CODZIENNIE JEST ŚRODA

CODZIENNIE JEST ŚRODA

By Jacek Środa (Kancelaria Środa)EducationLanguage Learning
Download on the App Store

CODZIENNIE JEST ŚRODA episodes

  • Odcinek 44: Biurowa żona, biurowy mąż i ich samodzielne projekty

    Czy mają Państwo w biurze swojego współmałżonka? Marta Klubowicz i Kevin Aiston opowiedzą o zjawisku „office marriage”. O co właściwie z nim chodzi? Co użytkownicy języka angielskiego mieli na myśli, tworząc taką kolokację? I czy nadal funkcjonuje, czy też nie jest już zbyt mile widziana? Jeśli wydaje się Państwu, że to za proste, żeby tak nazwać małżeństwo najzwyczajniej w świecie pracujące w tej samej firmie… to się Państwo nie mylą. Tu jak zawsze się Państwem językowo zaopiekujemy i poradzimy, jak najlepiej zastąpić to powiedzenie, wyrażając tę samą myśl.

    Skoro mowa o zaopiekowaniu się Państwem, przyjrzymy się temu słowu nieco bliżej. „Zaopiekować się kimś albo czymś” czy „zaopiekować coś”? W gąszczu przypadków postaramy się znaleźć ten właściwy – choć nie będzie to takie proste, bowiem biznesowa nowomowa rządzi się własnymi zasadami. Pal licho błędy językowe – lepiej być zaopiekowanym niż nie.

    Kevin Aiston opowie, kto to jest „self-starter” i kto może być „self-made”. Uzbroi Państwa też w kilka słówek potencjalnie przydatnych w rozmowie o pracę – warto podkreślić swoją samodzielność. Ale uwaga: takie „on your own” lub „unaided” nie zawsze mają pozytywne znaczenie i czasem lepiej nie usłyszeć ich z drugiej strony.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:49) Marta Klubowicz, Kevin Aiston i „office marriage”

    (03:45) Koncert życzeń, czyli o kalkach językowo-biznesowych

    (10:20) Samotny, samodzielny i zdany sam na siebie

    (13:40) Bye, Środa!

    15 min
  • Odcinek 43: Zdegradowany indyk, czyli jak (nie) mówić o państwach po angielsku

    Dzisiejszy odcinek to „request show”! W planach mamy wiedzę praktyczną, zagadki językowe oraz pozbawione własnej państwowości indyki.

    Skąd wzięło się wyrażenie „know-how”? Dotyczy tylko praktyki, czy również teorii? Jak użyć go w zdaniu? Nie dajmy się zmylić brzmieniu, nie chodzi o przeczenie – nawet określenie kogoś jako „nieuka” wymaga nieco więcej kreatywności.

    Opowiemy też kilka słów o poprawnym tłumaczeniu nazw geograficznych – ale z praktyką – jak udowodnimy – bywa różnie. Zmieniają się one też na bieżąco, jak chociażby nazwa Holandii… której nazwa zaczyna się teraz na literę „n”.

    Czechom również zdarzyło się obudzić w nowej kartograficznej rzeczywistości, jednak nie byli na nią tak przygotowani jak Ho… Niderlandczycy i mieszkańcy Turcji. Jak do tego doszło? O tym również opowie Jacek Środa (ale już nie wspomni, dlaczego indyki mogły poczuć się takim obrotem spraw bardzo zbulwersowane).

    Na koniec poruszymy temat różnicy w wymowie i zarazem znaczeniach słówka „live”. Wydaje się częste i oczywiste, ale lojalnie ostrzegamy, że takie słowa najbardziej zaskakują. Bo co innego może łączyć żywe zwierzęta z kablem pod napięciem? A to zaledwie jeden z przykładów!

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (01:01) Koncert życzeń czas zacząć!

    (01:44) „Know-how” – pyta pan Patryk ze Świecia

    (04:44) Tajniki nazw geograficznych

    (10:35) Zagrajmy w grę – jaki to język?

    (11:15) Holandia czy Niderlandy? Oto jest pytanie

    (12:22) Jaki to język? (część II)

    (12:57) Poranek w stylu czeskiej symulacji

    (14:04) Jaki to język? (część III)

    (14:38) Dlaczego Turcja nie lubi indyków

    (15:50) “Live” vs. “live”

    (19:30) Bye, Środa!

