
Sign up to save your podcasts
Or


Na stronie Muzeum Kinematografii w Łodzi można już obejrzeć ponad 100 wywiadów. To zapisy wspomnień twórców i pracowników łódzkiego przemysłu filmowego. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele najróżniejszych profesji, bez których stworzenie filmu nie byłoby możliwe.
Baza wywiadów tworząca Archiwum Historii Mówionej w Muzeum Kinematografii w Łodzi nieustannie się powiększa – do dyspozycji widzów są już rozmowy z reżyserami, operatorami, scenografami, animatorami, kostiumologami, rekwizytorami, kierownikami produkcji, pedagogami, a także pracownikami administracyjnymi i technicznymi.
Nagranie wywiadu lub historii mówionej to cofnięcie się w czasie i refleksja o przeszłości. Rozmowy dotyczą m.in. Wytwórni Filmów Fabularnych, Wytwórni Filmów Oświatowych, Studia Małych Form Filmowych Se-MA-For czy Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej. To relacje o przeszłości polskiej kinematografii, opowieści i anegdoty z planów filmowych, wspomnienia poświęcone pierwszym fascynacjom kinem i pracy w przemyśle filmowym.
Archiwum jest efektem prac nad doktoratem mgr Anny Michalskiej (IV rok studiów w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Łódzkiego), zatytułowanego Archiwa historii mówionych w praktyce muzealnej, realizowanego pod opieką dr hab. prof. UŁ Piotra Sitarskiego i dyrektor Muzeum Kinematografii w Łodzi Marzeny Bomanowskiej.
O projekcie rozmawiamy z jego pomysłodawczynią, Anną Michalską.
Zdjęcia: fot. Mikołaj Zacharow/ Muzeum Kinematografii w Łodzi
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Najnowsza biografia młodopolskiego artysty i naukowca skupia się na jego wielowymiarowości i podkreśla przełomowy charakter jego zainteresowań i poglądów. Choć Tadeusz Boy-Żeleński jest nierozerwalnie związany z Krakowem, to sporą część życia spędził w Warszawie, a na czas okupacji, aż do śmierci związał się z Lwowem.
Tadeusz Boy-Żeleński (ur. 1874) wychowywał się w artystycznej rodzinie – ojciec był muzykiem i kompozytorem, matka zajmowała się w wolnym czasie literaturą i poezją. Sam przeżył nieudany debiut poetycki w wieku 20 lat, już w czasie studiów medycznych.
Choć zanotował, że jego praca jako lekarza była epizodyczna, to spędził w zawodzie blisko 20 lat. Zajmował się nie tylko pacjentami, ale z powodzeniem oddawał się pracy badawczej i naukowej, kierując m.in. pionierskim projektem kierowanym do młodych matek i niemowląt „Kropla mleka”.
Momentem przełomowym w jego karierze był kontakt z krakowskim kabaretem „Zielony Balonik”, który, jak można przeczytać w jego wspomnieniach, „uczynił ze mnie pisarza”. Oprócz scenariuszy kabaretowych, publikował teksty będące swoistymi kronikami krakowskiego życia towarzyskiego, poezje, z czasem zajął się tłumaczeniami z języka francuskiego oraz krytyką teatralną. W Warszawie objął stanowisko kierownika literackiego Teatru Polskiego. To właśnie w stolicy jego wyraziste poglądy (dotyczące słowa i pisania, ale także feminizmu i państwowości) spotkały się z ostrą reakcją ze strony innych pisarzy, m.in. Karola Irzykowskiego.
Boy-Żeleński był jednym z bohaterów filmu „Niebezpieczni dżentelmeni”. O filmie rozmawialiśmy z jego reżyserem Maciejem Kowalskim.
Po wybuchu wojny Boy-Żeleński wyjechał do Lwowa, gdzie objął katedrę romanistyki na uniwersytecie. Zginął w 1941 r. w egzekucji lwowskich profesorów.
O książce „Książe. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego” opowiedziała nam autorka, pisarka i redaktorka, Monika Śliwińska.
