Czy zastanawialiście się kiedyś, co sprawiło że jemy to co jemy? Dlaczego typowe francuskie śniadanie składa się z croissanta i soku pomarańczowego, natomiast zaraz po przekroczeniu bramek na lotnisku w USA czekają na nas tłuste jajka z bekonem?
Często w takich sytuacjach powołuje się na historię i tradycję, natomiast bardzo rzadko na MARKETING. Okazuje się jednak, że jako konsumenci jesteśmy dopiero na końcu łańcucha decyzyjnego i na nasze talerze trafiają produkty, o których wcześniej zadecydowali inni.
Kim są ci “inni” i jak przebiega cały ten proces? Tego dowiesz się z dzisiejszego odcinka podcastu ZMACZNEGO, w którym opowiadam niezwykła historię amerykańskiego śniadania: bekonu i jajek. Okazuje się bowiem, że jest ono wytworem człowieka, który zmienił losy świata i to nie tylko kulinarnego.
[transkrypcja odcinka znajduje się poniżej]
Linki, które mogą Ci się przydać:
Podcast ZMACZNEGO
https://zmacznego.com
Instagram
https://www.instagram.com/zmaczne.go/
Facebook
https://www.facebook.com/PodcastRADIOaktywny/
E-mail
Subskrybuj – słuchaj gdzie chcesz i kiedy chcesz
Subskrybuj: iTunes | RSS| Stitcher| Spotify
Zostań Patronem – dołóż swoją cegiełkę!
TRANSKRYPCJA
Najciekawsze historie opowiada się przy stole. Nazywam się Małgosia Zmaczyńska i zabiorę Cię w niezwykłą podróż kulinarną. Zmacznego!
Co powiedzielibyście, gdybym zapytała, co Waszym zdaniem łączy papierosy i jajka z bekonem? Prawdopodobnie myśli większości z Was powędrowałyby w kierunku ich wpływu na nasze zdrowie.
Jednak teraz nieco skomplikuję zagadkę i dodam jeszcze jeden element, a dokładniej psychoanalityka Zygmunta Freuda.
Jaki jest w tej sytuacji wspólny mianownik?
Jeśli już wszyscy zapisali swoje typy to czas podać rozwiązanie. Poprawna odpowiedź brzmi: Edward Bernays.
Skąd to zdziwienie? Czyżbyście nigdy o nim nie słyszeli?
Spokojnie jesteście w większości. Postać tego Pana jest bardzo mało znana, choć jak zaraz sami usłyszycie, miał on ogromny wpływ na to co jemy; na co wydajemy pieniądze i jak wygląda dzisiejszy świat.
Ale zacznijmy od początku.
Edward Bernays był prekursorem i twórcą pojęcia public relations. Abyście lepiej wyobrazili sobie sposób jego działania oraz myślenia, warto powiedzieć, że nazwa public relations miała zastąpić słowo „propaganda”, które już w tamtym okresie miało pejoratywny wydźwięk i kojarzone było z polityką. Zafascynowany faktem, jak efektywnym narzędziem okazała się ona w czasie wojny, ciekaw był czy równie przydatna może być w trakcie pokoju.
Myślę, że przyznacie mi rację, że już teraz brzmi to dość poważnie. Jednak pikanterii dodaje fakt, że ów człowiek był bratankiem jednego z najbardziej kontrowersyjnych a zaraz uznanych psychologów – Zygmunta Freuda, który całe swoje życie poświęcił badaniom nad ludzkimi popędami.
Bernays często korzystał z teorii swojego wuja. Uważał, że społeczeństwo jest podatne na manipulacje, a odwołując się do ludzkiej sfery emocjonalnej, możliwe jest osiągnięcie imponujących efektów.
Dlatego tworząc kampanię dla swoich klientów jako pierwszy tak chętnie stosował się odkrycia z dziedzin psychologii. Twierdził, że korzystając z odpowiednich środków perswazji, możliwe jest nakłonienie ludzi do zmiany zachowania oraz myślenia.
W swojej książce pt. „Propaganda” z 1928r. pisał:
„Świadome i inteligentne manipulowanie zorganizowanymi nawykami i opiniami mas jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidzialnym mechanizmem społeczeństwa, stanowią niewidzialny rząd, który jest prawdziwą władzą rządzącą naszym krajem. Jesteśmy rządzeni, nasze umysły są formowane, nasze gusta kształcona, a nasze pomysły sugerowane, głównie przez ludzi, o których nigdy nie słyszeliśmy…. To oni ciągną przewody, które kontrolują publiczny umysł.”
Swoją karierę rozpoczynał od pracy agenta prasowego, którego głównym zadaniem było dbanie o wizerunek i promowanie występów różnych artystów, takich jak tenorzy, tancerze czy balet Moski