Po nocnym zmasowanym rosyjskim ataku na Ukrainę na Lubelszczyźnie spadł niezidentyfikowany obiekt. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu. Czy to kolejne testowanie NATO? "Myślę, że tak, dlatego że jakby nie było, te rakiety jednak w jakiś sposób manewrują. Większość rakiet, które leciały w kierunku zachodnim, one przy granicy z Polską zawracały. Natomiast tutaj rakieta ewidentnie poszła do przodu. Ona jest troszeczkę dziwna, dlatego że sam lej świadczy o tym, że nie miała pełnego ładunku wybuchowego. Mimo wszystko to było w jakiś sposób testowanie naszego systemu obrony powietrznej. I znowu wykazało się, że my oczywiście wszystko widzimy i wiemy, że coś leci, wysyłamy samoloty, ale tak naprawdę nie reagujemy tak, jak powinniśmy, a więc nie zestrzeliwujemy tych obiektów, a powinniśmy je zestrzeliwać, również nad Ukrainą" – stwierdził w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura, prowadzący podcast "Teren wojskowy".