    21 min
  • Odcinek 42: Kto nie je zupy, ten umrzeć musi

    Lada chwila Dzień Dziecka – zatem przypominamy, że o nasze wewnętrzne dziecko wypada dbać niezależnie od cyfr w metryce. Sięgniemy do nagrania Kevina Aistona i Uli Środy – sprzed wielu lat. Skąd wzięło się określenie „teddy-bear”? Kto powstrzymałby się przed wrzuceniem do sklepowego koszyka „Kinder Surprise”? A jak powiedzieć anglojęzycznemu siostrzeńcowi, że ma się dla niego kostkę Rubika lub ciastolinę?

    Przybliżymy nieco postać Heinricha Hoffmanna – człowieka, który tak bardzo uwielbiał pisać o dzieciach, że jego wierszy prosimy im nie deklamować (choć to dla nich zostały pierwotnie przeznaczone). Pan Tomasz Knapik zaprezentuje jeszcze jeden fragment jego twórczości. Tym z Państwa, którzy przecierają oczy lub uszy ze zdumienia i zastanawiają się, czy to nie halucynacje świeżo buntującej się AI, przypominamy, że teksty powstały w czasach, gdy lobotomia uchodziła za bardzo skuteczną terapię.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:14) Wierszyk dydaktyczny sprzed dwóch wieków

    (01:54) Językowy przegląd koszyka zabawek z Ulą i Kevinem

    (04:44) Dziecięce afektonimy

    (07:05) Heinrich Hoffmann kontra dzieci (i Tomasz Knapik)

    (10:11) Bye, Środa!

    11 min
  • Odcinek 41: Maczać palce w zapiekance to nie to samo, co „finger in every pie"

    Dziś będziemy rzucać – mięsem i tortem. Weźmiemy na widelec słówko „pie”. Niektórym może skojarzyć się z tytułem komedii, innym – z biurowymi wykresami. To jednak nie wszystkie jego znaczenia, o czym przekonają Państwa Robert Makłowicz i Kevin Aiston. „Pie” to zapiekanka, pieróg i ciasto – a w wersji metaforycznej gruszki na wierzbie (po angielsku, oczywiście).

    Zostajemy w kuchni. Po dodaniu wybrednemu kotu dosmaczacza (często z odkłaczaczem w składzie), możemy skupić się na smaczniejszej części edukacji – czyli idiomach wykorzystujących nazwy deserów.

    Czym różni się polska „bułka z masłem” od angielskiej przenośni o tym samym znaczeniu? Czy „cherry on top” oznacza to samo co po polsku? Czy należy nabrać podejrzliwości, gdy usłyszymy, że ktoś „has finger in every pie”? 

    Palce wymaczamy, a potem obliżemy. It’s finger-licking good!


    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (01:16) Robert Makłowicz i Kevin Aiston o wielu znaczeniach angielskiego ciasta

    (03:41) Różne rodzaje mięs i rzutów… językowych

    (07:28) Kevin Aiston i (nie)słodkie niespodzianki

    (12:42) Bye, Środa!

    14 min
  • Odcinek 40: Tic-tac-toe + GMO: gry i zabawy dla dzieci, dorosłych i genetyków

    Kolejna porcja językowych niuansów. Jak po angielsku nazwać zabawę w „głuchy telefon”? Co ma ona wspólnego z Chinami? Czy „rock-paper-scissors” ma takie same zasady we wszystkich krajach? Na czym właściwie polega angielska „mora”?

    Kevin Aiston odpowie na każde z tych pytań, jak zawsze przemycając ciekawe słówka i przykłady – a wśród nich szubienica, jaka łączy klasycznego polskiego „wisielca” z angielskim. Dla odważniejszych (i pełnoletnich) również znajdzie się kilka propozycji, na przykład „avalanche”. Lojalnie ostrzegamy, że nie chodzi o żadną komputerową gierkę.

    Dziś jednak dorośli potrafią się bawić w znacznie bardziej zaawansowany sposób niż kiedyś (i to niekoniecznie przy spożyciu alkoholu) – na przykład genami. Kevin Aiston wcieli się w rolę eksperta również od GMO (czyli „genetically modified organism”).

