Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

By Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielićEducation
Download on the App Store

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić episodes

  • O tym, że życie NIE jest fair (ale tylko od zawsze)
    Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg cię nie lubi, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi - Fight Club
    Powyższe założenie zakłada, że Bóg istnieje. My poczynimy tu założenie bardziej szerokie i bezpieczne - istnieje albo Pan Bóg albo Pani Natura. Żeby było łatwiej - umownie - nazwijmy Jego/Ją Siłą Wyższą albo Drugą Stroną.
    Z poprzedniego postu, z dokładniej ze słów Wernera Erharda wiesz, że życie jest puste (bez nadanych znaczeń), idealnie neutralne czyli idealnie obojętne. Na dobrą sprawę życie jest tak samo obojętne jak śmierć. Dostajesz ten dar bez proszenia - ale nawet błagania nie pomogą, żeby je przy sobie utrzymać. W skrócie, życie toczy się swoim obojętnym torem i przemieli wszystko co po drodze. A my nadajemy temu znaczenia, szukamy głębszego sensu i zabarwiamy to wszystko moralnymi i emocjonalnymi osądami. W wielkim skrócie, jesteśmy dosyć zabawnym i pociesznym gatunkiem.
    I to oczywiście nie stanowi jakiegoś większego problemu, dlatego, że jesteśmy jacy jesteśmy i to pozwala nam na dużo więcej niż innym gatunkom. Coś za coś. Jednak mamy jeden problem, który kończy się kłopotami lub tragedią - na szczęście tylko zawsze. Używając języka religijnego - tym czymś jest grzech pychy. Używając języka ewolucji - jest tym stosowanie strategii niestabilnych ewolucyjnie.
    Pójdź na wolny oddział onkologiczny, kardiologiczny, diabetologiczny albo internistyczny - w większości przypadków zobaczysz tam grzech pychy. Ludzi, którzy w całej swojej arogancji (niewiedza jest również formą arogancji) myśleli, że zasady nie obowiązują. Ludzi, którzy sądzili, że mogą robić co chcą, jak chcą i kiedy chcą. Że nie są malutką częścią większej, opartej na pewnych zasadach całości. Że można oszukać System. Otóż - nie można.
    Otóż są w tej zabawie dwie strony - jesteśmy my (ludzie) oraz jest Druga Strona. Druga Strona była tu już przed nami i będzie po nas. I stworzyła ona pewne zasady. Jakkolwiek tragicznie by to nie brzmiało, ani Rafał Mazur ani (tu przeczytaj swoje imię i nazwisko) tych zasad nie zmienią. Za to musimy ich przestrzegać - jeśli chcemy tu jeszcze troszkę być. Dowcip polega jednak na tym, że nawet poznanie tych zasad i przestrzeganie ich niczego nam nie gwarantuje. Bo wygląda to tak, że my musimy zasad przestrzegać a Druga Strona nie musi. System, ostatecznie, działa przeciwko nam.
    Ludzie, którzy robili ze mną coaching wiedzą, że podstawą tego co robię jest założenie, że:
    życie nie jest fair
    nie ma żadnych gwarancji
    To dwie mantry (plus kilka innych), które  przekazuję każdemu. Mamy tylko wąskie widełki, które mogą zapewnić nam sukces (chociażby pod względem biologicznym) ale nawet stosowanie się do nich nie daje nam żadnej gwarancji. Patrz - małe dzieci w finalnym stadium choroby nowotworowej. Trudno zarzucić im - w przeciwieństwie do kogoś, kto całe życie chlał, palił i żarł - że sobie czymkolwiek zasłużyły.
    Ale te wąskie widełki to jedyne co mamy. Jedyne co nam zostało, to zarządzać ryzykiem - jako, że ryzyka uniknąć się nie da.
    Jeśli jesteś z Warszawy, szczególnie latem, kiedy jest ładna pogoda, proponuję przejechać się na Ursynów i przejść się do Centrum Onkologii. Właściwie nie DO - wystarczy POD. A tam, pod drzwiami, przywitają Cię ludzie w szlafrokach, z kroplówkami na stojakach i papierosem w ustach. Nawyki i instynkt wyparcia czynią cuda, jak widać.
    Każda osoba z nadwagą - grzech pychy. Każda osoba nadużywająca substancji psychoaktywnych (alkohol, narkotyki, leki), w celu zmiany nastroju lub percepcji (i która sądzi, że akurat jej się na dłuższą metę uda) - grzech pychy. Ludzie ci nie rozumieją, albo nie chcą zrozumieć - że włączają do gry siły dużo silniejsze od nich samych. Że są absolutnie bez szans.
    Nathaniel Branden, gość od poczucia własnej wartości (i jeden z niewielu "guru", których z którym warto się zapoznać), miał swoją ulubioną mantrę:
    Nikt nie nadejdzie
    - w sensie, że zbawienie nie nastąpi, nie przyjedzie rycerz na rumaku i nie wybawi. Jesteś w tym sam(a), więc się ogarnij.
    Jest zawsze taki zabawny moment, kiedy ktoś pyta się mnie o to jak schudnąć, albo czy słyszałem o XYZ - czyli najnowszym "guru", który pojawił się w telewizji śniadaniowej (ilu już ich było w tym roku?). I nie mogę nawet zarzucić tym ludziom złej woli - bo słuchają mnie uważnie przez jakieś 7 sekund. A ponieważ mam tendencję do mądrzenia się i produkowania jak Fidel na posiedzeniach Rady ONZ - dowiadują się, że nikt, z Panem/Panią Najnowszym Guru włącznie, nie zmieni zasad biochemii i fizjologii (były przed guru i ukłonią się nad jego/jej grobem), że kalorie się liczą (bo nawet jeśli się nie liczą, to liczenie ich sprawi, że NIE możesz przegrać - to jest ta 7-ma sekunda przy której "odpadają" bo jednak tamten guru wydał się bardziej przyjazny) - i że - generalnie to już udowodnione - im wyższy poziom tkanki tłuszczowej, tym gorsza tolerancja węglowodanów (to zazwyczaj kończy rozmowę, bo pomysł, że trzeba coś poświęcić, żeby coś mieć i że życie jest aż tak bardzo NIE fair wydaje się zbyt bluźnierczy i ponad siły).
    Ponieważ, zazwyczaj, oni w tym momencie mają już dość a ja się dopiero rozkręcam, z furią w oczach i przypominający tego konia z "Szału" Podkowińskiego, znajdują jakiś grzeczny pomysł na to, by się tematycznie oddalić (a potem po cichu kupić książkę guru - a nóż jednak KTOŚ nadejdzie?).
    W wielkim skrócie - obowiązują nas zasady, a nie przestrzeganie ich grozi konsekwencjami (włącznie z natychmiastowym wyłączeniem Twojego DNA z puli genetycznej - nawet do paru pokoleń w przód). Pomimo tego, że nas obowiązują zasady - DRUGA STRONA może je olewać ("nie ma żadnych gwarancji" i "życie NIE jest fair"), więc paradoks polega na tym (z poprzedniego postu wiemy, że, paradoksalnie, nie ma czegoś takiego jak paradoks), że są zasady, ale w sumie ich nie ma.
