
Sign up to save your podcasts
Or


Czy mają Państwo w biurze swojego współmałżonka? Marta Klubowicz i Kevin Aiston opowiedzą o zjawisku „office marriage”. O co właściwie z nim chodzi? Co użytkownicy języka angielskiego mieli na myśli, tworząc taką kolokację? I czy nadal funkcjonuje, czy też nie jest już zbyt mile widziana? Jeśli wydaje się Państwu, że to za proste, żeby tak nazwać małżeństwo najzwyczajniej w świecie pracujące w tej samej firmie… to się Państwo nie mylą. Tu jak zawsze się Państwem językowo zaopiekujemy i poradzimy, jak najlepiej zastąpić to powiedzenie, wyrażając tę samą myśl.
Skoro mowa o zaopiekowaniu się Państwem, przyjrzymy się temu słowu nieco bliżej. „Zaopiekować się kimś albo czymś” czy „zaopiekować coś”? W gąszczu przypadków postaramy się znaleźć ten właściwy – choć nie będzie to takie proste, bowiem biznesowa nowomowa rządzi się własnymi zasadami. Pal licho błędy językowe – lepiej być zaopiekowanym niż nie.
Kevin Aiston opowie, kto to jest „self-starter” i kto może być „self-made”. Uzbroi Państwa też w kilka słówek potencjalnie przydatnych w rozmowie o pracę – warto podkreślić swoją samodzielność. Ale uwaga: takie „on your own” lub „unaided” nie zawsze mają pozytywne znaczenie i czasem lepiej nie usłyszeć ich z drugiej strony.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:49) Marta Klubowicz, Kevin Aiston i „office marriage”
(03:45) Koncert życzeń, czyli o kalkach językowo-biznesowych
(10:20) Samotny, samodzielny i zdany sam na siebie
(13:40) Bye, Środa!
Dzisiejszy odcinek to „request show”! W planach mamy wiedzę praktyczną, zagadki językowe oraz pozbawione własnej państwowości indyki.
Skąd wzięło się wyrażenie „know-how”? Dotyczy tylko praktyki, czy również teorii? Jak użyć go w zdaniu? Nie dajmy się zmylić brzmieniu, nie chodzi o przeczenie – nawet określenie kogoś jako „nieuka” wymaga nieco więcej kreatywności.
Opowiemy też kilka słów o poprawnym tłumaczeniu nazw geograficznych – ale z praktyką – jak udowodnimy – bywa różnie. Zmieniają się one też na bieżąco, jak chociażby nazwa Holandii… której nazwa zaczyna się teraz na literę „n”.
Czechom również zdarzyło się obudzić w nowej kartograficznej rzeczywistości, jednak nie byli na nią tak przygotowani jak Ho… Niderlandczycy i mieszkańcy Turcji. Jak do tego doszło? O tym również opowie Jacek Środa (ale już nie wspomni, dlaczego indyki mogły poczuć się takim obrotem spraw bardzo zbulwersowane).
Na koniec poruszymy temat różnicy w wymowie i zarazem znaczeniach słówka „live”. Wydaje się częste i oczywiste, ale lojalnie ostrzegamy, że takie słowa najbardziej zaskakują. Bo co innego może łączyć żywe zwierzęta z kablem pod napięciem? A to zaledwie jeden z przykładów!
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(01:01) Koncert życzeń czas zacząć!
(01:44) „Know-how” – pyta pan Patryk ze Świecia
(04:44) Tajniki nazw geograficznych
(10:35) Zagrajmy w grę – jaki to język?
(11:15) Holandia czy Niderlandy? Oto jest pytanie
(12:22) Jaki to język? (część II)
(12:57) Poranek w stylu czeskiej symulacji
(14:04) Jaki to język? (część III)
(14:38) Dlaczego Turcja nie lubi indyków
(15:50) “Live” vs. “live”
(19:30) Bye, Środa!
Lada chwila Dzień Dziecka – zatem przypominamy, że o nasze wewnętrzne dziecko wypada dbać niezależnie od cyfr w metryce. Sięgniemy do nagrania Kevina Aistona i Uli Środy – sprzed wielu lat. Skąd wzięło się określenie „teddy-bear”? Kto powstrzymałby się przed wrzuceniem do sklepowego koszyka „Kinder Surprise”? A jak powiedzieć anglojęzycznemu siostrzeńcowi, że ma się dla niego kostkę Rubika lub ciastolinę?
Przybliżymy nieco postać Heinricha Hoffmanna – człowieka, który tak bardzo uwielbiał pisać o dzieciach, że jego wierszy prosimy im nie deklamować (choć to dla nich zostały pierwotnie przeznaczone). Pan Tomasz Knapik zaprezentuje jeszcze jeden fragment jego twórczości. Tym z Państwa, którzy przecierają oczy lub uszy ze zdumienia i zastanawiają się, czy to nie halucynacje świeżo buntującej się AI, przypominamy, że teksty powstały w czasach, gdy lobotomia uchodziła za bardzo skuteczną terapię.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:14) Wierszyk dydaktyczny sprzed dwóch wieków
(01:54) Językowy przegląd koszyka zabawek z Ulą i Kevinem
(04:44) Dziecięce afektonimy
(07:05) Heinrich Hoffmann kontra dzieci (i Tomasz Knapik)
(10:11) Bye, Środa!