    Czy takie jedzenie jest zdrowe, czy jednak zakrawa o „frankenfood”? Czy doprowadzi do powstania GMA? A skoro już o genach mowa, nie można pominąć DNA – którego angielskie znaczenia mogą nas czasem wprawić w niemałą konsternację – podobnie jak polska „dna” i polskie „dno”.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:58) Kevin Aiston i Jacek Środa o grach (klasycznych i z PRL-u)

    (08:45) Co wychodzi z zabawy genami?

    (10:24) DNA kontra DNA

    (15:50) Bye, Środa!


    17 min
  • Odcinek 39: Piątkowa kawusia czarna niczym dusza

    Jakże trudno rozstać się z piątkiem! Z tym nieformalnym (ang. casual) Kevin Aiston i Marta Klubowicz związali się tak bardzo, że poświęcili mu kolejną część swoich rozważań. A jak należy ten piątek świętować? Można na przykład ubiorem – button-down shirts, blazers, sweaters... Najważniejsze jednak, by nie paść ofiarą rozbieżności znaczeń słowa „pants”!

    Skoro już o tym, pochylimy się nad słowem „casual”. To proste słówko okazuje się bowiem dość skomplikowane w przekładach. W jego przypadku tylko jedno jest pewne: wszystko bez sztywnych zobowiązań (vide: casual sex, casual relationship, casual smoker).

    Co ma papież do kawy? Jak po angielsku zamówić bezkofeinową kawę na wynos? Jakich określeń użyć, żeby anglojęzyczny barista nie dostał awarii z wrażenia? Miłośnikom soi też pomożemy – bo w końcu jak mają mówić: „on soy milk” czy „with soy milk”? Zaś biegnąc po kawę nie nabawmy się zakwasów – właśnie, jak to się mówi po angielsku? O nich też będzie.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:48) Bez wpadki w piątek, czyli modowe porady Marty Klubowicz i Kevina Aistona

    (03:55) Trochę więcej o znaczeniach „casual”

    (06:08) Kawka, kawunia, kawusia… Coffee!

    (10:10) Bye, Środa!


    11 min
  • Odcinek 38: Jak się zatapczanować w gołębiej dziurce

    Zaczniemy od językowej strony „casual Friday” – nikt nie mógłby zająć się tym lepiej niż pani Marta Klubowicz i Kevin Aiston. Te nieformalne piątki narodziły się w latach 60. na Hawajach, tam też rozpoczęto ‘Operation Liberation’.

    Majówka, piknik – jak zwał, tak zwał – czas odpocząć i nacieszyć słońcem, bo mniej więcej za dwa-trzy miesiące zacznie nas męczyć i będziemy przed nim uciekać. Wtedy powiemy z pełną mocą: „It’s no picnic!”. Co to znaczy po angielsku?

    Będzie i czas na dygresję – kto jest bardziej polski: dewot czy bigot?

    Starzy korporacyjni wyjadacze koncepcję gołębich dziurek(pigeon holes) – opowie o nich Kevin Aiston. Wiąże się z nimi słówko „zaszufladkować” – o nim też będzie. Skoro więc można kogoś zaszufladkować, dlaczego nie można go zakomodzić, przyfotelić, podtapczanować?

    Tymi rozważaniami godnymi powolnego śniadania na trawie podzieli się z Państwem Jacek Środa.


    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:57) Marta Klubowicz o nieformalnym piątku

    (03:24) Majówka niejedno ma imię

    (06:33) Kevin Aiston w świecie gołębich dziurek

    (07:56) Przydatność mebli w mowie

    (10:24) Bye, Środa!

    12 min
  • Odcinek 37: Prezencja, czas i więcej niż jedno zwierzę

    Prezencja – cóż to właściwie jest i co się na to składa? Wyjaśnieniem znaczenia m.in. słowa „presentable” zajmie się nieoceniony Kevin Aiston. Po polsku – ale z angielskimi przykładami – opowie o tym, jak i kiedy można się dobrze prezentować, i czy coś wspólnego mają z tym koty.