    Gra (to nie jest w sumie żadna gra, ale nazwijmy ją tak) nastawiona jest przeciwko każdemu z nas i ostatecznie - jak śpiewał Jim Morrison nikt nie wyjdzie stąd żywy (sam przekonał się o tym dość szybko myśląc, że da się ograć System).
    Grzech pychy - albo strategia niestabilna ewolucyjnie - to nic innego jak brak pokory. Pokora, wiedza i praca zwiększają Twoją szansę na to, że przeżyjesz ten krótki odcinek czasu w sposób maksymalnie korzystny. Pokora oznacza, że zdajesz sobie sprawę z tego jak mało znaczysz i że jesteś częścią czegoś dużo, dużo większego (nad czym nie masz kontroli - a co gorsza, masz czasami ILUZJĘ kontroli). Wiedza - wynikająca z pokory - oznacza, że chcesz poznać system wiedząc, że NOWĄ, lepszą rzeczywistość możesz budować jedynie w oparciu o rzeczywistość zastaną - a nie zachcianki, fikcje czy przekazy reklamowe. Musisz mieć kontakt z rzeczywistością, bo tylko to masz. A praca oznacza, że robisz to co trzeba, żeby zwiększyć swoje szanse - nie czekając, aż pojawi się zbawienie. Bo się nie pojawi. Znasz podstawowe ruchy i robisz podstawowe ruchy. Może się uda - chociaż gwarancji nie ma.
    Ani Pana Boga ani Matki Natury nie da się załadować w chuja. Wyplują Cię jak zużytą część zamienną (którą zresztą jesteś, o Ty, przekonany o swojej wyjątkowości i błękitnej krwi). Ale to dobrze, bo to wymusza (choć, oczywiście, nikt niczego nie musi) dyscyplinę. A jak mawiał generał George S. Patton:
    Szacunek do samego siebie jest następstwem dyscypliny
    Trzeba być pokornym, żeby być zdyscyplinowanym, trzeba szukać wiedzy, żeby łapać się każdej możliwej dźwigni oraz trzeba pracować, żeby rzeczy się działy.
    TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE...
    Poznaj metody, które dają siłę najlepszym
    https://youtu.be/Nw7jwl7Q5Tg
    Ten program da Ci:
    POCZUCIE MOCY
    POCZUCIE KONTROLI
    POCZUCIE SKUTECZNOŚCI
    W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
    najlepszych mentalnych trenerów na świecie!
    Dowiesz się jak:
    Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
    Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
    Rozbić tę misję na działające PROCESY
    Przełożyć te procesy na Twoje ZWYCIĘSTWA
    Najważniejsze korzyści wynikające z PANUJ & POSIADAJ:
    WIĘCEJ PEWNOŚCI
    mniej zagubienia
    WIĘCEJ ZAUFANIA
    mniej stresowania
    WIĘCEJ WYGRYWANIA
    mniej sabotowania
    UWAGA - NIE KUPUJ jeśli nie masz zamiaru pracować nad sobą!
    PANUJ & POSIADAJ to 121 minut nagrania + PDF z pełną transkrypcją
    TO MÓJ NAJWAŻNIEJSZY I NAJSKUTECZNIEJSZY PROGRAM
    12 min
  • O tym, że życie NIE jest fair (ale tylko od zawsze)
    Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg cię nie lubi, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi - Fight Club
    Powyższe założenie zakłada, że Bóg istnieje. My poczynimy tu założenie bardziej szerokie i bezpieczne - istnieje albo Pan Bóg albo Pani Natura. Żeby było łatwiej - umownie - nazwijmy Jego/Ją Siłą Wyższą albo Drugą Stroną.
    Z poprzedniego postu, z dokładniej ze słów Wernera Erharda wiesz, że życie jest puste (bez nadanych znaczeń), idealnie neutralne czyli idealnie obojętne. Na dobrą sprawę życie jest tak samo obojętne jak śmierć. Dostajesz ten dar bez proszenia - ale nawet błagania nie pomogą, żeby je przy sobie utrzymać. W skrócie, życie toczy się swoim obojętnym torem i przemieli wszystko co po drodze. A my nadajemy temu znaczenia, szukamy głębszego sensu i zabarwiamy to wszystko moralnymi i emocjonalnymi osądami. W wielkim skrócie, jesteśmy dosyć zabawnym i pociesznym gatunkiem.
    I to oczywiście nie stanowi jakiegoś większego problemu, dlatego, że jesteśmy jacy jesteśmy i to pozwala nam na dużo więcej niż innym gatunkom. Coś za coś. Jednak mamy jeden problem, który kończy się kłopotami lub tragedią - na szczęście tylko zawsze. Używając języka religijnego - tym czymś jest grzech pychy. Używając języka ewolucji - jest tym stosowanie strategii niestabilnych ewolucyjnie.
    Pójdź na wolny oddział onkologiczny, kardiologiczny, diabetologiczny albo internistyczny - w większości przypadków zobaczysz tam grzech pychy. Ludzi, którzy w całej swojej arogancji (niewiedza jest również formą arogancji) myśleli, że zasady nie obowiązują. Ludzi, którzy sądzili, że mogą robić co chcą, jak chcą i kiedy chcą. Że nie są malutką częścią większej, opartej na pewnych zasadach całości. Że można oszukać System. Otóż - nie można.
    Otóż są w tej zabawie dwie strony - jesteśmy my (ludzie) oraz jest Druga Strona. Druga Strona była tu już przed nami i będzie po nas. I stworzyła ona pewne zasady. Jakkolwiek tragicznie by to nie brzmiało, ani Rafał Mazur ani (tu przeczytaj swoje imię i nazwisko) tych zasad nie zmienią. Za to musimy ich przestrzegać - jeśli chcemy tu jeszcze troszkę być. Dowcip polega jednak na tym, że nawet poznanie tych zasad i przestrzeganie ich niczego nam nie gwarantuje. Bo wygląda to tak, że my musimy zasad przestrzegać a Druga Strona nie musi. System, ostatecznie, działa przeciwko nam.
    Ludzie, którzy robili ze mną coaching wiedzą, że podstawą tego co robię jest założenie, że:


    życie nie jest fair
    nie ma żadnych gwarancji

    To dwie mantry (plus kilka innych), które  przekazuję każdemu. Mamy tylko wąskie widełki, które mogą zapewnić nam sukces (chociażby pod względem biologicznym) ale nawet stosowanie się do nich nie daje nam żadnej gwarancji. Patrz - małe dzieci w finalnym stadium choroby nowotworowej. Trudno zarzucić im - w przeciwieństwie do kogoś, kto całe życie chlał, palił i żarł - że sobie czymkolwiek zasłużyły.
