Moja rozkmina [Macieja, dop. Maciej] na temat tego, czemu lubimy tak bardzo poddawać się stresogenom serwowanym przez popkulturę, została wyjaśniona jednym postem pod ostatnim odcinkiem. Taki prosty koncept znany już w starożytnej Grecji – katharsis. Koncept ten, od czasów szkolnych, kojarzył mi się głównie z uniesieniem na tle duchowym. Takim czystym doświadczeniem spełnienia, rozwiązania i zakończenia pewnej historii, z jaką zmagali się bohaterowie dzieła.
A tu bach, literalnie katharsis w psychologii to „uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń”. Totalnie ma to sens. Tłumaczy mi to czym jest efekt końcowy, ale nie tłumaczy mechanizmów, które skłaniają na do tego, żeby to katharsis przeżywać. Czy to po prostu leży w ludzkiej naturze?
Freud w swoich badaniach nad ludzką psychiką posłużył się Arystotelowskim katharsis do usuwania symptomów psychosomatycznych. Szybko jednak zorientował się, że wykorzystanie samego konceptu, to tylko jeden z kroków do osiągnięcia apathei. Twierdził, że traumatyczne przeżycia trzeba przepracować, przeżyć je jeszcze raz, żeby je lepiej zrozumieć i dać sobie szansę na poradzenie sobie z nimi. Walka ze swoistymi wewnętrznymi demonami.
Jung za to proponuje inne rozwiązanie na osiągnięcie oczyszczenia. W przeciwieństwie do „przepracowania” sugeruje wyrzucenie całego brudu na zewnątrz. Jednak nie poprzez kompulsywną agresję, ale poprzez próbę wyrażenia siebie w sztuce, czy tańcu, albo ćwiczeniach fizycznych. Aktywna imaginacja uwalnia od destruktywnych tendencji. Byle tylko nie przesadzić i nie pozwolić sobie na „wyfantazjowanie”, które może spotęgować zaborczość, potrzebę władzy i kontroli.
Informacje te skłaniają mnie do przemyśleń. Czy w takim razie oglądamy te horrory i thrillery, które opowiadają o rzeczach siedzących w naszej podświadomości, z którymi w jakiś sposób próbujemy sobie poradzić? Czy śledzenie poczynań seryjnego mordercy, rozpracowywanego przez sprytnych i dobrych stróżów prawa, ma nas wywnętrzenie przekonać do tego, że choć takie wydarzenia mają miejsce, nigdy nie pozostaną nieukarane? (a co świetnie pokazuje książka Mindhunter, że to nie jest prawda i że jedyne co możemy robić, to działać prewencyjnie i wyciągać wnioski z popełnionych błędów) A co w momencie, kiedy przekraczamy magiczną barierę i „uodparniamy” się na pewne przyswajane z popkultury zachowanie?
A może koncept przedstawiony w serialu Sense8 mówiący, że ludzi łączy głównie przeżywanie wspólnie bólu, jest bardziej prawdziwy niż nam się wydaje? Może to szukanie katharsis w opisach przemocy i grozy uruchamia w naszych głowach mechanizmy pozwalające nam lepiej radzić sobie z otaczającym nas światem i zagrożeniami minionego i obecnego świata?
Tyle pytań, na które nie mam jeszcze odpowiedzi, za to mam odpowiedź na ogłoszoną przez nas niespodziankę! W tym odcinku jest nasz trzech do gadania o popkulturze. Witamy Adama, który od czasu do czasu wspomoże nas swoimi przemyśleniami. Bawmy się!
UWAGA, sypiemy SPOILER'AMI na lewo i prawo. Nie ma taryfy ulgowej!
Dzisiaj rozmawiamy o:
- Wrażeniach po przejściu gry „Awesome Adventures of Captain Spirit” - https://store.steampowered.com/app/845070/agecheck
- Opinii po obejrzeniu serialu dokumentalnego „Evil Genius: the true story of america’s most diabolical bank heist" - https://www.netflix.com/pl-en/title/80158319
- Internetowej dramie związanej ze zwolnieniem pracownicy z firmy ArenaNet - https://twitter.com/gaohmee/status/1017262158176907264?s=12
- Wypowiedzi Michała Kicińskiego na temat przyszłości marki „Wiedźmin” - https://www.purepc.pl/rozrywka/beda_kolejne_czesci_wiedzmina_co_potwierdza_cd_projekt_red
- Tym, że znani ludzie pracujący nad znanymi/ciekawymi produkcjami dalej odchodzą z EA - https://www.youtube.com/watch?v=tQV6xEc5UKQ i https://www.youtube.com/watch?v=VxHlcvaLhMw
Miłego słuchania :)