
Sign up to save your podcasts
Or


Historia ta miała miejsce w 2002 roku w okresie Walentynek. Jak podkreślają Bogdan i Mariusz jest to jedna z niesamowitych spraw, w jakiej uczestniczyli. Jednak o tej sprawie w 2002 r. było bardzo mało doniesień medialnych. Wynika to z faktu, że wtedy policja, zasłaniając się "śledztw" nie miała w zwyczaju dopuszczać dziennikarzy na miejsce zdarzeń jak również informować na bieżąco opinię publiczną o postępach w tego typu sprawach.
Urszula wyszła z domu i udała się pieszo do pobliskiej miejscowości po zakupy. Martwą kobietę dwa dni później znalazł jej brat. 34-latka została brutalnie zamordowana, a jej ciało porzucono w lesie. W tym roku mija 26 lat od tragicznych wydarzeń. Pytanie co stało się w 1997 r. w małej wsi, do dziś pozostaje bez odpowiedzi.
Historia, którą chcemy państwu przedstawić w tym odcinku zaczyna się dokładnie 1 lipca na samym początku słonecznych i upalnych wakacji 2003 r. w samym centrum Zakopanego. Tego dnia Agata K. - 23-letnia piękna i sympatyczna kobieta przyjeżdża z Krakowa do rodzinnego Zakopanego. Tutaj przy ul. Kościuszki nieopodal samych Krupówek z dwójką młodszych od niej o dwa lata braci bliźniaków — Krzysztofem i Norbertem odziedziczyła po dziadkach rodzicach mamy - 3-piętrową kamienicę.
Jest niedziela 2 października 1994 roku. Około godziny 6.45 - 27-letnia pielęgniarka Alina Bagniewska — kończy nocny dyżur na oddziale dziecięcym w szpitalu w Ostrzeszowie i pieszo udaje się na rynek, gdzie jej rodzice kilka lat wcześniej zakupili małą kamienicę. Alina mieszka tutaj z siostrą jej mężem i dziećmi. Niebawem potem kobieta zaginie, a jej ciało zostanie znalezione kilkanaście miesięcy później. Kiedy śledczy po latach wrócą do sprawy, ktoś umieści tajemniczy komentarz w internecie.
Teresa Kosman miała 35 lat i mieszkała razem z rodzicami w Biskupicach Radłowskich niedaleko Tarnowa. Jej życie toczyło się według wyznaczonego rytmu: praca - dom - pomoc rodzeństwu w opiece nad dziećmi - kościół. Tragedia rozegrała się wtorek wieczorem 23 stycznia 2001 roku w Niedomicach.
Podczas prac remontowych przy klasztornym ogrodzeniu pracownicy znaleźli zakopane zwłoki. Zdaniem prokuratury Justyna szła wzdłuż ulicy, potknęła się i upadał w zagłębienie. Później w wyniku działań atmosferycznych jej ciało zostało przysypane liśćmi i ziemią. Potrzeba było siedmiu lat, aby prawda o losie kobiety wyszła na jaw. Justyna została zamordowana.
Jerzy wyszedł z domu i pojechał razem ze znajomymi na dyskotekę. Tuż przed jego zaginięciem został siłą wyciągnięty z klubu przez ochroniarzy. Jakiś czas po zniknięciu młodego chłopaka w lesie znaleziono tajemniczy rozkopany grób. Ziemia była jeszcze świeża. Pomimo upływu 27 lat nie wiadomo, co stało się z mężczyzną.
Zdjęcie Mateusza Domaradzkiego w lutym 2006 r. można było zobaczyć w większości gazet lokalnych na Śląsku oraz w mediach ogólnopolskich. Ośmiolatek mieszkający w Rybniku wyszedł z domu i zaginął. W jego poszukiwaniach brały udział setki osób: policjanci, sąsiedzi, mieszkańcy, nauczyciele. Dziecka ani jego ciała, do dziś nie odnaleziono, dlatego wciąż w policyjnych bazach figuruje jako osoba zaginiona. Śledczy doszli jednak do wniosku, że chłopiec został zgwałcony i zamordowany. Sąd skazał dwóch mężczyzn na 25 lat więzienia. W lutym tego roku od zaginięcia Mateusza minęło 16 lat.
Marek Lisowicz to jeden z niewielu biegłych specjalizujący się w poszukiwaniu ludzkich zwłok. Kiedy nie szuka zmarłych, pomaga ludziom jako górski ratownik.
Po zakończeniu uroczystości wczesnym rankiem 19 sierpnia 1997 r. rodzice Alicji odprowadzili córkę na przystanek autobusowy ok. godzin 5 nad ranem. Wtedy widzieli ją po raz ostatni. Alicja dotarła do Przemyśla, gdzie po godzinie 7 wsiadła w pociąg jadący do Gdyni. Tam po godzinie 17.30 przesiadła się w pociąg do Lęborka. Stąd zamierzała przesiąść się na kolejny pociąg do Łeby. Ciało dziewczyny zostało odnalezione 18 września 1997 r. Sprawa do dziś pozostaje nierozwiązana.
From the publisher's feed