
Sign up to save your podcasts
Or


Iran zakomunikował, że rozszerza geograficzną definicję Cieśniny Ormuz. Mohammad Akbarzadeh, prominentny członek morskiego ramienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej według państwowej telewizji powiedział, że Teheran postrzega ją teraz jako akwen rozciągający się od wybrzeży miasta Jask do wyspy Wielki Tunb.
Władze Iranu, jak twierdzą krajowe media, domagały się uznania ich zwierzchności nad tym przejściem morskim przez Stany Zjednoczone w ostatniej propozycji pokojowej. Prezydent USA Donald Trump odrzucił ją twierdząc, że jest nie do zaakceptowania.
Wygląda jednak na to, że część państw pogodziła się z faktem, że Teheran kontroluje cieśninę. Źródła Reutersa twierdzą, że Irak i Pakistan porozumiały się z nim ws. transportu tą drogą ropy i gazu. Bagdadowi zależy na eksporcie ropy, który ma kluczowe znaczenie dla krajowego budżetu. W myśl umowy dwa tankowce z surowcem miały już przepłynąć przez cieśninę w niedzielę.
Podobnie dwa statki z gazem LNG popłynęły z Kataru do Pakistanu. Dostawy z Zatoki Perskiej mają kluczowe znaczenie dla systemu energetycznego tego kraju. Islamabad jest też pośrednikiem w rozmowach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Marynarka wojenna USA wciąż natomiast podtrzymuje blokadę morską statków obsługujących irański handel, w tym eksport surowców.
Źródła Reutersa twierdzą także, że Arabia Saudyjska pod koniec marca, czyli w aktywnej fazie operacji „Epic Fury”, przeprowadziła ataki na Iran. Miały one charakter symetrycznej odpowiedzi na naloty irańskie. Jednocześnie Rijad podtrzymywał dyplomatyczne kanały komunikacji z Teheranem. Doprowadziło to do ograniczenia irańskich uderzeń na terytorium królestwa.
Również Zjednoczone Emiraty Arabskie atakowały Iran, o czym informuje The Wall Street Journal. Ich strategia polegała na nałożeniu większych kosztów na przeciwnika przy ograniczeniu roli dyplomacji.
Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układ Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Prezydent Ukrainy stwierdził, że Rosja nie chce zakończenia wojny i Kijów przygotowuje się do odparcia kolejnych ataków. Wołodymyr Zełenski w poniedziałek przekazał, że działania wojenne trwają mimo obowiązywania zawieszenia broni. Zostało ono przyjęte na dni od 9 do11 maja za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych w związku z obchodami Dnia Zwycięstwa. Obie strony oskarżały się nawzajem o jego łamanie.
Władimir Putin po zakończeniu świętowania powiedział w rozmowie z reporterami, że wojna zbliża się do końca. Poinformował także, że jest gotów negocjować z Europą nowy układ dotyczący bezpieczeństwa. Jako partnera do rozmów wskazał Gerarda Schroedera. Były kanclerz Niemiec uznawany był niegdyś za przyjaciela Putina. To za jego rządów rozpoczął się projekt Nord Stream.
Propozycję, by Schroeder wziął udział w negocjacjach odrzucili ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej oraz rząd Niemiec. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przekazała jednak, że państwa członkowskie rozważają możliwość podjęcia dialogu z Rosją, choć w pierwszej kolejności muszą porozumieć się między sobą, czego dokładnie miałby on dotyczyć. Sprawa ta ma zostać omówiona podczas spotkania ministrów pod koniec maja na Cyprze.
W zeszłym tygodniu przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził, że negocjacje z Rosją są możliwe, o ile nie będzie temu przeciwna strona ukraińska. Costa powiedział jednak także, że do tej pory nie pojawiły się sygnały świadczące o tym, że Rosjanie rzeczywiście chcą rozmawiać.
Latem zeszłego roku prezydent Francji Emmanuel Macron odbył pierwszą od trzech lat rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem. Następnie wzywał do otwarcia kanału komunikacji z Kremlem po to, by Europa nie stała z boku rozmów prowadzonych przez Moskwę i Waszyngton. W podobnym tonie wypowiadała się premier Włoch Giorgia Meloni, która wzywała do wyznaczenia jednej osoby odpowiedzialnej za negocjacje.