    Ale te wąskie widełki to jedyne co mamy. Jedyne co nam zostało, to zarządzać ryzykiem - jako, że ryzyka uniknąć się nie da.
    Jeśli jesteś z Warszawy, szczególnie latem, kiedy jest ładna pogoda, proponuję przejechać się na Ursynów i przejść się do Centrum Onkologii. Właściwie nie DO - wystarczy POD. A tam, pod drzwiami, przywitają Cię ludzie w szlafrokach, z kroplówkami na stojakach i papierosem w ustach. Nawyki i instynkt wyparcia czynią cuda, jak widać.
    Każda osoba z nadwagą - grzech pychy. Każda osoba nadużywająca substancji psychoaktywnych (alkohol, narkotyki, leki), w celu zmiany nastroju lub percepcji (i która sądzi, że akurat jej się na dłuższą metę uda) - grzech pychy. Ludzie ci nie rozumieją, albo nie chcą zrozumieć - że włączają do gry siły dużo silniejsze od nich samych. Że są absolutnie bez szans.

    Nathaniel Branden, gość od poczucia własnej wartości (i jeden z niewielu "guru", których z którym warto się zapoznać), miał swoją ulubioną mantrę:
    12 min
  • O 4 jeźdźcach apokalipsy i zostaniu Magikiem
    Kiedy wartości są jasne, decyzje są łatwe
    Tak mawia Dan Pena, który ma głupio-fajny sposób rzucania takich perełek od niechcenia, bez wyjaśniania, dlatego bardzo często przelatują niezauważone, wśród jego krzyków, bluzg i poniżania.
    Więc jakie są Twoje świadome wartości? Tylko błagam, bez: Bóg, Honor, Ojczyzna. Jest to taka sama odpowiedź jak na pytanie ile pieniędzy chcesz mieć - milion dolarów. Pytam o prawdziwe, przemyślane wartości - o to co Twoje a nie o to, co wtłaczali Ci rodzice, ksiądz, polityk, prawnik czy profesor.
    I oczywiście, jako, że to Twoje wartości nie powinienem się do nich wtrącać - dlatego to zrobię :) Zasugeruję co-nie-co.
    Po co wartości? Po to, że będąc świadomym swoich wartości, czyli tego jak postrzegasz świat i tego co jest dla Ciebie najważniejsze, możesz świadomie koncentrować się na tym co masz robić. Powiem ładniej - możesz działać z premedytacją. Premedytacja to jak najbardziej pozytywne słowo! Oznacza świadome działanie mające na celu osiągnięcie założonego rezultatu. Christopher Hyatt powiedział kiedyś, że:
    Magia to dla mnie określenie celu i znalezienie sposobów jego osiągnięcia.
    Chcesz być Magikiem?
    Według mnie - niezależnie od tego czego chcesz od życia, łańcuszek wygląda tak:
    Świadomość swoich wartości > działanie z premedytacją > po to, by osiągnąć maksimum swojego potencjału (być najlepszą wersją siebie samego) > oraz najwyższą jakość życia.
    A teraz zobaczmy jak NIE osiągnąć pełni potencjału i najwyższej jakości życia.
    Świetnym sposobem jest strach przed zmianą. Jakoś tak się dziwnie w życiu składa, że żeby nastąpiła zmiana, trzeba coś zmienić. Ludzie uważają, że zmiana jest procesem twórczym. Bo jest. Ale zmiana jest też dezintegracją - a to oznacza strach, ból, niepewność i dyskomfort.
    Strach, ból, niepewność i dyskomfort  to 4 jeźdźców apokalipsy. Twoje życie JEST i BĘDZIE wprost proporcjonalne do tego, jak dobrze sobie w ich obliczu radzisz. A teraz mała zagadka.
    Co łączy wszystkie wielkie religie (a już bez wątpienia świętą trójcę czyli judaizm, chrześcijaństwo i islam ale i buddyzm), systemy totalitarne (komunizm, nazizm, faszyzm) czy większość systemów terapeutycznych z psychoanalizą na czele?
    Ich wspólny mianownik to strach przed cierpieniem. Ksiądz, polityk i terapeuta posługują się tym samym narzędziem co sprzedawca używanych samochodów: obietnicą (koniec z cierpieniem!) i gwarancją (prawo ziemskie, boskie czy nauka). Wszystko po to, byśmy pełni nadziei usunęli sprzed przerażonych twarzy 4 jeźdźców apokalipsy.
    Oczywiście problem polega na tym, że gwarancji nie ma i być nie może - a im bardziej jej szukamy, tym większymi niewolnikami się stajemy. Im bardziej poszukujesz gwarancji, tym łatwiej Tobą manipulować. Bo manipulować można tylko kimś, kto czegoś potrzebuje.
    Strach, ból, dyskomfort i niepewność są PEWNE. Są i będą stałym elementem ludzkiej kondycji. Nie ma od nich ucieczki - innej niż w jeszcze więcej strachu, niepewności, dyskomfortu czy bólu. Im odważniej spojrzysz na ten fakt, tym więcej wolności i kontroli masz szansę doświadczyć. Poddanie się świadomości, że od cierpienia nie da się uciec niesie wzmocnienie.
    Nie ma w tym żadnego paradoksu, dlatego że w Naturze paradoksy nie występują. Natura po prostu JEST - a my tworzymy swoje mapy i jeśli jedna mapa nie za bardzo pokrywa się z inną mapą mówimy - paradoks. A to nie paradoks. To życie.
    Najlepszym rozwiązaniem - jakie ja znam - jest propozycja niejakiego Friedricha Nietzsche. Brzmi ona:
    Powiedź życiu TAK!
    Nietzsche, który był bardziej psychologiem-filozofem niż filozofem ma na myśli to: nie uciekaj przed niczym. Przywitaj to. Wszystkie barwy. Spójrz prosto w twarz i Pięknej i Bestii. Przestań bać się cierpienia. To Cię osłabia i wzmacnia tych, którzy ten strach wykorzystują do swoich celów - posługując się swoimi wartościami. Wyczekuj 4 jeźdźców apokalipsy tak, jak w bejsbolu gość z kijem wyczekuje piłki: patrz prosto w jej kierunku i GRAJ ŻEBY WYGRAĆ. Z entuzjazmem i agresją - weź zamach i celuj w publiczność. Pierdolnij tak, żeby zahuczało. Bo, w sumie, powiedz Ty mi - co masz do stracenia? Przecież i tak nikt nie wyjdzie stąd żywy.
    Hyatt posługiwał się dwoma określeniami, które bardzo lubię: siłę pokonywania przeciwstawiał strachowi przed stratą (ja nazywam to czasami strachem przed umniejszeniem). Siła pokonywania to całkowite oddanie (w oparciu o swoje wartości) misji rozszerzania siebie i swojego życia ( i jeśli tak wybierzesz - życia innych ludzi).
