Ten odcinek zaczyna się od rozstania. A właściwie od tego, jak trudno się rozstawać — Markowi, ale też… Toffiemu, jednemu z naszych dwóch piesków, który w każdej sytuacji, w której wyczuwa nadchodzące rozstanie, choćby na krótko, najchętniej po prostu by się schował pod stołem
Marek właśnie wrócił z odwiedzin u dwójki z trójki naszych dzieci — Helenki i Antka. Mamy z Izabelą taki zwyczaj: raz jedno z nas jedzie, raz drugie, a czasem odwiedzamy naszedzieci wspólnie. Ale zawsze po to samo — zajrzeć na chwilę do ich dorosłego życia. Zobaczyć, jak się mają, gdziepracują, jak się urządzili, poznać ich przyjaciół…
Marek dzieli się wzruszeniem i dumą. Bo dorosłość to przecież głównie relacje — z ludźmi, zcodziennością, z samym sobą. A nasze dzieci świetnie sobie w tym radzą.
Rozmawiamy o tym, jak ważne jest umieć dziecku towarzyszyć. Nie prowadzić. Ani nie zostawiać patrząc „z lotu ptaka”. Po prostu być obok — iść równolegle, jak mówi Izabela. Oboje dochodzimy do wniosku, że umiejętność towarzyszenia drugiej osobie – dziecku, partnerowi, starzejącemu się ojcu, to bezcenna kompetencja...