
Sign up to save your podcasts
Or


Mieszkańcy Mołdawii opowiedzieli się za zmianą konstytucji i działaniami na rzecz wstąpienia kraju do Unii Europejskiej marginalną większością głosów. 50,4 proc. głosujących poparło prounijny kurs. Wynik był zaskoczeniem dla obozu prezydent Mai Sandu, który spodziewał się większego poparcia dla orientacji prozachodniej. Mołdawia od czerwca prowadzi oficjalne rozmowy w sprawie akcesji do unii.
Razem z referendum odbyły się wybory prezydenckie. Maia Sandu, ubiegając się o reelekcję, także osiągnęła niższy od oczekiwanego wynik 42 proc. głosów, podczas gdy jej kontrkandydat, Alexandr Stoianoglo, zdobył ich 26 proc. Oznacza to, że odbędzie się druga tura.
Maia Sandu nie może być pewna zwycięstwa w drugiej turze. Wręcz przeciwnie, jest w trudnej sytuacji. Zwolennicy Victorii Fortuny oraz Iriny Vlah na pewno na nią nie zagłosują. Gra będzie się więc toczyć o pozyskanie wyborców Renato Usatîi. Należy się spodziewać, że kampania będzie ostra, a zwycięstwo – o włos
- tłumaczy dr Piotr Oleksy z Instytutu Europy Środkowej.
Rosyjska tzw. flota cieni odpowiada za wycieki ropy w wielu częściach świata. To tankowce będące w złym stanie technicznym, które Moskwa wykorzystuje do transportu w celu ominięcia zachodnich sankcji. Według analizy brytyjskiej straży przybrzeżnej, do której dotarło Politico, w marcu prawdopodobnie doszło do wycieku ze statku Innova w odległości 100 km od brzegów Szkocji. Jednostka ta nadal transportuje rosyjską ropę.
Trudno oszacować skalę tego zjawiska. Flota cieni liczy około sześciuset jednostek. Należy jednak zwrócić uwagę, że jest to flota niejednorodna, należąca do różnych podmiotów. Zazwyczaj statki te są mocno wyeksploatowane, będące w użyciu przez ponad 15 lat. Stwarza to ryzyko zanieczyszczenia wód, po których się poruszają
- tłumaczy Filip Rudnik z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Grupa państw Unii Europejskiej pod przewodnictwem Włoch chce normalizacji stosunków z Syrią Baszszara al-Asada. Celem ma być ułatwienie odsyłania migrantów. Unia zerwała relacje z Damaszkiem w 2011 roku, kiedy w Syrii wybuchły protesty, a następnie wojna domowa.
Prezydent kraju krwawo rozprawił się z przeciwnikami i ostatecznie przetrwał dzięki pomocy Rosji. Został też oskarżony o stosowanie tortur i użycie broni chemicznej wobec własnych obywateli.
To tylko jeden z przykładów zaostrzenia retoryki oraz polityki migracyjnej w Unii Europejskiej. Niemcy wprowadziły niedawno kontrole na wszystkich granicach. Urzędujący od nieco ponad miesiąca premier Francji Michel Barnier stwierdził, że unijne przepisy dotyczące deportacji powinny zostać zmienione, by przyspieszyć tę procedurę.
W podobnym tonie utrzymany jest dokument podpisany przez 17 państw europejskich i adresowany do Komisji Europejskiej. Powstał z inicjatywy Austrii i Holandii. Holandia złożyła także wniosek do Komisji Europejskiej o wyłączenie jej z unijnych przepisów dotyczących migracji i azylu.
Z kolei Węgry zagroziły, że wyślą do Brukseli autobusy z migrantami w odpowiedzi na wyrok Trybunału Sprawiedliwości, stwierdzający, że Budapeszt narusza unijne przepisy azylowe.
Podstawowym problemem państw unijnych jest skuteczna deportacja. Poziom realizacji decyzji powrotowych sięga około 20 procent, a i tak jest zawyżony ze względu na stosunkowo łatwe deportowanie obywateli Białorusi i Rosji. Stąd pojawiają się głosy, że powinno się odesłać osoby z państw, w których wojna się już zakończyła.
Zapadły wyroki, że w Syrii w wielu regionach jest już bezpiecznie. Jednak problemem jest to, że te migranci mogą się obawiać zemsty Asada, na przykład z tego powodu, że nie wstąpiły do wojska
- komentuje Jan Wójcik, redaktor Układu Sił.