    Dlaczego jest tak bardzo ważnym, żeby czuć się komfortowo z dyskomfortem? Dlatego, że każda zmiana (co już omówiliśmy) jest dezintegracją. A dezintegracją to tworzenie chaosu i ból. Jeśli boisz się bólu, nie możesz się zmienić. Będziesz tylko drapać powierzchnię. Swoją drogą: Hyatt powiedział, że jeśli ktoś nie może się zmienić, to znaczy, że NIENAWIDZI  się w sposób niewystarczający. Mówiąc inaczej:
    Jeśli nie potrafisz się zmienić, za mało się nienawidzisz.
    Jeśli znasz swoje wartości - a właściwie DOPIERO po tym jak znasz swoje wartości, możesz GRAĆ ŻEBY WYGRAĆ. Nie dziw się, że nie masz czego chcesz, jeśli nie wiesz co cenisz.
    I jeszcze raz Hyatt:
    Głównym źródłem ludzkiego nieszczęścia jest strach przed nieskończoną mnogością, którą życie oferuje
    Dlaczego strach przed obfitością? Dlatego, że w naszych głupich rozumkach nadmiar oznacza chaos a chaos oznacza brak kontroli. Ego nie cierpi tego, czego w swoim ograniczonym zakresie NIE może kontrolować.
    Naucz się - w obliczu jeźdźców apokalipsy - wzruszać pogardliwie ramionami i parskać lekceważąco śmiechem. To jest DOKŁADNIE moment, kiedy trzeba być zuchwałym. Współtwórca NLP, Bandler podaje swoją mantrę: "No i chuj!" (wersja dla przytulaczy drzew: "No i co z tego?").
    Podsumowując: to NIE jest świat dla słabych ludzi (pod słowem słaby rozumiem słabość emocjonalną ale i fizyczną oraz ignorancję). Jeśli cenisz słabość i podporządkowanie - jesteś przeciwny życiu. WYCZEKUJ od życia tego, że będzie życiem - czyli przynosi zarówno przyjemności jak i cierpienie. NIE ma żadnych GWARANCJI i dopiero musisz zostać tym kim JESTEŚ (osiągnąć pełnię potencjału). Jeśli życie ma być przygoda, musisz pchać się tam, gdzie Cię jeszcze nie było - a to oznacza niepewność. Niepewność i niewiedza NIE są wymówką do nic-nie-robienia. GRAJ ŻEBY WYGRAĆ - a wygrywa ten, kto pod koniec życia ma najmniejszy bagaż ŻALU i NIESPEŁNIENIA. Aha - tak przy okazji - nikt nie wyjdzie stąd żywy, więc tylko głupek uważa, że ma coś do stracenia.
    To właśnie ten nihilizm, to, że to wszystko nie ma większego sensu nadaje cały sens. Bo sens Twojemu życiu nadajesz TY - w oparciu o swoje wartości. Ja nie wierzę, że życie ma głębszy sens samo w sobie (bo byłeś uprzejmy się urodzić), czy że "życie jest bezcenne" - jest, jeśli uczynisz je wartościowym. W przeciwnym wypadku jesteś częścią zamienną, pokarmem, który zostanie przerzuty i wydalony. I to jest fajne - bo tak naprawdę możesz tylko wygrać. O ile wiesz, że grasz. I o ile wiesz o co i po co grasz.
    Ból i przyjemność są nieodłącznym składnikiem pogoni za własnym przeznaczeniem - Hyatt
    To jak znosisz strach, ból, niepewność i dyskomfort jest wyznacznikiem tego, jak gotowy jesteś by żyć.
    Dlatego:
    Żadnego opierdalania się
    Żadnego bycia pizdą
    (to już nie był Hyatt - tylko Frank Kern)
    TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE...
    Poznaj metody, które dają siłę najlepszym
    https://youtu.be/Nw7jwl7Q5Tg
    Ten program da Ci:
    POCZUCIE MOCY
    POCZUCIE KONTROLI
    POCZUCIE SKUTECZNOŚCI
    W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
    najlepszych mentalnych trenerów na świecie!
    Dowiesz się jak:
    Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
    Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
    Rozbić tę misję na działające PROCESY
    Przełożyć te procesy na Twoje ZWYCIĘSTWA
    Najważniejsze korzyści wynikające z PANUJ & POSIADAJ:
    WIĘCEJ PEWNOŚCI
    mniej zagubienia
    WIĘCEJ ZAUFANIA
    mniej stresowania
    WIĘCEJ WYGRYWANIA
    mniej sabotowania
    UWAGA - NIE KUPUJ jeśli nie masz zamiaru pracować nad sobą!
    PANUJ & POSIADAJ to 121 minut nagrania + PDF z pełną transkrypcją
    TO MÓJ NAJWAŻNIEJSZY I NAJSKUTECZNIEJSZY PROGRAM
    10 min
  • O 4 jeźdźcach apokalipsy i zostaniu Magikiem
    Kiedy wartości są jasne, decyzje są łatwe

    Tak mawia Dan Pena, który ma głupio-fajny sposób rzucania takich perełek od niechcenia, bez wyjaśniania, dlatego bardzo często przelatują niezauważone, wśród jego krzyków, bluzg i poniżania.
    Więc jakie są Twoje świadome wartości? Tylko błagam, bez: Bóg, Honor, Ojczyzna. Jest to taka sama odpowiedź jak na pytanie ile pieniędzy chcesz mieć - milion dolarów. Pytam o prawdziwe, przemyślane wartości - o to co Twoje a nie o to, co wtłaczali Ci rodzice, ksiądz, polityk, prawnik czy profesor.
    I oczywiście, jako, że to Twoje wartości nie powinienem się do nich wtrącać - dlatego to zrobię :) Zasugeruję co-nie-co.
    Po co wartości? Po to, że będąc świadomym swoich wartości, czyli tego jak postrzegasz świat i tego co jest dla Ciebie najważniejsze, możesz świadomie koncentrować się na tym co masz robić. Powiem ładniej - możesz działać z premedytacją. Premedytacja to jak najbardziej pozytywne słowo! Oznacza świadome działanie mające na celu osiągnięcie założonego rezultatu. Christopher Hyatt powiedział kiedyś, że:


    Magia to dla mnie określenie celu i znalezienie sposobów jego osiągnięcia.

    Chcesz być Magikiem?
    Według mnie - niezależnie od tego czego chcesz od życia, łańcuszek wygląda tak:
    Świadomość swoich wartości > działanie z premedytacją > po to, by osiągnąć maksimum swojego potencjału (być najlepszą wersją siebie samego) > oraz najwyższą jakość życia.
    A teraz zobaczmy jak NIE osiągnąć pełni potencjału i najwyższej jakości życia.
    Świetnym sposobem jest strach przed zmianą. Jakoś tak się dziwnie w życiu składa, że żeby nastąpiła zmiana, trzeba coś zmienić. Ludzie uważają, że zmiana jest procesem twórczym. Bo jest. Ale zmiana jest też dezintegracją - a to oznacza strach, ból, niepewność i dyskomfort.