Dziś będziemy rzucać – mięsem i tortem. Weźmiemy na widelec słówko „pie”. Niektórym może skojarzyć się z tytułem komedii, innym – z biurowymi wykresami. To jednak nie wszystkie jego znaczenia, o czym przekonają Państwa Robert Makłowicz i Kevin Aiston. „Pie” to zapiekanka, pieróg i ciasto – a w wersji metaforycznej gruszki na wierzbie (po angielsku, oczywiście).
Zostajemy w kuchni. Po dodaniu wybrednemu kotu dosmaczacza (często z odkłaczaczem w składzie), możemy skupić się na smaczniejszej części edukacji – czyli idiomach wykorzystujących nazwy deserów.
Czym różni się polska „bułka z masłem” od angielskiej przenośni o tym samym znaczeniu? Czy „cherry on top” oznacza to samo co po polsku? Czy należy nabrać podejrzliwości, gdy usłyszymy, że ktoś „has finger in every pie”?
Palce wymaczamy, a potem obliżemy. It’s finger-licking good!
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(01:16) Robert Makłowicz i Kevin Aiston o wielu znaczeniach angielskiego ciasta
(03:41) Różne rodzaje mięs i rzutów… językowych
(07:28) Kevin Aiston i (nie)słodkie niespodzianki
(12:42) Bye, Środa!
Kolejna porcja językowych niuansów. Jak po angielsku nazwać zabawę w „głuchy telefon”? Co ma ona wspólnego z Chinami? Czy „rock-paper-scissors” ma takie same zasady we wszystkich krajach? Na czym właściwie polega angielska „mora”?
Kevin Aiston odpowie na każde z tych pytań, jak zawsze przemycając ciekawe słówka i przykłady – a wśród nich szubienica, jaka łączy klasycznego polskiego „wisielca” z angielskim. Dla odważniejszych (i pełnoletnich) również znajdzie się kilka propozycji, na przykład „avalanche”. Lojalnie ostrzegamy, że nie chodzi o żadną komputerową gierkę.
Dziś jednak dorośli potrafią się bawić w znacznie bardziej zaawansowany sposób niż kiedyś (i to niekoniecznie przy spożyciu alkoholu) – na przykład genami. Kevin Aiston wcieli się w rolę eksperta również od GMO (czyli „genetically modified organism”).
Czy takie jedzenie jest zdrowe, czy jednak zakrawa o „frankenfood”? Czy doprowadzi do powstania GMA? A skoro już o genach mowa, nie można pominąć DNA – którego angielskie znaczenia mogą nas czasem wprawić w niemałą konsternację – podobnie jak polska „dna” i polskie „dno”.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:58) Kevin Aiston i Jacek Środa o grach (klasycznych i z PRL-u)
(08:45) Co wychodzi z zabawy genami?
(10:24) DNA kontra DNA
(15:50) Bye, Środa!
Jakże trudno rozstać się z piątkiem! Z tym nieformalnym (ang. casual) Kevin Aiston i Marta Klubowicz związali się tak bardzo, że poświęcili mu kolejną część swoich rozważań. A jak należy ten piątek świętować? Można na przykład ubiorem – button-down shirts, blazers, sweaters... Najważniejsze jednak, by nie paść ofiarą rozbieżności znaczeń słowa „pants”!
Skoro już o tym, pochylimy się nad słowem „casual”. To proste słówko okazuje się bowiem dość skomplikowane w przekładach. W jego przypadku tylko jedno jest pewne: wszystko bez sztywnych zobowiązań (vide: casual sex, casual relationship, casual smoker).
Co ma papież do kawy? Jak po angielsku zamówić bezkofeinową kawę na wynos? Jakich określeń użyć, żeby anglojęzyczny barista nie dostał awarii z wrażenia? Miłośnikom soi też pomożemy – bo w końcu jak mają mówić: „on soy milk” czy „with soy milk”? Zaś biegnąc po kawę nie nabawmy się zakwasów – właśnie, jak to się mówi po angielsku? O nich też będzie.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:48) Bez wpadki w piątek, czyli modowe porady Marty Klubowicz i Kevina Aistona
(03:55) Trochę więcej o znaczeniach „casual”
(06:08) Kawka, kawunia, kawusia… Coffee!
(10:10) Bye, Środa!
Zaczniemy od językowej strony „casual Friday” – nikt nie mógłby zająć się tym lepiej niż pani Marta Klubowicz i Kevin Aiston. Te nieformalne piątki narodziły się w latach 60. na Hawajach, tam też rozpoczęto ‘Operation Liberation’.
Majówka, piknik – jak zwał, tak zwał – czas odpocząć i nacieszyć słońcem, bo mniej więcej za dwa-trzy miesiące zacznie nas męczyć i będziemy przed nim uciekać. Wtedy powiemy z pełną mocą: „It’s no picnic!”. Co to znaczy po angielsku?
