły się nawzajem, będąc za blisko.
    I tak.. ciągle od nowa.
    Czy my ludzie, nie jesteśmy podobni ?
    Czy jest na to jakiś sposób ?
    Być może trzeba zwiększyć wytrzymałość na ból ?
    A może zbliżać się tylko czasem i zachować bezpieczny dystans ?
    A może zostać samotnym jeżem ?
    A może w ogóle przestać być jeżem ?
    Jednak czy jeż może przestać być tym, czym stworzyła go natura ?
    Kolce też są potrzebne jeżowi - inaczej będzie bezbronny.
    Tymczasem, im ktoś więcej dla nas znaczy - tym większy ból potrafi nam sprawić. I wzajemnie.
    Czasem nawet nieumyślnie. Nawet słowem. A może nawet zwłaszcza słowem. Słowa potrafią być jak długie igły. Pamiętamy ich głębokie ukłucia. Rany kłute goją się najdłużej.
    Bez innych ludzi – potrafimy przeżyć. Tak.
    Nigdy jednak nie rozwiniemy się w pełni. Nie dotkniemy głębi życia.
    Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji ?
    Na to pytanie - każdy jeż, musi odpowiedzieć sobie sam...
    JARO MAKOSZ
    www.jmakosz.com

    5 min
  • DOKOŃCZ TO - NADAJ TEMU KSZTAŁT

    Jeździłem kiedyś z

    naszym synem do pewnego artystycznego przedszkola. Każdego dnia - dzieci
    wykonywały tam jakieś prace plastyczne, które potem wieszano na ścianie, przy
    wyjściu. Jak w prawdziwej galerii.
    Każda praca
    była oprawiona w ramkę i starannie podpisana.

    Rodzice,
    odbierając swoje dzieci - z zaciekawieniem szukali dzieł swoich małych
    artystów. Potem wszyscy razem, radośnie wracali do domu.

    Maluchy
    trzymały w rękach swoje rysunki, które w tych ramkach były najprawdziwszymi
    dziełami sztuki.

    Obserwacja
    tego, co wydarzało się tam każdego dnia na moich oczach - była jedną z
    najważniejszych rzeczy, jakich nauczyłem się w życiu.

    Byłem
    dorosłym człowiekiem, jednak - robiło mi się często wstyd.
    Zrozumiałem
    bowiem, ile rzeczy zacząłem - i nie dokończyłem. Z ilu projektów przedwcześnie
    się wycofałem - a byłem o krok od sukcesu. Ilu sprawom poświęciłem swój czas i
    energię - a potem, jak gdyby nigdy nic przerwałem je nagle...zostawiłem.
    Czasem też zmieniałem miejsca pracy. Wierciłem się niepotrzebnie, jak
    niespokojny duch - zamiast skupić się dobrze na jednym.

    Byłem
    niecierpliwy - jak te maluchy.

    - Ale czego
    się tak naprawdę nauczyłeś w tym przedszkolu ? - zapytasz mnie teraz.

    - Otóż, nauczyłem
    się tego, że swojej pracy należy nadać pewien kształt, pewną zwartą i zamkniętą
    całość. Nawet, jeżeli nie jest do końca udana. Nawet, jeżeli chcielibyśmy ją
    przerwać i porzucić.

    ….

    Zdarzyło mi się parę

    razy być wcześniej w tym przedszkolu i widziałem dzieci, które jeszcze
    pracowały. Doświadczona przedszkolanka zachęcała maluchy do tego, żeby się
    jeszcze trochę postarały - żeby postawiły jeszcze parę linii - i nadały swojemu
    dziełu ostateczny kształt.

    Maluchy
    były niecierpliwe - jak to maluchy. Chciały już koniecznie zająć się czymś
    innym. Ich nauczycielka - ciepłym, łagodnym głosem motywowała je aby jeszcze
    odrobinę się postarały. A potem już tylko oprawią to w ramkę i przyjdą rodzice.
    Będą zachwyceni.

    Tym łatwiej
    jest przerwać pracę, kiedy widzimy że nam nie wychodzi.
    Tymczasem
    ta praca też miała sens. To był nasz czas życia. To była nauka i nabieranie
    doświadczeń. Warto nadać temu ostateczny kształt.

    Zacząłem te
    wnioski stosować do różnych obszarów swojego życia - i bardzo mnie to zmieniło.

    Wracam czasem do swoich

    niezbyt udanych prac, ale z radością stwierdzam, że przynajmniej je dokończyłem
    i czegoś się z nich nauczyłem. To nie był stracony czas.

    Co ciekawe
    - jako bardzo już dorosły człowiek - wróciłem także do swoich rysunków.
    Kiedyś
    wyrzucałem je po prostu na śmietnik. Kilkaset z nich tak wyrzuciłem, jeżeli coś
    mi się w nich nie podobało.

    Potem
    jednak zacząłem je studiować, robić zdjęcia niektórych fragmentów. Uczyć się,
    wyciągać wnioski. Wieszałem te prace na ścianie i siedząc na przeciw, w
    półmroku wieczoru - ... starałem się je w myślach dokończyć. Wyobrażałem to
    sobie.

    I tak z różnymi rzeczami

    w życiu…Zacząłem je dokańczać,… nadawać im kształt.