Tłumaczy Filip Rudnik z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Rosja wzywa obcokrajowców mieszkających w Kijowie do opuszczenia miasta. Apel dotyczy także pracowników ambasad. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych rządu w Moskwie Marija Zacharowa powiedziała, że należy go potraktować bardzo poważnie. Ma on związek z groźbą Rosji przeprowadzenia zmasowanego ataku rakietowego na ukraińską stolicę, jeżeli Ukraińcy zakłócą obchody dnia zwycięstwa 9 maja.
Prezydent Wołodymyr Zełenski w odpowiedzi napisał w mediach społecznościowych, że Ukraina wyszła już z propozycją zawieszenia broni oraz że władze w Moskwie wiedzą, jak się z nią skontaktować by uzgodnić szczegóły. Wezwał też Rosję do zakończenia wojny z godnością, dodając, że obecnie nawet zorganizowanie parady wojskowej jest zależne od strony ukraińskiej.
Kijów proponował, by zawieszenie broni weszło w życie w nocy z 5 na 6 maja. Moskwa natomiast ogłosiła jednostronnie, że będzie ono obowiązywać 8 i 9 maja. Minionej nocy doszło do wymiany ataków dronowych. Ukraińcy twierdzą, że zestrzelili 92 bezzałogowce z posłanych w ich kierunku 102. Rosjanie natomiast deklarują strącenie 347.
Siły ukraińskie regularnie atakują cele położone głęboko na terytorium Rosji. Niedawno dron uderzył w budynek mieszkalny położony zaledwie 6 km od Kremla. Uroczystości w Moskwie odbędą się bez udziału ciężkiego sprzętu wojskowego. Ze względów bezpieczeństwa ograniczono dostęp do internetu i sieci komórkowej.
Portal Istories niedawno informował o raporcie służby wywiadowczej jednego z państw europejskich, według którego w Rosji może dojść do zamachu na Władimira Putina. Wśród uczestników spisku wymieniany jest Sergiej Szojgu, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były minister obrony.
Pozycji prezydenta nie poprawiają złe wyniki gospodarcze, wstrzymanie postępów na froncie, straty ludzkie przekraczające milion żołnierzy oraz fakt, że wojna na Ukrainie trwa już dłużej niż wielka wojna ojczyźniana.
Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Minął rok od objęcia urzędu przez kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Według sondażu dla stacji RTL i NTV z końca kwietnia, jego poparcie jest niezwykle niskie – jedynie 15 proc. badanych ocenia go pozytywnie. 83 proc. ma przeciwne zdanie. To najgorszy wynik w historii.
Co więcej, na przełomie marca i kwietnia Alternatywa dla Niemiec zaczęła umacniać swoją przewagę nad chrześcijańską demokracją Merza. Obecnie wynosi ona około trzech punktów procentowych. Koalicyjna partia socjaldemokratyczna również traci w sondażach, zrównując się na poziomie 13 proc. z Zielonymi.
Merz szedł do wyborów z obietnicą ożywienia niemieckiej gospodarki. Do niedawna według szacunków rządowych produkt krajowy brutto miał wzrosnąć w tym roku o 1 proc., jednak w drugiej połowie kwietnia prognoza ta została zmniejszona o połowę. Według władz, powodem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie i spowodowany przez nią wzrost cen energii.
W samej koalicji, według doniesień medialnych, także pojawiają się napięcia. W pierwszej połowie kwietnia doszło do niejawnych rozmów pomiędzy tworzącymi ją partiami. Dotyczyły one środków zaradczych, które miałyby zostać wprowadzone w obliczu kryzysu paliwowego.
Strony nie mogły się porozumieć, a Merz miał wręcz podnieść głos na wicekanclerza z SPD Larsa Klingbeila. Kanclerz zaprzeczył tym doniesieniom oraz wykluczył możliwość przeprowadzenia przedwczesnych wyborów. Ostatecznie ustalono dopłaty mające obniżyć podatek od paliw o 17 eurocentów za litr.