Będzie i czas na dygresję – kto jest bardziej polski: dewot czy bigot?
Starzy korporacyjni wyjadacze koncepcję gołębich dziurek(pigeon holes) – opowie o nich Kevin Aiston. Wiąże się z nimi słówko „zaszufladkować” – o nim też będzie. Skoro więc można kogoś zaszufladkować, dlaczego nie można go zakomodzić, przyfotelić, podtapczanować?
Tymi rozważaniami godnymi powolnego śniadania na trawie podzieli się z Państwem Jacek Środa.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:57) Marta Klubowicz o nieformalnym piątku
(03:24) Majówka niejedno ma imię
(06:33) Kevin Aiston w świecie gołębich dziurek
(07:56) Przydatność mebli w mowie
(10:24) Bye, Środa!
Prezencja – cóż to właściwie jest i co się na to składa? Wyjaśnieniem znaczenia m.in. słowa „presentable” zajmie się nieoceniony Kevin Aiston. Po polsku – ale z angielskimi przykładami – opowie o tym, jak i kiedy można się dobrze prezentować, i czy coś wspólnego mają z tym koty.
Jeśli na lekcjach języka angielskiego Państwo również czuli się szczerze wzburzeni tym, że o swoich ulubionych zwierzakach każą nam mówić „it” – mamy bardzo dobrą wiadomość: w niektórych przypadkach o tej zasadzie można całkowicie zapomnieć. Okazuje się, że zwyczaje językowe w tym zakresie nie zawsze odpowiadały podręcznikowej teorii; będzie mowa i o zwierzętach, i o państwach.
Kolejny temat zabrzmi imponująco, ale chodzi o coś bardziej przyziemnego: przymiotniki relacyjne o znaczeniu temporalnym. Pięciodniowy, dwuletni, czteromiesięczny – błędy zdarzają się i Polakom, i Anglikom. Wszystko wyjaśni Kevin Aiston.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(01:07) Kevin Aiston o prezencji
(02:35) Więcej niż jedno zwierzę?
(04:34) Ten kot, ta kot… to kot?
(06:19) Relacyjnie i temporalnie
(07:28) Bye, Środa!
W dzisiejszym odcinku Tomasz Knapik przedstawi kilka bezcennych rad, jak napisać e-mail, który wzbudzi uznanie nawet największego językowego purysty. Jaki znak interpunkcyjny powinien pojawić się po powitaniu? Dlaczego „witam” nie jest najlepszym wyborem?
Ale żeby napisać e-mail, trzeba najpierw usiąść przy komputerze, a przedtem jeszcze się do niego dostać – dlatego Kevin Aiston zabierze Państwa do biurowej windy. Tam wyjaśni, czym jest „mowa windowa” i na ile może pomóc osiągnąć biznesowe cele (jeśli się z nią odpowiednio sprężymy) – oraz, oczywiście, jak to będzie po angielsku.
Przekonamy się również, że winda windzie nie jest równa (w języku – w przeciwieństwie do e-maili!), a amerykańskie słówko „elevator” nie zawsze musi oznaczać „dźwig bezwysiłkowy”.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(00:53) Tomasz Knapik: Bądź mądry, pisz… maile
(05:07) (Prze)mowa windowa Kevina Aistona
(07:08) O windach i windowaniu słów kilka
(09:48) Bye, Środa!
W najnowszym, trzydziestym piątym odcinku podcastu, przybliżamy fascynujące zawiłości języka angielskiego oraz kulturowe powiązania z polszczyzną.
Warto dowiedzieć się, że popularne słowo „Chinese” kryje wsobie co najmniej pięć różnych znaczeń, wykraczających poza samo określenie języka czy narodowości. W potocznym angielskim może ono odnosić się do dania kuchni chińskiej lub samej restauracji, co ilustrują przykłady o braku czasu na gotowanie.
Kolejna ciekawostka: idiom „it takes two to tango”, któryzyskał popularność dzięki piosence z 1952 roku. Słuchacze poznają jego drugie dno, ponieważ w świecie anglosaskiej polityki zwrot ten bywa używany w kontekście pejoratywnym, na przykład przy opisywaniu spisków.
Opowiemy o alfabecie fonetycznym NATO. Będzie też o kultowych przedmiotach z czasów PRL, takich jak magnetyczne piórniki czy pachnące gumki, oraz wyjaśnienie etymologii zwrotu „za Chiny Ludowe”.
Krótko mówiąc, kolejna dawka wiedzy o języku i opisywaniu rzeczywistości.
Rozkład jazdy:
(00:00) Dzień dobry!
(01:00) Kevin Aiston o trudnościach języka chińskiego
(02:36) Kilka słów o wyrażeniach związanych z Chinami oraz odrobina szkolnych wspomnień
(05:35) Kevin Aiston o tym, że do tanga trzeba dwojga
(07:04) O przeliterowaniu słów – a co na to NATO?
(11:34) Bye, Środa!
From the publisher's feed