Zdjęcia: Wydawnictwo Literackie / NAC
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
W konkursie Projekt Roku 23/24 Dawid Fik otrzymał nagrodę w kategorii Świeża krew oraz nagrodę specjalną Narodowego Centrum Kultury. Wyróżniono jego projekt „Zmiana”, będący zestawem metalowych elementów wyposażenia domu, wykonanych z obiektów odzyskanych ze złomowiska. Do współpracy projektant zaprosił swojego tatę – Zygmunta.
Krzesło, stół, stołek, regał i świecznik – niezwykłe, bo metalowe, zaprojektowane z odzyskanych materiałów, pokryte intensywnym kolorem. Projekt „Zmiana” Dawida Fika to odpowiedź na wszechobecny nadmiar i walka o to, by zamiast wyrzucać i kupować – naprawiać. „Pomyślałem, że to zbyt łatwe, gdy sobie coś narysuję na kartce albo wymodeluję na komputerze, a następnie zamówię gotowe elementy. To nie byłoby żadne wyzwanie ani proces badawczy” – mówi w audycji projektant.
Głosem rozsądku, ale także inspiracją w projekcie był tata, od którego twórca czerpał wiedzę dotyczącą obróbki materiału. O poszukiwaniu odpowiedzialnych rozwiązań, które nie są drogą na skróty, rozmawiamy w tym odcinku Audycji Kulturalnych.
Zdjęcia dzięki uprzejmości Dawida Fika.
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Jaka stołeczna ulica słynęła z hoteli? Gdzie znajduje się najdłużej działający hotel? O którym z nich z lekceważeniem wypowiadał się Bolesław Prus? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w dwóch tomach książki „Historia Warszawskich Hoteli”.
Warszawskie hotele to nie tylko słynna „wielka trójka” czyli Europejski, Bristol i Polonia. To także powstające przez lata karczmy, zajazdy i umeblowane pokoje, które można było wynająć. Co ciekawe o jakości ich usług decydowali twórcy przewodników, którzy podpowiadali czytelnikom, gdzie warto się zatrzymać, a które miejsca lepiej omijać z daleka.
Autor analizuje historię Warszawy odnajdując nie tylko najstarsze opisane obiekty (co ciekawe, różne źródła podają ich różne lokalizacje), ale też te mniejsze, kameralne; te działające do dziś i te które nigdy nie powstały.
Jednak hotele to nie tylko architektura i dekoracyjne wnętrz, ale przede wszystkim ich bywalcy. W książce znalazło się wiele anegdot dotyczących hotelowego życia, zaczerpniętych m.in. z pamiętników pianisty Artura Rubinsteina, książek Tadeusza Dołęgi-Mostowicza czy Bolesława Prusa.
O pracy nad książką „Historia stołecznych hoteli” opowiedział jej autor, przewodnik i varsavianista Piotr Wierzbicki.
Zdjęcia: dzięki uprzejmości autora oraz Wydawnictwa Skarpa Warszawska.
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Twórczość artysty niezmiennie od kilkudziesięciu lat malującego ukochany Bug, uznawana jest za jedno z najoryginalniejszych zjawisk we współczesnym malarstwie. Na wystawie w „Galerii Opera” Teatru Wielkiego – Opery Narodowej można zobaczyć nie tylko jego pejzaże, ale także portrety.
Stanisław Baj urodził się w 1953 r. i choć z wyróżnieniem ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie pracuje jako wykładowca to dziś, to związany jest z rodzinnymi Dołhobrodami, wsią na Podlasiu.
Baj znany jest przede wszystkim z malarskich interpretacji krajobrazu rzeki Bug. Na jego obrazach widać nie tylko fizyczne elementy natury, lecz także jej ruch i głębię. Ten pozornie prosty temat, dzięki jego trwającej kilkadziesiąt malarskiej medytacji, nabiera całkowicie nowego wymiaru.