Merz mierzy się także z trudną relacją z rządem Stanów Zjednoczonych. Jego niedawne publiczne stwierdzenie, że Iran poniżył USA, spotkało się z odpowiedzią prezydenta Donalda Trumpa w postaci decyzji o wycofaniu 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump potwierdził, że wybiera się do Chin w połowie maja. Ma spotkać się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Strona chińska jednak wciąż nie ogłosiła wizyty. Często zdarza się, że spotkania przewodniczącego ujawniane są dopiero na ostatnią chwilę.
Szczyt będzie okazją do omówienia różnic i konfliktów, które dzielą Pekin i Waszyngton. W październiku zeszłego roku przywódcy spotkali się w Korei Południowej, gdzie zawarli mający trwać 12 miesięcy rozejm w wojnie handlowej. Wciąż jednak wiele spraw pozostaje nierozwiązanych, a na horyzoncie pojawiają się nowe spory.
Na początku maja władze w Pekinie zabroniły krajowym podmiotom przestrzegania amerykańskich sankcji nałożonych na chińskie rafinerie, które przetwarzają ropę z Iranu. Marynarka wojenna USA blokuje irańskie statki. Tymczasem przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie 80 proc. ropy eksportowanej przez Iran trafiało ze zniżką do Chin.
Trump niedawno powiedział także, nie podając szczegółów, że siły Stanów Zjednoczonych przejęły statek, który mógł zawierać prezent od Pekinu dla Teheranu. W połowie kwietnia, już po ogłoszeniu zawieszenia broni, stacja CNN informowała, że według amerykańskich służb wywiadowczych Chiny przygotowują dostawę broni do Iranu.
Do Państwa Środka wciąż nie dotarły chipy H200 amerykańskiej Nvidii, mimo że rząd Stanów Zjednoczonych wyraził na to warunkową zgodę. Służą one do trenowania sztucznej inteligencji. Sekretarz handlu Howard Lutnick przekazał w drugiej połowie kwietnia, że powodem jest niechęć chińskiego rządu, który chce rozwijać własny ekosystem cyfrowy.
Kolejnym punktem spornym jest przyszłość Tajwanu. Chiny uważają go za zbuntowaną prowincję i sprzeciwiają się amerykańskim dostawom broni na wyspę. Tymczasem administracja przygotowuje kolejny, rekordowy pakiet jej sprzedaży, który – według doniesień medialnych, może zostać zatwierdzony po wizycie Trumpa w Pekinie.
Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i redaktor Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Sekretarz generalny NATO powiedział, że europejscy sojusznicy zrozumieli komunikat prezydenta USA Donalda Trumpa. Mark Rutte stwierdził, że postanowienia porozumień dotyczących korzystania przez siły amerykańskie z baz wojskowych na ich terytorium będą respektowane. Nie przedstawił jednak więcej szczegółów.
Jednocześnie ocenił, że Waszyngton jest zawiedziony postawą partnerów z Europy ws. operacji w Iranie. Hiszpania nie zezwoliła Amerykanom na korzystanie z baz w celu jej prowadzenia i zamknęła dla nich swoją przestrzeń powietrzną. Ograniczenia wprowadziły też Wielka Brytania i Francja.
Departament obrony w piątek ogłosił natomiast, że wycofa 5 tys. żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Stanie się to w czasie od sześciu do dwunastu miesięcy. Kilka dni wcześniej kanclerz Friedrich Merz podczas spotkania ze studentami powiedział, że nie rozumie jaka jest strategia wyjścia USA z Iranu oraz że Teheran poniżył Amerykanów.
W Niemczech stacjonuje obecnie około 36 tys. amerykańskich żołnierzy. W całej Europie około 85 tys. W zeszłym roku kongres Stanów Zjednoczonych przyjął ustawę, w myśl której liczba ta nie może być mniejsza niż 76 tys. Trump natomiast w sobotę stwierdził, że chce dalszych redukcji amerykańskiego personelu na Starym Kontynencie.
Merz w stacji ARD powiedział, że część sił amerykańskich została rozmieszczona tymczasowo jeszcze przez Joe Bidena i powrót tych żołnierzy był dyskutowany od dłuższego czasu.
