
Sign up to save your podcasts
Or


16 - letnia Ewa wyszła z domu 13 maja 1995 r. Mieszkała w Sierakowicach. Spieszyła się, bo nie chciała spóźnić się do szkoły. Do pokonania miała ponad pół kilometra. Na lekcję nie dotarła. Rok wcześniej 18-letnia Justyna Węsierska z pobliskiego Leźna czekała na autobus do Gdańska, którym miała dotrzeć do szkoły. Nie pojawiła się tam. Ciała obu dziewczyn znaleziono jakiś czas po ich zaginięciu. Ciała obu nastolatek znaleziono w workach, skrępowane były w podobny sposób. Ktoś zawiązał ten sam węzeł.
Magdalena Pałka z Limanowej jest poszukiwana od 2016 r. Jeśli żyje dziś ma 36 lat. Jednak od momentu zniknięcia kobieta nie dała znaku życia: nie napisała do bliskich, nie zadzwoniła, nie skontaktowała się z dziećmi, nikt jej nie widział. Bliscy kobiety przyznają, że w dniu zaginięcia między nią a jej ówczesnym partnerem doszło do awantury. W dni zaginięcia kobieta miała kontaktować się także ze swoim byłym mężem.
Osiemnastoletnia Joanna Tomczak zaginęła w tajemniczych okolicznościach w sierpniu 1991 r. Rok później jej ciało odnalazł przypadkiem grzybiarze. Było w stanie daleko posuniętego rozkładu. Ciało zostało pochowane na cmentarzu jako niezidentyfikowane zwłoki. Ekshumowano je po 20 latach, a badania DNA potwierdziły, że są to szczątki zaginionej Asi. Wtedy rodzina odebrała tajemnicze połączenie telefoniczne. Głos w słuchawce powiedział: zginęła ci jedna córka, zginie i druga. W kręgu podejrzewanych znalazły się trzy osoby: kolega Asi, który widział ją jako ostatni, były chłopak dziewczyny oraz żołnierz. Pytanie kto zabił, wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Rafał Zalewski jest dziennikarzem śledczym od blisko 20 lat. Zajmuje się historiami kryminalnymi. Badał najtrudniejsze przypadki morderstw w Polsce. Rozmawiał z rodzinami ofiar, docierał do ważnych świadków, zdobywał dowody, starał się zrozumieć morderców. Nam opowiada o dochodzeniu do prawdy, mówi o sprawach, które pomimo upływu lat nadal budzą w nim emocje, rozmowach, które zmieniły bieg spraw czy zwątpieniu w wymiar sprawiedliwości, które ogarnęło go po jednej z rozpraw.
W sierpniu 1999 r. do niewielkiego komisariatu policji na południu Polski przyszła młoda kobieta. Zgłosiła zaginięcie mamy i dwóch przyrodnich braci. Rozwiązanie zagadki kryminalnej zajęło policjantom kilka tygodni. Morderstwo, do którego doszło na podsądeckiej wsi, było impulsem do powstania Krakowskiego Archiwum X.
— Kiedy zaczynał nam opowiadać, jak kogoś zamordował, szkliły mu się oczy. Jakby wszystko przeżywał od nowa. Rozmawiając z nim, musieliśmy zachować zimną krew — mówi Sławomir Markiewicz, który przez 14 lat był szefem wydziału zabójstw w Anchorage na Alasce. Prezentujemy drugą część rozmowy ze Sławkiem.
Sławomir Markiewicz przez 14 lat był szefem wydziału zabójstw w Anchorage na Alasce. W tym czasie miał do czynienia z czterema seryjnymi mordercami, nadzorował ponad 300 spraw o zabójstwo. Wcześniej pracował w wydziale włamań, przez parę lat zajmował się przestępstwami finansowymi, trafił też do wydziału przestępstw przeciwko dzieciom. Zanim został detektywem, przez siedem lat patrolował ulice Anchorage
Jakub Schimanda został znaleziony martwy w 2014 r. w lesie nieopodal Golubia-Dobrzynia (woj. kujawsko-pomorskie). Zdaniem prokuratury nastolatek popełnił samobójstwo. Według analizy przygotowanej przez twórców Krakowskiego Archiwum X w śmierć chłopaka zamieszane są osoby trzecie. Rodzina Jakuba od 6 lat walczy o prawdę. W tym czasie nieznani sprawcy zniszczyli ich samochód, podpalili należącą do nich nieruchomość, drzewo, na którym znaleziono ciało nastolatka, ktoś próbował spalić, a krzyż tam zawieszony został zerwany i włożony w mrowisko. Prokuratura Okręgowa w Toruniu niedawno umorzyła śledztwo w tej sprawie, choć lista pytań bez odpowiedzi jest długa. Tymczasem po nagraniu tego programu, a jeszcze przed jego publikacją odezwały się do nas osoby, które mają wiedzę dotyczącą tej sprawy.
Dorota Białowąs przyjechała do domu swojego męża, z którym była w trakcie rozwodu, przekroczyła próg drzwi i od tamtej pory nikt jej nie widział. Ciała 29-latki nie odkryto do dziś. W wieczór jej zaginięcia mężczyzna rozpalił ognisko, w którym miał spalić swoje ubrania. W tym roku minie siedem lat od tamtych wydarzeń. Ostatnio pojawiły się nowe fakty, które mogą spowodować, że sprawa po latach zostanie rozwiązana.
— Już niedługo nikt nie będzie jej oglądał — powiedział Robert B. do swojej żony Magdy. Miał na myśli ich półtoraroczną córkę Monikę. Dziewczynka ostatni raz była widziana 16 lipca 1994 r. w centrum Legnicy ze swoim ojcem. Do dziś nie wiadomo co stało się z dzieckiem.
From the publisher's feed