Przez silny mróz nawet największe jeziora na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich pokryły się lodem. Służby przypominają jednak, że "bezpieczny lód" nie istnieje i wchodzenie na zamarznięte akweny może skończyć się tragicznie. "Gdy wybieramy się na zamarznięty akwen, zostawmy komuś informację, gdzie idziemy i jaki przewidujemy czas powrotu. Zabierzmy ze sobą telefon, najlepiej w wodoszczelnym opakowaniu. Ubierzmy się ciepło, upewnijmy się, czy lód jest rzeczywiście gruby. Weźmy ze sobą kamizelkę, raki, kije. Zróbmy wszystko, aby maksymalnie się zabezpieczyć, jeśli lód zacznie pękać. Głównie chodzi o rozłożenie ciężaru na lodzie. Wtedy najlepiej przemieszczać się ruchami posuwisto-zwrotnymi, aby jak najszybciej dostać się w bezpieczne miejsce bliżej brzegu i grubszego lodu" – informował w rozmowie z Pauliną Sawicką na antenie Radia RMF24 Jarosław Sroka, szef Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.