Niektórzy twierdzą, że naszemu należał się złoty medal i pytają: jakim cudem Niemiec, Filip Raimund skoczywszy w dwóch skokach łącznie o półtora metra bliżej od Polaka, a wygrał, wietrząc w tym germański spisek. Odpowiadam: wiatry panie, wiatry. Niemiec miał mocniejsze wiatry. A to bardzo istotne podczas narciarskiego lotu. Fizyka się kłania. Sukces Polaka ma jeszcze inny wymiar: zachęca do skakania. Bo jak zdobył srebrny, tak niespodziewany medal to skakałem. Tak mało jest w dzisiejszym świecie powodów do skakania z radości. Dzięki Kacper, znaczy panie Kacprze za tę okazję.