Kiedy PiS zalicza trzęsienie ziemi, Tusk wcale nie ma powodu do skakania w górę z radości. Dotąd wiedział, że ma jednego, silnego przeciwnika, a jego nagłe osłabienie może wzmocnić radykałów od Mentzena czy Brauna. Skończy się wtedy duopol i na ring wskoczą wszelkiej maści konfiarze. Prof. Przemysław Sadura dopuszcza nawet możliwość mijanki PiS-u i Konfederacji pod koniec kampanii. Roman Imielski pyta wprost, czy to zmusi Kaczyńskiego do koalicji z Braunem? Nasz gość jest pewny, że prezes nie cofnie się przed niczym, by zagwarantować sobie władzę. A jak już z Braunem się dogada, to rozparceluje jego sejmową trzódkę. Byle tylko na bosaka puścić Tuska.