- Robimy wszystko, aby pelletu na naszych składach nie brakło - mówi właściciel jednego ze składów opału w Opolu. Jak zaznacza, sytuacja jest trudna i dynamiczna, ale na razie nie należy panikować. Ruch na składzie jest cały czas, bo część mieszkańców obawiając się, że może zabraknąć pelletu, zamówiła na zapas, ale są też tacy, którzy przyjeżdżają po pojedyncze worki.
- Jeśli ktoś chce więcej niż tonę, to musi się zapisać do kolejki, którą my na bieżąco realizujemy. Zapasy pelletu mamy na miesiąc - mówi Antoni Piechota, właściciel firmy Imex Piechota. - Spalanie podwoiło się, bo ja w domu sam mam piec na pellet. Jeżeli temperatura jest do pięciu, sześciu, minus dwa, no to starcza taki zbiornik tonowy na pięć tygodni. A dzisiaj przy tych mrozach to mi starcza na dwa tygodnie i stąd zużycie większe. Ceny idą do góry.- Wprowadziliśmy limit na składzie i do 10 worków można jednorazowo pobrać - dodaje pan Henryk ze składu opału. - W całym województwie opolskim nie ma pelletu, u nas jeszcze jest i staramy się klientom zabezpieczyć dobry, żeby mieli ciepło w domu. Maksymalnie 10 worków, taki jest limit i inaczej się już nie da. Każdy chce być zadowolony i zabezpieczony na zimę.Dodajmy, że jeśli chodzi o ceny opału, to minister energii Miłosz Motyka nie wyklucza interwencji…