Kanada wydaliła sześciu wysoko postawionych dyplomatów indyjskich, w tym wysokiego komisarza, czyli odpowiednika ambasadora w państwach Wspólnoty Narodów. Powodem ma być ich związek z morderstwem przywódcy separatystycznego ruchu sikhijskiego i działania przeciwko dysydentom indyjskim mieszkającym na terenie Kanady.
Premier Justin Trudeau już rok temu twierdził, że posiada dowody na związek przedstawicieli indyjskich służb z zamordowaniem Hardeepa Singha Nijjara na terytorium Kanady. Teraz potwierdził te słowa i dodał, że osoby pracujące dla rządu Indii podejmowały działalność zagrażającą bezpieczeństwu publicznemu.
To, poza udziałem w morderstwie, nielegalne pozyskiwanie informacji, śledzenie Kanadyjczyków pochodzenia południowoazjatyckiego i akty przemocy. Są one wymierzone w dysydentów indyjskich mieszkających w Kanadzie. Rząd kanadyjski przekazał, że poprosił Indie o uchylenie immunitetu dyplomatycznego osobom podejrzanym o nielegalne działania, jednak prośba nie została spełniona.
Sikhowie to jedna z indyjskich mniejszości religijnych. Znaczna część z nich mieszka w Kanadzie, jej przedstawiciele są w rządzie i parlamencie tego kraju. Często są dosayć majętni i wysyłają pieniądze do Indii. Niektórzy mają poglądy separatystyczne i wspierają ideę powstania Khalistanu, czyli niepodległego państwa na terenie Pendżabu.
Na pewno śmierć Hardeepa Singha Nijjara była Indiom na rękę, nie ma jednak dowodów świadczących o ich udziale w jego morderstwie. Niemniej kwestia mniejszości sikhijskiej z pewnością będzie negatywnie wpływać na dalsze stosunki pomiędzy Kanadą a Indiami.
- komentuje dr Krzysztof Iwanek z Uniwersytetu w Białymstoku.
Firma Space X przeprowadziła z sukcesem piąty test rakiety Starship. Została ona wyniesiona przez booster Super Heavy na wysokość 70 km, po czym wleciała w przestrzeń kosmiczną na własnych silnikach. Pierwszy człon powrócił natomiast na platformę startową, gdzie został złapany przez jej ramiona, noszące nazwę „Mechazilla”.
Starship wylądował w Oceanie Indyjskim, a następnie, według zdjęć z jednego z pobliskich statków, eksplodował. Nie wiadomo, czy wybuch był planowany czy był efektem awarii.
Jest to innowacyjna technologia, która ma umożliwić wielokrotne wykorzystanie obu stopni rakiety w przyszłości. Dzięki temu koszty lotów kosmicznych mają się znacząco obniżyć. Space X chce ją wykorzystać w lotach załogowych i bezzałogowych na ziemskie orbity, księżyc i ostatecznie na Marsa. Kolonizacja tej planety jest głównym celem Elona Muska, założyciela i prezesa Space X.
Elon Musk chce założyć kolonię marsjańską do 2050 roku. Być może nie jest to ce realistyczny, jednak ma znaczenie dla ludzkiej psychiki. Chodzi o postawienie sobie wyzwania, które będzie źródłem motywacji.
Podobnie było w czasach zimnej wojny – to dzięki rywalizacji ze Związkiem Radzieckim człowiek postawił stopę na Księżycu. Dzięki temu poczyniliśmy wielki postęp technologiczny, z którego owoców korzystamy do dzisiaj.
Elon pokazał, że jest zdolny robić rzeczy wielkie. Niektórzy porównują lądowanie boostera w miejscu startu właśnie z lotem Apollo 11, w ramach którego ludzie stanęli na Księżycu. Dzięki tej technologii loty nie tylko będą tańsze, ale i będą mogły się odbywać częściej.
- komentuje Paweł Ziorko, redaktor naczelny Układu Sił.
Nasilają się rosyjskie ataki na froncie wschodnim na Ukrainie. Moskwa mimo dużych strat dąży do zajęcia miast o strategicznym znaczeniu – Czasiw Jaru, Wułhedaru i Pokrowska. Według ukraińskiego portalu osintowego DeepState, na tym odcinku dochodzi do około dwustu potyczek dziennie.
