Gwałtowne śnieżyce, zamiecie i przenikliwy mróz uderzyły najpierw na północy, od Suwałk po Gdańsk i Szczecin. Potem ruszyły w głąb kraju. Sylwester 1978 roku przyniósł nagłe, dramatyczne załamanie pogody. "Wysiadło centralne ogrzewanie. Nie było prądu" - wspominają rozmówczynie Jakuba Tarki, opisując codzienność zimy stulecia. Trudności piętrzyły się z dnia na dzień. W mieszkaniach było tak zimno, że ludzie dogrzewali je gazem z kuchenek, a zagotowanie wody na herbatę stawało się wyzwaniem. Jedna z kobiet opowiada, że po krótkiej nieobecności wróciła do domu, w którym temperatura spadła do dwóch, trzech stopni. Ta zima nie tylko sparaliżowała kraj, ale na długo zapisała się w pamięci tych, którzy musieli ją przetrwać.