    Strach, ból, niepewność i dyskomfort  to 4 jeźdźców apokalipsy. Twoje życie JEST i BĘDZIE wprost proporcjonalne do tego, jak dobrze sobie w ich obliczu radzisz. A teraz mała zagadka.
    Co łączy wszystkie wielkie religie (a już bez wątpienia świętą trójcę czyli judaizm, chrześcijaństwo i islam ale i buddyzm), systemy totalitarne (komunizm, nazizm, faszyzm) czy większość systemów terapeutycznych z psychoanalizą na czele?
    Ich wspólny mianownik to strach przed cierpieniem. Ksiądz, polityk i terapeuta posługują się tym samym narzędziem co sprzedawca używanych samochodów: obietnicą (koniec z cierpieniem!) i gwarancją (prawo ziemskie, boskie czy nauka). Wszystko po to, byśmy pełni nadziei usunęli sprzed przerażonych twarzy 4 jeźdźców apokalipsy.
    Oczywiście problem polega na tym, że gwarancji nie ma i być nie może - a im bardziej jej szukamy, tym większymi niewolnikami się stajemy. Im bardziej poszukujesz gwarancji, tym łatwiej Tobą manipulować. Bo manipulować można tylko kimś, kto czegoś potrzebuje.
    Strach, ból, dyskomfort i niepewność są PEWNE. Są i będą stałym elementem ludzkiej kondycji. Nie ma od nich ucieczki - innej niż w jeszcze więcej strachu, niepewności, dyskomfortu czy bólu. Im odważniej spojrzysz na ten fakt, tym więcej wolności i kontroli masz szansę doświadczyć. Poddanie się świadomości, że od cierpienia nie da się uciec niesie wzmocnienie.

    Nie ma w tym żadnego paradoksu, dlatego że w Naturze paradoksy nie występują. Natura po prostu JEST - a my tworzymy swoje mapy i jeśli jedna mapa nie za bardzo pokrywa się z inną mapą mówimy - paradoks. A to nie paradoks. To życie.
    Najlepszym rozwiązaniem - jakie ja znam - jest propozycja niejakiego Friedricha Nietzsche. Brzmi ona:


    Powiedź życiu TAK!

    Nietzsche, który był bardziej psychologiem-filozofem niż filozofem ma na myśli to: nie uciekaj przed niczym. Przywitaj to. Wszystkie barwy. Spójrz prosto w twarz i Pięknej i Bestii. Przestań bać się cierpienia. To Cię osłabia i wzmacnia tych, którzy ten strach wykorzystują do swoich celów - posługując się swoimi wartości...
    10 min
  • O ambicji, poświęceniu i równowadze
    Można lubić Ayn Rand lub nie, ale sukces, który odniosła jest astronomiczny. Przypomina mi nieco historię Arnolda. Wyjeżdża z po-rewolucyjnej Rosji do USA - żadnych umiejętności językowych, żadnych konkretnych znajomości. Zupełnie inny kraj, zupełnie inna kultura. Nie zna angielskiego - więc postanawia zostać pisarką. Pierwsze scenariusze, potem powieści. Koniec końców - jest kultowa autorką i twórcą własnego nurtu filozoficznego (obiektywizmu).
    A teraz zobaczmy, co mówiła sama do siebie, żeby trafić tam, gdzie trafiła:
    Koncentracja!
    Naucz się doceniać działania i wysiłek. Zrozum, że ten rodzaj pracy jest specyficzny i wymaga specyficznego stanu umysłu, innego niż przy nic nie robieniu. Nie da się pisać robiąc jednocześnie coś innego.
    W końcu, żyjesz dla działania czy dla odpoczynku? Przestań się tak podziwiać - wciąż jesteś nikim. Musisz wiedzieć jak kontrolować swoje nastroje i umysł. Być panem absolutnym siebie samej
    i swojego umysłu. Jak chcesz przewodzić innym, skoro nie przewodzisz swojemu umysłowi?
    Sekret życia: masz być czystą siłą woli. Wiedzieć czego chcesz i robić to. Mieć świadomość, minuta po minucie, co robisz i dlaczego. Absolutna siła woli, absolutna kontrola. Wszystko inne poślij w diabły!
    Bądź tyranem - żadnych kompromisów z samą sobą. Rób wszystko totalnie (cała sobą).
    (...) Od teraz - żadnej myśli o sobie, myśl jedynie o pracy. Jesteś tylko maszyną do pisania. I nie przestawaj, dopóki autentycznie i szczerze wiesz, że więcej już nie możesz.
    Ayn Rand - The Journals of Ayn Rand.
    To jest zapis jej wewnętrznego dialogu - przelanego na papier. Notatka do siebie samej.
    A teraz powiedz mi - brzmi jak ktoś, kto w życiu szuka równowagi? Kto szuka balansu - cokolwiek by to miało znaczyć? Kto postanawia poczekać, aż pojawi się motywacja albo posłuchać Tony Robbinsa? Kto, jak przystało na artystę "nawiązuje bliższy kontakt ze swoją emocjonalną stroną istnienia"? Jak ktoś, kto stosuje 4-ro godzinny tydzień pracy?
    Bo dla mnie brzmi jak ktoś, kto idzie na wojnę. Dla mnie brzmi jak ktoś, kto nie bierze żadnych zakładników. Jak ktoś, kto pali mosty i wszelką drogę odwrotu.
    Nie znam nikogo, powtarzam, nikogo, ani osobiście ani z lektur, kto wybił się ponad przeciętność szukając równowagi i spokoju. Nie znam i nigdy nie poznam, bo to niemożliwe.
    "Życie jest po to, by się cieszyć każdą chwilą", "Nie pracuj tak ciężko, bo się wypalisz", "Zachowujesz się jakbyś miał obsesję, to nie jest normalne". No jasne, że nie jest. Bo tylko nieliczni są wybitni, więc jak można mierzyć ich miarą miernot i przeciętniaków? Jeśli otaczający Cię ludzie nie mówią, że coś z Tobą nie tak, że zachowujesz się nienormalnie, że masz obsesję - to znaczy, że Twoje myślenie i działanie jest przeciętne. Jeśli Cię chwalą - masz pewność, że jesteś im równy. Jeśli Cię rozumieją - marnujesz potencjał.
    Przeczytaj jeszcze raz słowa Rand - czy widzisz tu gdzie użalanie się nad sobą? Widzisz poszukiwanie relaksacji? Zen?
    To jest jeden z największych błędów jaki robią ludzie starając się zarządzać swoim stanem emocjonalnym. Szukają spokoju czy relaksacji zamiast zwiększać odporność na presję, strach, krytykę czy konfrontację. Szukają ucieczki zamiast zaprawiać się w boju. Im bardziej łakniesz bezpieczeństwa, tym mniejsza szansa, że je odnajdziesz. Osłabniesz i zesrasz ze strachu w samym wyczekiwaniu. Zeżre Cię niepokój.