Władimir Putin oficjalnie ogłosił plan zmiany rosyjskiej doktryny nuklearnej. Moskwa, w myśl nowych zasad, może odpowiedzieć bronią jądrową w przypadku dużego ataku powietrznego na jej terytorium. Jeżeli państwo atakujące nie będzie posiadać własnej broni nuklearnej, ale będzie wspierane przez potęgę atomową, Rosja uzna to za napaść przez oba te kraje.
Jest to obniżenie progu użycia broni atomowej w stosunku do poprzednich doktryn. Już nie tylko może być ona wykorzystana w przypadku zagrożenia istnienia Federacji Rosyjskiej, ale także w przypadku dużego ataku powietrznego, a nawet, co istotne, w przypadku wiedzy o takim ataku. Oznacza to, że Rosja może przeprowadzić uderzenie wyprzedzające
- tłumaczy Marek Budzisz, ekspert ds. Rosji i postsowieckiego Wschodu.
Rosja prowadzi rozmowy z jemeńskimi Huti na temat dostaw pocisków ponaddźwiękowych P-800 Oniks, przeznaczonych do niszczenia okrętów. To znacznie bardziej zaawansowana broń niż ta, którą do tej pory posługiwali się członkowie tego ruchu.
Dzięki niej mogliby uderzać nie tylko, jak do tej pory, w statki handlowe, ale i w jednostki amerykańskiej i brytyjskiej marynarki wojennej oraz lądowe cele na terenie Arabii Saudyjskiej.
To bardzo ważny obszar dla Stanów Zjednoczonych i generalnie Zachodu. Zarówno ze względu na handel, jak i na kwestie bezpieczeństwa, ponieważ są tam zlokalizowane surowce. Do tego dochodzi konflikt w Strefie Gazy. Rosja pokazuje, że będzie próbować rozniecić antyamerykańskie działania na świecie, jeżeli USA będą nadal wspierać Ukrainę
- tłumaczy Michał Sadłowski z Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską.
Izrael na skraju wojny z Libanem
Izrael ponownie zbombardował cele w Libanie. Jak informują Siły Obronne Izraela, pociski trafiły w wyrzutnie rakiet i inne obiekty militarne wspieranego przez Iran Hezbollahu. Z kolei władze w Bejrucie przekazały, że w wyniku nalotów zginęło ponad 550 osób, w tym pięćdziesięcioro dzieci i prawie sto kobiet. Niemal dwa tysiące ludzi odniosło obrażenia. Dziesiątki tysięcy mieszkańców południowego Libanu zostało zmuszonych do ucieczki.
Z kolei Hezbollah deklaruje, że ostrzelał zakład produkujący materiały wybuchowe oraz lotnisko w pobliżu miasta Afula i inne obiekty na terytorium Izraela. Wcześniej izraelskie służby doprowadziły do eksplozji ładunków wybuchowych umieszczonych w pagerach oraz innych urządzeniach komunikacyjnych używanych przez bojowników Hezbollahu.
Społeczność międzynarodowa obawia się, że kolejnym krokiem może być lądowa ofensywa Izraela na Liban, co doprowadziłoby do jeszcze większej destabilizacji w regionie. Już teraz, po izraelskich nalotach, globalne ceny ropy odnotowały wzrost. Minister obrony Izraela Joaw Galant informował wcześniej, że militarna operacja przeciw Hezbollahowi jest konieczna, by mieszkańcy północnej części państwa mogli wrócić do swoich domów.
Socjaldemokratyczna Partia Niemiec wygrywa wybory w Brandenburgii. Zdobyła 30,9 proc. głosów. Nie ma jednak powodów do radości. Tuż za nią uplasowała się Alternatywa dla Niemiec z wynikiem 29,2 proc. głosów. Tym samym poprawiła swój wynik sprzed pięciu lat o prawie sześć procent, a część sondaży wskazywała, że partia ta wygra wybory.
Brandenburgia jest bastionem SPD. Ugrupowanie to rządzi w niej od 1990 roku.
AfD we wschodnich Niemczech stała się już tzw. Volkspartei, czy partią, na którą głosują wyborcy o różnym profilu nie tylko ludzie o poglądach skrajnie prawicowych. Przede wszystkim wybierają ją osoby niezadowolone z polityki migracyjnej. AfD jest uznawana za partię, która najlepiej wie, jak poradzić sobie z tymi problemami. Proponuje radykalne rozwiązania, takie jak zamknięcie granic czy wydalenie osób już przeybwających w Niemczech
- tłumaczy Patrycja Tepper z Instytutu Zachodniego.
From the publisher's feed