Jak pewnie się zorientowaliście, dobry Pan Bóg zamknął mi przed nosem drzwi, kiedy stałem w kolejce po urodę. Postawił na mój rozwój osobowy, co Mu się nie do końca udało. Uroda nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Ja to mam z głowy, ale inni nie. Koledzy wczoraj mówili o pani Bognie Sworowskiej, która zdradziła, że dbanie o urodę to jest ogrom roboty: ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia. Ludzie ładni mają przechlapane: trzeba się co tydzień kąpać, nie dopuścić by paznokcie wrosły w palce, golić w różnych miejscach, jeść odrażające rzeczy, robić makijaż permanentny, drenaż limfatyczny, dermoobrazę, kotafilię, pependzing, piling azjatycki, czy bliskowschodni, wzmacniać brwi, przedłużać paznokcie, botoksować się z urodą, wypychać się silikonem, robić sobie fejslifting, czyli operację wygładzania skóry twarzy poprzez naciągania skóry twarzy na głowę, znaczy własnej skóry twarzy na własną głowę. Lifting można inaczej nazwać repasacją twarzy, bo w miarę naciągania znikają oczka.