    No ale dobrze, powiesz, ale ona miała cel, miała ambicje - a ja nie mam. A ja Ci powiem, że nie wierze. I że wierzę w to, że jesteśmy gatunkiem zdobywców i odkrywców (spójrz na małe dzieci - jakie są ekspansywne). Że większość dzisiejszych neuroz  i rozpieprzenia wynika z tego, że żyjemy zbyt bezpiecznie. Że żyjemy za bardzo głową. Że intelektualizujemy emocje, zamiast je czuć. Czuć je to dla nas za mało - musimy je oceniać. Dodajemy warstwy - zamiast zauważyć, że czujesz strach, "wiesz", że czujesz i że strach jest zły, więc źle, że go czujesz, więc "musisz" źle czuć się z tym, że go czujesz, bo strach jest zły i jest powodem do tego, żeby czuć się źle, co sprawia, że czujesz się jeszcze gorzej....
    I powiem Ci dodatkowo, że wierzę w to, że brak ambicji jest strachem. Że dużo łatwiej - ze względu na społeczną akceptację - jest uchodzić za kogoś, kto się ślizga niż za kogoś, kto wyraził na głoś swoje "pobożne życzenia"  a potem nie udało mu się ich zrealizować.
    Jakiś czas temu, na moim profilu (który, przy okazji jest nieoficjalnym profilem tego bloga, czyli tu) napisałem, że:
    Podstawą zmiany jest NIETOLERANCJA, a podstawą sukcesu DYKTATORSKIE SKŁONNOŚCI [nakierowane głównie na siebie]
    (niemal słowo w słowo to, co przeczytałem wczoraj u Rand: "Bądź tyranem - żadnych kompromisów z samą sobą. Rób wszystko totalnie (cała sobą).")
    ... no i zaczęła się dyskusja o tym, jaki to może mieć destrukcyjny wpływ na osobowość, grozić zaburzeniami psychicznymi i tym podobne. Co w sumie, może nawet być prawdą. I co - nie w sumie a już na pewno - wskazuje na potrzebę poczucia bezpieczeństwa i awersję do ryzyka tej osoby. Pytanie oczywiście brzmi - czy to co teraz uchodzi za normę jest normą? Albo czy ma być normą dla mnie? Że niby JUŻ nie płacisz ceny za wewnętrzną świadomość tego, że jesteś tylko cząstką tego, kim możesz być? Że to Ci się JUŻ nie odbija w ten czy inny sposób na zdrowiu i psychice?
    Nie ma żadnego znaczenia, czy chcesz być pisarzem, biznesmenem, politykiem, następną Matką Teresą czy zrzucić parę kilo albo poprawić formę. Nie ma żadnego znaczenia. Słowa Ayn Rand pokazują, jak przejść z punktu w którym jesteś do punktu w którym chcesz być. Bo za wszystko przyjdzie zapłacić Ci cenę - za robienie nadal tego co robisz, za nie robienie i za robienie czegoś "szalonego". Pytanie brzmi:
    Czy chcesz zapłacić cenę za to, czego chcesz, czy NADAL płacić cenę za to, czego NIE chcesz.
    A co jest "sekretem" do pełnego oddania? Pełnego poświęcenia? Po pierwsze podjęcie decyzji, po drugie zakończenie poszukiwań dla alternatyw. Stanie się ślepym, głuchym i upartym. Otwartym na nowe lepsze metody dotarcia do celu - ale nie na zmianę celu. Marzenie i wiara - głęboka wiara w siebie i - jak mówi Pressfield - zaufanie zupie (kwantowej), że w taki czy inny sposób dotrzesz do celu - po tym jak przelejesz wystarczającą ilość potu i krwi. Bo to wojna, a nie kurwa, wczasy.
    TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE...
    Poznaj metody, które dają siłę najlepszym
    https://youtu.be/Nw7jwl7Q5Tg
    Ten program da Ci:
    POCZUCIE MOCY
    POCZUCIE KONTROLI
    POCZUCIE SKUTECZNOŚCI
    W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
    najlepszych mentalnych trenerów na świecie!
    Dowiesz się jak:
    Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
    Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
    Rozbić tę misję na działające PROCESY
    Przełożyć te procesy na Twoje ZWYCIĘSTWA
    Najważniejsze korzyści wynikające z PANUJ & POSIADAJ:
    WIĘCEJ PEWNOŚCI
    mniej zagubienia
    WIĘCEJ ZAUFANIA
    mniej stresowania
    WIĘCEJ WYGRYWANIA
    mniej sabotowania
    UWAGA - NIE KUPUJ jeśli nie masz zamiaru pracować nad sobą!
    PANUJ & POSIADAJ to 121 minut nagrania + PDF z pełną transkrypcją
    TO MÓJ NAJWAŻNIEJSZY I NAJSKUTECZNIEJSZY PROGRAM
    12 min
  • O ambicji, poświęceniu i równowadze
    Można lubić Ayn Rand lub nie, ale sukces, który odniosła jest astronomiczny. Przypomina mi nieco historię Arnolda. Wyjeżdża z po-rewolucyjnej Rosji do USA - żadnych umiejętności językowych, żadnych konkretnych znajomości. Zupełnie inny kraj, zupełnie inna kultura. Nie zna angielskiego - więc postanawia zostać pisarką. Pierwsze scenariusze, potem powieści. Koniec końców - jest kultowa autorką i twórcą własnego nurtu filozoficznego (obiektywizmu).
    A teraz zobaczmy, co mówiła sama do siebie, żeby trafić tam, gdzie trafiła:


    Koncentracja!
    Naucz się doceniać działania i wysiłek.
    Zrozum, że ten rodzaj pracy jest specyficzny i wymaga specyficznego stanu umysłu, innego niż przy nic nie robieniu.
    Nie da się pisać robiąc jednocześnie coś innego.W końcu, żyjesz dla działania czy dla odpoczynku?
    Przestań się tak podziwiać - wciąż jesteś nikim.
    Musisz wiedzieć jak kontrolować swoje nastroje i umysł. Być panem absolutnym siebie samej i swojego umysłu. Jak chcesz przewodzić innym, skoro nie przewodzisz swojemu umysłowi?
    Sekret życia: masz być czystą siłą woli. Wiedzieć czego chcesz i robić to. Mieć świadomość, minuta po minucie, co robisz i dlaczego. Absolutna siła woli, absolutna kontrola. Wszystko inne poślij w diabły!
    Bądź tyranem - żadnych kompromisów z samą sobą. Rób wszystko totalnie (cała sobą).
    (...) Od teraz - żadnej myśli o sobie, myśl jedynie o pracy. Jesteś tylko maszyną do pisania. I nie przestawaj, dopóki autentycznie i szczerze nie wiesz, że więcej już nie możesz.
    Ayn Rand - The Journals of Ayn Rand.

    To jest zapis jej wewnętrznego dialogu - przelanego na papier. Notatka do siebie samej.