    JARO MAKOSZ

    www.jmakosz.com

    4 min
  • BALANCE and PROPORTIONS

    BALANCE AND PROPORTIONS

    Their application - this is one of the most important

    truths that I have been able to understand. Not because something suddenly
    happened in my life, but because I run into it every now and then. And it's
    everywhere.

     

    A sense of balance and proportion - explains a lot to

    me.

    The same thing can be good in some amounts and not

    good in others.

     

    A certain amount of coffee - improves mood. Too much

    coffee - destroys the mood. Too little coffee has no effect.

     

    Travel is good, but too much is bad.

    Getting out of your comfort zone from time to time -

    is good for development. Lack of comfort, in the long run - is harmful to
    development.

    E.t.c.

     

    This is what the great art of living is all about. About

    natural sense of balance and proportion.

     

    And how to find them?

    Through listening to yourself and through the ability

    to self-observe. It's like looking at ourselves as if we were someone else.
    Somewhere deep within ourselves, we naturally know how much is too much, how
    much is too little, and how much is enough. But we don't like to admit it to
    ourselves.

     

    When something is pleasant, we easily lose ourselves

    in it. Sometimes too much.

    When something is unpleasant - we give it up easily.

    Sometimes too easy.

     

    Balance and proportion have nothing to do with

    restraining yourself or limiting yourself - but with a natural sense of when is
    the right moment to add or subtract.

     

    The balance does not have to be exactly in the middle

    - between the beginning and the end. Just like the center of gravity of an
    object - it is not always in its geometric center. This is very rarely the
    case.

     

    Finding the right proportions allows you to manage the

    energy of life well. Then it becomes stable.

     

    Balance and proportions - give a sense of inner peace

    and pleasure. They help you to rejoice in auspicious things and not to despair
    over inauspicious things.

     

    They allow you to keep a healthy and strong mind. Free

    from unnecessary internal tensions. They allow you to maintain a state of inner
    relaxation.

     

    Mastering this art - also makes it easier to manage

    priorities - in various areas of life.

     

    Nothing I write about is new. In every country there

    is probably a proverb that expresses this thought. In mine (in Poland) they
    say: "What's too much - it's unhealthy".

    However, I have not heard the saying: "What is

    not enough - it is unhealthy". And that is also true. Sometimes in our
    lives, certain things are not enough.

     

    And I could end with these proverbs. However, the law

    of balance and proportion has a much broader and more universal meaning. They
    were considered by the ancient Greeks, as well as Indian and Chinese
    philosophers. The laws of nature do not lose their relevance today.

      

    Even Einstein once said, "Write it as simply as

    possible - but not simpler."

      

    And finally, an important question.

     

    Is there anything I do too much in life?

    Is there anything I'm not doing enough in my life?

     

    JARO MAKOSZ

    https://www.jmakosz.com/

    4 min
  • IL SEGRETO DEL PACE

    Una delle cose più importanti che ho imparato nella mia vita si riduce a due frasi:

    – Non confrontarti mai
    – Non competere mai

    Questo è, in breve, l’esatto contrario di quello che fanno quasi tutti.

    Attraversiamo la vita, insegnandoci a competere costantemente. Questo vale per ogni genere di cose, come denaro, proprietà, viaggi, partner, lavoro, intelligenza, figli, abilità, ecc…. L’elenco può essere davvero molto lungo.

    E se lo spegnessi?


    Ovviamente, qualsiasi comunità inizierà immediatamente a metterti da parte perché non stai giocando al loro gioco. Penseranno che sei uno strano. Il rifiuto sociale è qualcosa che quasi nessuno può gestire, tranne che per le persone veramente forti. Tuttavia, è qui che si trova uno dei principi più importanti della tranquillità.

    È un piacevole viaggio sul proprio cammino.

    Non ha nulla a che fare con l’escludersi dalla vita e l’alienarsi.

    Se ci pensi un attimo, che senso ha paragonarti a qualcuno? Siamo incomparabili.

    Ognuno di noi, oltre a un DNA unico, ha anche uno stile di vita unico ed esperienze uniche. Ci sono diversi luoghi in cui abbiamo vissuto e innumerevoli situazioni che hanno influenzato dove e chi siamo. Tutto questo ci rende molto diversi.
    Inoltre, ci sono anche le nostre scelte individuali che abbiamo fatto.
    Solo noi sappiamo perché facciamo quello che facciamo.

    Una delle prime conseguenze di questo approccio è eliminare la gelosia. E questo è un problema molto serio per molte persone e fonte di grandi ansie.

    Solo perché hai successo in qualsiasi cosa oggi non significa che la tua situazione non sarà radicalmente diversa domani. E poi cosa ? Cadrai preda delle tue stesse trappole di confronto e competizione?

    Si tratta di essere migliori?
    No, … non penso che si tratti di questo, ma di diventare il miglior te stesso possibile. E questo è possibile solo se ti confronti con te stesso di ieri. Non ad altri. Solo allora sarai sulla via del vero sviluppo.

    E ciò che otterrai in aggiunta come ricompensa sarà la tua tranquillità.

     

    JARO MAKOSZ

    www.jmakosz.com

    3 min

About JARO | Philosophy of Simplicity

From the publisher's feed

Things are simpler than it may seem...