Ja mam niechęć do metod. Od zawsze czułem, że jest w nich coś nieuczciwego. Jakiś redukcjonistyczny skrót. Dziś widzę, że metoda musi wynikać z relacji. Takiej na serio. Bo sama wymiana: „Chcecie?”, „Chcemy!” to nie jest praca nad metodą. Opór, złość i wstyd, które pojawiają się gdy mamy dobre intencje i metody bez relacji często umykają naszej uwadze. Nurzamy się w zadowoleniu, grupujemy i inspirujemy nie widząc, że nasi uczący się odpływają od nas. No i ten system fiński…