Do Niemiec nie trafią jednak także pociski manewrujące Tomahawk, których rozmieszczenie zostało uzgodnione również z administracją Bidena w roku 2024. Kanclerz ocenił, że obecny prezydent USA nie deklarował chęci podtrzymania tego zobowiązania. Biorąc pod uwagę skalę zużycia amunicji precyzyjnej w Iranie, jest jasne, że było ono niemożliwe do spełnienia.
Wreszcie Merz powiedział, że nie przekreśla ani relacji transatlantyckiej, ani współpracy z Donaldem Trumpem.
Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział natomiast podniesienie ceł na samochody z Europy do poziomu 25 proc., co uderzyłoby głównie w niemieckich producentów. Umowa handlowa z Unią Europejską, wynegocjowana latem zeszłego roku, zakłada stawkę na poziomie 15 proc.
Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Pentagon rozważa zawieszenie członkostwa Hiszpanii i innych państw w NATO w odwecie za ich postawę wobec Stanów Zjednoczonych w obliczu operacji w Iranie – tak wynika z wewnętrznego maila, którego treść przekazało Agencji Reutera amerykańskie źródło. Inną proponowaną opcją jest zmiana stanowiska ws. przynależności Falklandów do Wielkiej Brytanii.
Różne rozwiązania miały zostać przedstawione przez Elbridge’a Colbiego, podsekretarza obrony USA. Wyraził on frustrację postawą sojuszników, którzy utrudniali siłom amerykańskim działania na Bliskim Wschodzie.
Hiszpania zabroniła korzystania im z baz wojskowych na swoim terytorium, a następnie zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów, które uczestniczyły w działaniach w Iranie. Wielka Brytania zezwoliła na używanie baz jedynie w celach defensywnych, choć szeroko rozumianych. Obejmowały one także niszczenie irańskiego potencjału rakietowego.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump groził, że wycofa kraj z sojuszu północnoatlantyckiego ze względu na postawę innych jego członków. Wiadomość napisana przez Colbiego nie zakłada jednak takiej możliwości, ani zamknięcia amerykańskich baz w Europie.
Prezydent Argentyny Javier Milei, silnie wspierany przez Trumpa pozytywnie odniósł się do doniesień ws. Falklandów. Powiedział, że robi wszystko, co możliwe, by wyspy ponownie stały się częścią jego kraju.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas piątkowej konferencji prasowej oskarżył sojuszników w Europie i Azji o, jak powiedział, jazdę na gapę ws. bezpieczeństwa i Cieśniny Ormuz. Stwierdził, że przez wiele lat Stany Zjednoczone gwarantowały ochronę i swobodę żeglugi, ale ten czas się skończył i wolny świat potrzebuje lojalnych i posiadających odpowiednie zdolności partnerów.
Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zainstalowały ukraiński system Sky Map w Bazie Powietrznej Księcia Sultana w Arabii Saudyjskiej – twierdzą źródła Reutersa. Jest to platforma dowodzenia i kontroli, służąca do zwalczania dronów.
Zbiera dane radarowe, dźwiękowe i obraz z kamer, by informować na bieżąco o zagrożeniach w przestrzeni powietrznej. Pozwala to na skuteczne zestrzeliwanie środków napadu, głównie bezzałogowców.
Baza w Arabii Saudyjskiej była obiektem licznych irańskich ataków dronowych i rakietowych. W ich wyniku 27 marca zniszczony został tam statek powietrzny wczesnego ostrzegania.
Wcześniej uszkodzonych zostało pięć cystern powietrznych. Według doniesień CNN z początku marca, w pobliżu bazy zniszczeniu mógł ulec też radar systemu Thaad. W nalotach tych śmierć poniósł co najmniej jeden żołnierz amerykański.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski deklarował gotowość wsparcia Stanów Zjednoczonych i państw Zatoki Perskiej w zakresie technologii dronowych.
Niedawno poinformował o podpisaniu dziesięcioletnich umów o współpracy na tym polu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Katarem i Arabią Saudyjską. Prezydent USA Donald Trump natomiast na początku marca powiedział, że nie potrzebuje pomocy Kijowa.
Departament Obrony Stanów Zjednoczonych do tej pory poinformował o przeznaczeniu 600 mln dolarów na wzmocnienie obrony powietrznej przed dronami w ramach operacji Epic Fury w Iranie.
Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Rosja zamierza wstrzymać przesył ropy z Kazachstanu do Niemiec przez ropociąg Przyjaźń od 1 maja – twierdzą źródła Reutersa i Financial Times. Oznaczałoby to kolejny cios dla krajowego rynku paliw, po zablokowaniu ruchu morskiego w Cieśninie Ormuz.
Rafineria PCK w Schwedt sprowadza z Kazachstanu 17 proc. przetwarzanej ropy. Zakład ten dostarcza 90 proc. paliw dla Berlina i całej Brandenburgii.
Pytany o sprawę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że nie ma wiedzy na ten temat. Rzecznik rządu Niemiec Stefan Kornelius potwierdził agencji AFP, że ministerstwo energii Federacji Rosyjskiej rzeczywiście podjęło taką decyzję, a informację przekazał Berlinowi Rosnieft. Spółka ta posiada pakiet większościowy w rafinerii, zakład jednak od czasu rosyjskiej napaści na Ukrainę jest pod komisarycznym zarządem państwa.
Kornelius powiedział, że sytuacja ta nie ograniczy znacząco pracy rafinerii i nie wpływa na generalną ocenę stanu podaży surowca. Ministerstwo gospodarki ocenia, że nawet gdyby zakład musiał zmniejszyć produkcję, nie doprowadzi to automatycznie do niedoborów w Niemczech. Ponadto za alternatywę może służyć połączenie ropociągowe z portem w Rostocku przy Morzu Bałtyckim.
Spółka PERN, zarządzająca ropociągami w Polsce przekazała, że jest gotowa dostarczać ropę sprowadzaną przez port w Gdańsku nierosyjskim udziałowcom Rafinerii PCK, o ile zostanie o to poproszona.
Niemcy przestały sprowadzać ropę naftową z Rosji poprzez Przyjaźń od początku roku 2023. Płynął nim jednak surowiec z Kazachstanu, choć pojawiały się problemy związane z niszczeniem rosyjskiej infrastruktury przez Ukrainę.
Tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Wołodymyr Zełenski powiedział, że Ukraina mogłaby wziąć udział w konwojowaniu statków płynących przez Cieśninę Ormuz i w innych czynnościach obronnych. Prezydent kraju przekazał, że umowy dotyczące bezpieczeństwa i sprzedaży uzbrojenia, podpisane niedawno przez Kijów z państwami Zatoki Perskiej, obejmują także drony morskie.
Zełenski w piątek wziął udział w konferencji online organizowanej przez Wielką Brytanię i Francję, w której uczestniczyło około 50 krajów. Była ona poświęcona problemom Cieśniny Ormuz. Komentując wydarzenie, prezydent Ukrainy wezwał do podjęcia misji na rzecz uwolnienia ruchu morskiego i stwierdził, że wyzwania dla bezpieczeństwa wymagają działań szerszych niż polityczne decyzje.
Zełenski powiedział też, że Ukraina ma doświadczenie w takich misjach, zdobyte na Morzu Czarnym. Przeciwdziałanie rosyjskim próbom blokady ruchu morskiego wymagało eskortowania statków handlowych, rozminowywania i obrony powietrznej.
Prezydent Ukrainy w zeszłym tygodniu odwiedził Niemcy, Norwegię, Włochy i Holandię. W Berlinie podpisał szereg umów dotyczących współpracy na polu przemysłu obronnego wartych 4 mld euro. Większość tej kwoty to pieniądze, które rząd niemiecki przeznaczy na zakup pocisków do systemów Patriot dla Ukrainy od amerykańskiej firmy Raytheon. Kraje będą też wspólnie produkować drony bojowe.
Norwegia zdecydowała się przeznaczyć 9 mld euro na pomoc dla Ukrainy w tym roku, a obie strony popisały deklarację pracy na rzecz porozumienia dronowego i wzajemnego wzmocnienia zdolności obronnych.
W Holandii Zełenski podpisał natomiast umowę o wspólnej produkcji. Dziennik Het Financieele Dagblad informuje, że firma VDL wejdzie w partnerstwo z ukraińskim wytwórcą dronów Greentech Harvest. We Włoszech prezydent zawarł porozumienie o współpracy na rzecz obronności.
Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
From the publisher's feed