    Jeśli na lekcjach języka angielskiego Państwo również czuli się szczerze wzburzeni tym, że o swoich ulubionych zwierzakach każą nam mówić „it” – mamy bardzo dobrą wiadomość: w niektórych przypadkach o tej zasadzie można całkowicie zapomnieć. Okazuje się, że zwyczaje językowe w tym zakresie nie zawsze odpowiadały podręcznikowej teorii; będzie mowa i o zwierzętach, i o państwach.

    Kolejny temat zabrzmi imponująco, ale chodzi o coś bardziej przyziemnego: przymiotniki relacyjne o znaczeniu temporalnym. Pięciodniowy, dwuletni, czteromiesięczny – błędy zdarzają się i Polakom, i Anglikom. Wszystko wyjaśni Kevin Aiston.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (01:07) Kevin Aiston o prezencji

    (02:35) Więcej niż jedno zwierzę?

    (04:34) Ten kot, ta kot… to kot?

    (06:19) Relacyjnie i temporalnie

    (07:28) Bye, Środa!


    9 min
  • Odcinek 36: Tomasz Knapik pisze maile, Kevin Aiston jedzie windą

    W dzisiejszym odcinku Tomasz Knapik przedstawi kilka bezcennych rad, jak napisać e-mail, który wzbudzi uznanie nawet największego językowego purysty. Jaki znak interpunkcyjny powinien pojawić się po powitaniu? Dlaczego „witam” nie jest najlepszym wyborem?

    Ale żeby napisać e-mail, trzeba najpierw usiąść przy komputerze, a przedtem jeszcze się do niego dostać – dlatego Kevin Aiston zabierze Państwa do biurowej windy. Tam wyjaśni, czym jest „mowa windowa” i na ile może pomóc osiągnąć biznesowe cele (jeśli się z nią odpowiednio sprężymy) – oraz, oczywiście, jak to będzie po angielsku.

    Przekonamy się również, że winda windzie nie jest równa (w języku – w przeciwieństwie do e-maili!), a amerykańskie słówko „elevator” nie zawsze musi oznaczać „dźwig bezwysiłkowy”.

     

    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (00:53) Tomasz Knapik: Bądź mądry, pisz… maile

    (05:07) (Prze)mowa windowa Kevina Aistona

    (07:08) O windach i windowaniu słów kilka

    (09:48) Bye, Środa!

    11 min
  • Odcinek 35: It takes two to tango

    W najnowszym, trzydziestym piątym odcinku podcastu, przybliżamy fascynujące zawiłości języka angielskiego oraz kulturowe powiązania z polszczyzną.

    Warto dowiedzieć się, że popularne słowo „Chinese” kryje wsobie co najmniej pięć różnych znaczeń, wykraczających poza samo określenie języka czy narodowości. W potocznym angielskim może ono odnosić się do dania kuchni chińskiej lub samej restauracji, co ilustrują przykłady o braku czasu na gotowanie.

    Kolejna ciekawostka: idiom „it takes two to tango”, któryzyskał popularność dzięki piosence z 1952 roku. Słuchacze poznają jego drugie dno, ponieważ w świecie anglosaskiej polityki zwrot ten bywa używany w kontekście pejoratywnym, na przykład przy opisywaniu spisków.

    Opowiemy o alfabecie fonetycznym NATO. Będzie też o kultowych przedmiotach z czasów PRL, takich jak magnetyczne piórniki czy pachnące gumki, oraz wyjaśnienie etymologii zwrotu „za Chiny Ludowe”.

    Krótko mówiąc, kolejna dawka wiedzy o języku i opisywaniu rzeczywistości.


    Rozkład jazdy:

    (00:00) Dzień dobry!

    (01:00) Kevin Aiston o trudnościach języka chińskiego

    (02:36) Kilka słów o wyrażeniach związanych z Chinami oraz odrobina szkolnych wspomnień

    (05:35) Kevin Aiston o tym, że do tanga trzeba dwojga

    (07:04) O przeliterowaniu słów – a co na to NATO?

    (11:34) Bye, Środa!

    12 min

About CODZIENNIE JEST ŚRODA

From the publisher's feed

Niuanse językowe i socjolingwistyka - co skrywają języki?