    A teraz powiedz mi - brzmi jak ktoś, kto w życiu szuka równowagi? Kto szuka balansu - cokolwiek by to miało znaczyć? Kto postanawia poczekać, aż pojawi się motywacja albo posłuchać Tony Robbinsa? Kto, jak przystało na artystę "nawiązuje bliższy kontakt ze swoją emocjonalną stroną istnienia"? Jak ktoś, kto stosuje 4-ro godzinny tydzień pracy?
    Bo dla mnie brzmi jak ktoś, kto idzie na wojnę. Dla mnie brzmi jak ktoś, kto nie bierze żadnych zakładników. Jak ktoś, kto pali mosty i wszelką drogę odwrotu.
    Nie znam nikogo, powtarzam, nikogo, ani osobiście ani z lektur, kto wybił się ponad przeciętność szukając równowagi i spokoju. Nie znam i nigdy nie poznam, bo to niemożliwe.
    "Życie jest po to, by się cieszyć każdą chwilą", "Nie pracuj tak ciężko, bo się wypalisz", "Zachowujesz się jakbyś miał obsesję, to nie jest normalne". No jasne, że nie jest. Bo tylko nieliczni są wybitni, więc jak można mierzyć ich miarą miernot i przeciętniaków? Jeśli otaczający Cię ludzie nie mówią, że coś z Tobą nie tak, że zachowujesz się nienormalnie, że masz obsesję - to znaczy, że Twoje myślenie i działanie jest przeciętne. Jeśli Cię chwalą - masz pewność, że jesteś im równy. Jeśli Cię rozumieją - marnujesz potencjał.
    Przeczytaj jeszcze raz słowa Rand - czy widzisz tu gdzie użalanie się nad sobą? Widzisz poszukiwanie relaksacji? Zen?
    To jest jeden z największych błędów jaki robią ludzie starając się zarządzać swoim stanem emocjonalnym. Szukają spokoju czy relaksacji zamiast zwiększać odporność na presję, strach, krytykę czy konfrontację. Szukają ucieczki zamiast zaprawiać się w boju. Im bardziej łakniesz bezpieczeństwa, tym mniejsza szansa, że je odnajdziesz. Osłabniesz i zesrasz ze strachu w samym wyczekiwaniu. Zeżre Cię niepokój.
    No ale dobrze, powiesz, ale ona miała cel, miała ambicje - a ja nie mam. A ja Ci powiem, że nie wierze. I że wierzę w to, że jesteśmy gatunkiem zdobywców i odkrywców (spójrz na małe dzieci - jakie są ekspansywne). Że większość dzisiejszych neuroz  i rozpieprzenia wynika z tego, że żyjemy zbyt bezpiecznie. Że żyjemy za bardzo głową. Że intelektualizujemy emocje, zamiast je czuć. Czuć je to dla nas za mało - musimy je oceniać. Dodajemy warstwy - zamiast zauważyć, że czujesz strach, "wiesz",
    12 min
  • O szkodliwości współczucia i litości
    Kiedy mówię na głos, że jedną z najważniejszych cech - dla każdego, kto chce cokolwiek osiągnąć - jest bezwzględność, ludzie patrzą na mnie jak na psychopatę i Adolfa Hitlera coachingu. Kiedy mówię o tym, że litość i współczucie to szkodliwe stany emocjonalne - ci sami ludzie są pewni, że ponownie otworzę obozy koncentracyjne. Sprofanujmy zatem w radości ten judeo-chrześcijański mit użyteczności miłosierdzia poprzez litość i współczucie.
    Kiedy mówimy o współczuciu - w samym słowie jest już fakt, że czujesz (a raczej sądzisz, że czujesz, jeśli mamy być nieco bardziej precyzyjni) to co ten, komu współczujesz. Mówiąc inaczej - jednoczycie się np. w rozpaczy. Ponieważ czujecie się dokładnie tak samo (jak się wam wydaje) na dobrą sprawę jedno z was staje się zbędne. Emocjonalnie przytakuje. To jak w tym bezmyślnym powiedzeniu, że udany związek to dwie połówki - co sugeruje, że jedno jest półdupkiem i drugie jest półdupkiem. Udany związek nie składa się z dwóch połówek, tylko z dwóch jedności. Nie jestem żadną połówką! Ani ona nie jest żadną połówką! I dzięki temu możemy tworzyć udaną całość większą. No dobra, bo się rozproszyłem (przed czym ciągle przecież Cię ostrzegam...)
    Tak więc wiemy już, że współczucie oznacza, że stajesz się kołkiem - dołączasz do chóru i śpiewasz jak on. Jest przecież jeszcze litość. "Nachylić się nad kimś w litości". Właśnie - dla mnie litość oznacza poczucie wyższości. Uznanie tej drugiej osoby (czy osób) jako ofiary niezdolnej do podniesienia się, niezdolnej do samodzielnego działania i walki przeciwko czemuś lub o coś. Jest w litowaniu się jakaś forma sadystycznej władzy i wywyższania. Dla mnie, przynajmniej.
    Spójrzmy zatem jaka jest alternatywa. Dosłownie spójrzmy.
    J.K. Simmons w filmie "Whiplash" copyright Sony Pictures Worldwide
    Oto twarz empatii.
    Kto nie widział "Whiplash" - niech zobaczy. Najważniejszy film o relacji mentor-uczeń jaki znam (tak, tak, ważniejszy nawet niż stary "Karate Kid"!).
    Jaka jest różnica między empatią a współczuciem? Taka, że współczujący współczuje - a empatia oznacza rozumienie. NIE oznacza, że solidaryzujesz się emocjonalnie. Rozumiesz co ten ktoś przeżywa, być może dlatego, że sam "tam byłeś", być może dlatego, że wygrzebałeś się z podobnego lub większego gówna i wiesz, że możesz być pomocny. Nie poprzez zamienienie się w bezwartościową z punktu widzenia pomocy galaretę - tylko poprzez zmotywowanie / zainspirowanie tego kogoś do pozytywnego działania. Zanim wyjaśnię to dalej, dwa ważne elementy.
    Pierwszym jest to, o czym wielokrotnie już pisałem - czyli kwestia tego, na co zwracasz uwagę. Generalnie, każdy słyszał to już do zarzygania - to na co zwracasz uwagę narasta.
    Cokolwiek teoretyk wymyśli, praktyk udowodni
    Szukasz spisków, układów, sznurków i rąk za nie pociągających - znajdziesz. Na bank znajdziesz. Koncentrujesz się na tym, dlaczego się nie da? To się dowiesz - obficie - dlaczego się nie da. Koncentrujesz się na tym co DA się zrobić - znajdziesz rozwiązania lub chociaż spróbujesz. Nie chcę uderzać w górnolotny ton, ale faktycznie jest w życiu coś magicznego - bo Twój umysł je w jakiś stopniu generuje.
    Tak więc mamy kwestie tego, na co zwracasz uwagę. Na coś, co może dać pozytywny wynik (rozwiązanie lub coś twórczego) lub rozpraszasz się na wszystko pozostałe.