„Metafizyczne pejzaże” – takiego określenia na twórczość Baja użył wybitny polski pisarz Wiesław Myśliwski. Łączy go z malarzem – jak sam to określa – „szorstka, męska przyjaźń”. Na życzenie prozaika, Baj stworzył okładki jego książek. Współpraca rozpoczęła się od „Ucha igielnego”, a wkrótce objęła całą serię książek autora „Traktatu o łuskaniu fasoli”.
Wystawę „Stanisław Baj” można oglądać w „Galerii Opera” Teatru Wielkiego – Opery Narodowej do 30 listopada 2024 r. Kuratorem ekspozycji jest Marcin Fedisz.
O swojej twórczości opowiedział Audycjom Kulturalnym sam artysta.
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Historyczne wydania, tłumaczenia, programy teatralne a nawet kasety i płyty gramofonowe, a wszystko związane z naszą narodową epopeją. Artefakty można zobaczyć w Bibliotece Uniwersyteckiej UAM w Poznaniu. Pochodzą one z prywatnych zbiorów kolekcjonerów i miłośników „Pana Tadeusza”.
Pierwsze wydanie „Pana Tadeusza” ukazało się w czerwcu 1834 roku, kilka miesięcy po ukończeniu dzieła. Poemat wydrukowano w jedynej paryskiej drukarni, która posiadała wtedy polską czcionkę. Nakład liczył ok. 3000 egzemplarzy, które do księgarń trafiły w sierpniu. Wydanie pozbawione było ilustracji oraz słynnego epilogu, rozpoczynającego się od słów: „O tem że dumać na paryskim bruku”.
Na ekspozycję pt. „Pan Tadeusz ponadczasowy” w Poznaniu składają się zbiory Tadeusza Panowicza, członka Wielkopolskiego Towarzystwa Przyjaciół Książki, znanego bibliofila z Ziemi Gnieźnieńskiej, a także Krystyny Warachowskiej, kolekcjonerki z Torunia.
Wystawę można ogląda w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu do 23 października 2024 r.
O swojej kolekcji oraz zamiłowaniu do „Pana Tadeusza” opowiedziała w Audycjach Kulturalnych Krystyna Warachowska, kolekcjonerka i popularyzatorka.
Zdjęcia: Biblioteka Uniwersytecka UAM w Poznaniu / fot. Joanna Błoch
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
„Okno na zachód” – tak mówiono o kultowym dziś czasopiśmie wydawanym w latach 60. i 70. Na tle konkurencyjnych tytułów zaskakiwał brakiem politycznych odniesień, oryginalną szatą graficzną oraz nietuzinkowymi artykułami. Współpraca z tytułem była dla twórców dużym wyróżnieniem: swój artykuł na temat spódnic mini i maxi opublikował w nim nawet Jarosław Iwaszkiewicz.
Pierwszy numer „Ty i Ja” pojawił się w kioskach w maju 1960 r. Miał aż 60 stron i kosztował 12 zł, co było ówcześnie sporą kwotą. Dla porównania, wiele gazet można było kupić za mniej niż złotówkę. Pismo przykuwało uwagę oryginalną okładką, a po otwarciu zaskakiwało rozmachem. Za oprawę wizualną odpowiedzialny był Roman Cieślewicz, który po wyjeździe z Polski, współpracował m.in. z Vogue i Elle.
Czytelniczki i Czytelnicy „Ty i ja” mogli poznać nowinki ze świata mody prosto z Paryża, przeczytać fragmenty książek angielskich, amerykańskich czy rosyjskich pisarzy, odkryć nowe przepisy kulinarne czy zainspirować się przy urządzaniu mieszkania. W trudnych czasach PRL-u magazyn prezentował styl życia europejskiej klasy średniej.
Tytuł zniknął nagle w 1973 r. i do dziś nie są znane powody jego likwidacji. Archiwalne numery mają dziś wartość kolekcjonerską i coraz trudniej jest trafić na ich ślad. Wystawie towarzyszy wydanie książki pt. „Ty i ja. Magazyn, grafika, zjawisko”.
W Audycjach Kulturalnych o wystawie opowiedziały jej kuratorki: Julia Libera oraz Agata Szydłowska.
Wystawę „Ty i Ja. Lajfstajlowy magazyn z Peerelu” można oglądać do 16 marca 2025 r. w Domu Spotkań z Historią w Warszawie.
Zdjęcia: DSH
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Twórcy wystawy „Nasz dom. Historie Smolnej 8” przeprowadzili dziesiątki rozmów z mieszkańcami jednego z najsłynniejszych warszawskich bloków. W ten sposób powstała ekspozycja, która przedstawia niezwykłe sploty ludzkich losów. Połączyła je perła brutalistycznej architektury.
