❖Posłuchaj tekstu w interpretacji autora❖ A czy ja im zabiorę tych chłopów? Pedał jakiś jestem? No sam zobacz, stary! Czy tak wygląda ciota, łaps babskich mężów? Ty, podnieś ten łeb nad pizzę, chociaż między pieczarką a szynką! Nikt ci jej nie wyrwie, spoko! Popatrz w oczy człowiekowi, w talerzu nic więcej nie znajdziesz. Tu patrz, tak wygląda facet, co nie ma kumpli, bo uwierzył w męską przyjaźń, kumasz? Wszędzie razem, rozumiesz? Od drugiego roku studiów. Razem truskawki w Hiszpanii, tulipany w Holandii, razem lodowa w Norwegii albo odwrotnie i teraz sam przychodzę na piwo. Dogorywająca studentka z tacą trzy razy podchodziła, pytała czy coś do zjedzenia, stawiała browar i znikała, a ja czekam jak ten kutas na weselu i za co? Za wiarę w lojalność, stary. Za obietnice, że przynajmniej raz w kwartale się napijemy, powspominamy, pośmiejemy się. Nic zobowiązującego, a ich nie ma. Zlewasz mnie, wiem, twoje prawo! Nie prosiłeś do stolika, ale przynajmniej spierdalać nie każesz i za to dzięki. Jak wysłuchasz nie zbiedniejesz. Masz żonę? Masz, okej, dzieci masz? Szczęśliwy gość jesteś, choć pewnie w delegacji, że tak podle jadasz. Też mam żonę. Cudowną żonę, najdroższą na świecie, a wiesz czemu? Bo ona mi telefonu nie przegląda, esemesów nie czyta, mejli nie sprawdza, a jak mówię, że idę z kumplami na piwo, ceni mnie za lojalność wobec tych śmierdzieli. Choć ich zna i wie, że każde pierdnięcie swojej baby wciągają jak darowaną kreskę. Mojej nie przyjdzie do głowy posądzać o zdradę, a wiesz czemu? Bo ona zna swoją wartość i wie, że nie skalam tej miłości kiszeniem ogóra w byle beczce. Miłość, stary, to nie jest kwestia zaufania, to poczucie własnej wartości, pamiętaj. Jak ktoś się szanuje, trzyma pion, nie musi ufać, bo wie ile znaczy dla drugiego. Że oni nie znają miłości? Pewnie tak, poznali srakę ze strachu, że jakiś obszczymur w garniaku żonkę zwinie, bo lepszą furką zajedzie. Jak inaczej to tłumaczyć? Co dzisiaj mają? Co im przeszkodziło, że zostawili mnie samopas, choć obiecali? Odgrzewają kluski żonie? Podkładają książkę pod rozjechany stół? Ciągną za nią wózek w Biedronce? Malują przedpokój? Zapylają z potomstwem na angielski, czy szyją córci falbanki na balet? Raz na kwartał nie mogą wyjść z domu? Sam w to nie wierzysz. Bo co? Feministyczne wypłosze wyszyją im patriarchat na śliniaku?! Ten jeden nawet dzieci nie ma, to co on może robić? Rajstopy jej pierze? Kąpiel szykuje od piętnastej? Ty, a wiesz, ten co ma dzieciaka i uwaga na dwoje mu się dzieli, bo co ci po imionach, to on nawet w tamtym kwartale zaskoczył. Przyszedł, mówię ci, serio! I wiesz co? Przepraszał co dziesięć minut, bo musiał do niej zadzwonić. I po kolei, że teraz pije piwo, a teraz ma pół, ale już drugie zamówił, a frytków mu siedem zostało, a w kiblu lał dwa razy, a czy ona przełączyła na dwójkę, czy oglądała jeden z dziesięciu? A czytała ten artykuł o zdradzie w Wysokich Obcasach? Żeby pamiętała o filmie w Kulturze, a jeszcze może przeczyta ten wywiad z magazynu weekendowego. No jazda po całości, stary! Nie wiem do czego byłem mu potrzebny. Pojęcia nie mam, inteligencji nie starcza, kumasz?. Wyszedł z domu na spotkanie, ale chyba do drugiego pokoju i mnie tam nie było. A ja, głupi, zastanawiałem się kto tu kogo pilnuje? Ona o nic nie pyta, a ten sam z siebie meldował jak ten trener Jarząbek do szafy. Może to ja jestem debil i on jednak ją kontrolował? Wiesz, odciągał do telefonu, bo nie miał pewności, czy nie korzysta z sieci, nie wali w gumę na sympatii albo - nie wiem - nie ciągnie wirtualnie! Dlaczego moja nie dzwoni? Bo to jest przyjaźń w małżeństwie, stary, wymaga higieny. Nie można wdychać smrodu drugiego na okrągło, bo alergizuje, nie? Powiedz, jak to jest? W przyrodzie wszystko ma swoją przyczynę i skutek, tak? To sobie, myślę, tak złośliwie, bo mnie wpieniają. Moich kumpli tak posrało, bo oni zwyczajnie nie testowali innych kobiet w życiu, wiesz? To może mieć