Ta medytacja pomaga nam ćwiczyć akceptację rzeczywistości i bycie tu i teraz, bez oceniania tego, jakie jest nasze doświadczenie. Nawet wtedy, gdy jest ono nieprzyjemne, trudne albo zwyczajnie niewygodne. W tej praktyce próbujemy mówić TAK wszystkiemu, co się pojawia - niezależnie od tego, czy jest to spokój, napięcie, smutek, chaos, opór czy rozproszenie.
Nie chodzi o to, żeby od razu wszystko polubić. Chodzi o to, żeby przestać walczyć z samym faktem, że coś właśnie się w nas dzieje.
Bardzo dziękuję dobrej osobie, która przetłumaczyła tę medytację z aplikacji buddhify, którą serdecznie polecam wszystkim osobom znającym angielski.
PS. Warto pamiętać, że celem medytacji nie jest poprawa nastroju. Celem jest uczenie się bycia z tym, co jest, i nieoceniania tego. To także praktyka większej świadomości własnego umysłu - dostrzegania myśli jako tylko myśli, a emocji jako tylko emocji. Oczywiście to wymaga czasu i ćwiczeń.
Choć częstym efektem ubocznym medytacji bywa większy spokój, to oczekiwanie takiego rezultatu zwykle działa na przekór i raczej zmniejsza szanse, że ten spokój rzeczywiście się pojawi.