Blok mieszkalny znajdujący się w warszawskim Śródmieściu, na skarpie, przy ulicy Smolnej 8, potocznie nazywany „Młotkiem”, został zaprojektowany w 1964 roku przez Jana Bogusławskiego i Bohdana Gniewiewskiego. Został ukończony w 1976 roku i szybko stał się charakterystycznym punktem centrum miasta.
Twórczość Jana Bogusławskiego można lepiej poznać słuchając rozmowy z kuratorką poświęconej mu wystawy, Weroniką Sołtysiak.
W budynku mieści się ok. 140 mieszkań. Niektórzy mieszkańcy stolicy mogą pamiętać działające niegdyś na ostatnich dwóch piętrach restaurację „Akropol” oraz klub „Top Floor”. Oba lokale są już zamknięte, a wejście na samą górę „Młotka” jest praktycznie niemożliwe.
Wystawa przedstawia Smolną 8 nie tylko jako obiekt unikatowy architektonicznie, ale przede wszystkim, jako miejsce, w którym od ponad pięćdziesięciu lat żyją ludzie o barwnych życiorysach. Studenci Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili rozmowy z mieszkańcami, którzy m.in. opowiadali im o tym jak trafili na Smolną i odnosili się do krążących wokół budynku legend.
Wystawę stworzyli: Julia Mazur, Katarzyna Lewandowska, Mikołaj Makutunowicz i Michał Dębski, którzy opowiedzieli o niej w Audycjach Kulturalnych (Opieka: Zofia Dworakowska we współpracy z Natalią Gretzyngier).
Ekspozycję „Nasz dom. Historie Smolnej 8” można oglądać do 29 listopada w Domu w Alejach (Al. Jerozolimskie 2).
Zdjęcia: dzięki uprzejmości twórców / fot. Justyna Radzymińska
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Projekt „ZABIERZ MNIE DO CENTRUM” jest zaproszeniem do refleksji nad przeszłością i teraźniejszością Wałbrzycha. To międzypokoleniowe spotkanie stanowi też zaproszenie do rozważania na temat kapitalizmu oraz przemian społecznych i gospodarczych. W programie m.in. potańcówka, spacer i debata.
Miejscem, które zainspirowało zespół Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu do stworzenia tego projektu, jest dom towarowy przy ulicy Słowackiego 7. Modernistyczny budynek wybudowany w 1928 r. był pionierskim centrum handlowym, należącym do sieci Salmana Schockena – zapomnianego żydowskiego przedsiębiorcy, którego inwestycje zmieniały funkcjonujący wówczas model handlu i filozofii sprzedaży.
Kultowy sklep nazywany później „pedetem”, zatracił dziś swoją pierwotną funkcję, o której przypominają jedynie wspomnienia starszego pokolenia wałbrzyszan. Projekt „ZABIERZ MNIE DO CENTRUM” zestawia je z opiniami dzisiejszych nastolatków, skupionych wokół współczesnej wałbrzyskiej galerii handlowej. To poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotyczące współczesnego kapitalizmu oraz próba uchwycenia fenomenu centrów handlowych.
Wśród działań zaplanowanych przez Teatr w ramach projektu są: otwarty spacer śladami Salmana Schockena, debata, spotkanie w przestrzeni galerii handlowej oraz międzypokoleniowa prywatka.
Projekt będzie realizowany do końca października. W Audycjach Kulturalnych opowiedzieli o nim pedagożka teatru Renata Ambożak oraz dramaturg i kurator programowy Tomasz Jękot.
Projekt dofinansowany przez Narodowe Centrum Kultury.
Grafika: Teatr im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu.
Kliknij i pobierz transkrypcję tego podcastu.
Przeczytaj opis odcinka na stronie
From the publisher's feed

3 Listeners

42 Listeners

11 Listeners

31 Listeners

6 Listeners

2 Listeners

2 Listeners

2 Listeners