    Drugi element. Kwestia obowiązku. Mówiąc inaczej - poczucie misji, zadania. To co dla jednych jest opcja, wyborem, luźnym zobowiązaniem czy nawet koszmarem, dla innych (nielicznych dodajmy) jest obowiązkiem. Weźmy mój ukochany temat - diety. 95% ludzi nie osiągnie celu lub nie utrzyma wagi. Dlaczego?
    Dlatego, że nie traktują tego jako swojego pieprzonego obowiązku! Dla nich to zachcianka, kwestia "wolnej woli" i tym podobnych metafizycznych gówien. Dlaczego ja schudłem i dlaczego dalej zmniejszam poziom tkanki tłuszczowej w tym samym czasie zwiększając ilość masy mięśniowej? Bo to dla mnie obowiązek.
    To mój moralny obowiązek, by osiągnąć PEŁNIĘ POTENCJAŁU - również w tej kwestii. Kompulsja. Misja. Moje zadanie. Tak samo jak zadaniem komandosów z GIGN było odstrzelenie lub pojmanie tych fundamentalistycznych debili. Mimo, że się zabarykadowali. Mimo, że strzelali. Mimo, że już zabili policjantów. A może raczej nie mimo - DOKŁADNIE dlatego, że to zrobili. Dlatego, że to było ich pieprzonym obowiązkiem. Plus byli do tego przygotowani.
    Empatia oznacza, że rozumiem przez co przechodzisz a więc mogę Ci pomóc. Mogę, bo rozumiem. Emocje są przereklamowane. Wspólne płakanie nie załatwi tematu. Wspólne śmianie się też nie. Temat załatwia skuteczne działanie. To dlatego NIE współczuję i nie lituję się nad grubymi ludźmi. Bo wiem, że to ich wina (ja wiem, ja wiem, Ty akurat jesteś w malutkiej grupie obciążonej genetycznie albo endokrynologicznie, wiem, zjedz coś dla uspokojenia). Nie współczuję i nie lituję się, bo byłem tam i wiem, że to można zmienić. Gorszy od grubasa jest jedynie użalający się, zasmarkany grubas. (Zaznaczam słowa - można zmienić - w przeciwieństwie np. do jakiś form kalectwa).
    Film dopiero wszedł do kin, jest dość niszowy, więc nie będę zdradzał za dużo. Tak, gość przeginał. Tak, był psychopatą. A może nie przeginał i nie był? Co powiesz po koniec?
    Oczywiście liczy się intencja. Zawsze podobała mi się metafora stada owiec i owczarka. Owczarek jest w stosunku do owiec ostry, oschły, pogania je, traktuje mało subtelnie. Ale to właśnie on jest tym, który chroni je przed złem najwyższym - wilkami. Owczarek (na chwilę potraktujemy psa pasterskiego jako człowieka) ma w dupie co myślą o nim owce nie dlatego, że jest zblazowany, że mu obojętne. Jest to po prostu drugorzędne, bo jest LOJALNY ZADANIU jakie ma do wykonania. Ma swoje obowiązki. Ma chronić - a nie być lubianym. Ma pomagać - a nie być akceptowanym. To jego misja. Jest na niej jednopunktowo skoncentrowany.
    To dlatego empatia jest dobra a współczucie i litość są szkodliwe. Są jak nowotwór drobnokomórkowy - nie widać go na zdjęciach a kiedy już staje się widoczny, jest zazwyczaj za późno.
    Najgorszym, absolutnie najgorszym rodzajem litości jest litość własna. Czy ja tym samym twierdzę, że masz zadawać sobie ból i się nienawidzić? Absolutnie nie - wręcz przeciwnie. Powinieneś odczuwać do siebie bezwzględną miłość. Bezwzględna miłość - dla wyjaśnienia - nie polega na tym, że kochasz się bezwarunkowo. W miłość bezwarunkową jakoś nie wierzę (może matki do dziecka, nie wiem, raczej nie doświadczę bycia matką, więc nie mam pojęcia). Mówię o szorstkiej miłości własnej. Wymagającej.
    Wymagającej czego? Wymagającej od siebie OSIĄGNIĘCIA PEŁNI SWOJEGO POTENCJAŁU. A do tego zazwyczaj potrzeby jest ktoś, kto wie co robi i kto jest bezwzględny (patrz - "Whiplash"). W jednej z najlepszych scen, ten miło wyglądający Pan ze zdjęcia mówi, że nie ma dwóch bardziej szkodliwych słów niż "dobra robota". Dlaczego? Dlatego, że skazują cię na bycie dobrym, na samozadowolenie, na bycie średniakiem - na obrastanie tłuszczem w satysfakcji.
    Ralph Waldo Emerson powiedział kiedyś, że:
    Naszym największym życiowym życzeniem jest spotkanie kogoś, kto zmusi nas do robienia tego, na co nas stać.
    Kto wymusi na nas osiągnięcie pełni potencjału, bycie najlepszą wersją siebie samych. I oby był to ktoś bezwzględny.
    Już wiesz, dlaczego współczucie i litość są największymi wrogami ludzi, którzy chcą czegoś innego niż mierności i przeciętniactwa.
    TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE...
    Poznaj metody, które dają siłę najlepszym
    https://youtu.be/Nw7jwl7Q5Tg
    Ten program da Ci:
    POCZUCIE MOCY
    POCZUCIE KONTROLI
    POCZUCIE SKUTECZNOŚCI
    W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
    najlepszych mentalnych trenerów na świecie!
    Dowiesz się jak:
    Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
    Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
    Rozbić tę misję na działające PROCESY
    Przełożyć te procesy na Twoje ZWYCIĘSTWA
    Najważniejsze korzyści wynikające z PANUJ & POSIADAJ:
    WIĘCEJ PEWNOŚCI
    mniej zagubienia
    WIĘCEJ ZAUFANIA
    mniej stresowania
    WIĘCEJ WYGRYWANIA
    mniej sabotowania
    UWAGA - NIE KUPUJ jeśli nie masz zamiaru pracować nad sobą!
    PANUJ & POSIADAJ to 121 minut nagrania + PDF z pełną transkrypcją
    TO MÓJ NAJWAŻNIEJSZY I NAJSKUTECZNIEJSZY PROGRAM
    17 min
  • O szkodliwości współczucia i litości
    Kiedy mówię na głos, że jedną z najważniejszych cech - dla każdego, kto chce cokolwiek osiągnąć - jest bezwzględność, ludzie patrzą na mnie jak na psychopatę i Adolfa Hitlera coachingu. Kiedy mówię o tym, że litość i współczucie to szkodliwe stany emocjonalne - ci sami ludzie są pewni, że ponownie otworzę obozy koncentracyjne. Sprofanujmy zatem w radości ten judeo-chrześcijański mit użyteczności miłosierdzia poprzez litość i współczucie.
    Kiedy mówimy o współczuciu - w samym słowie jest już fakt, że czujesz (a raczej sądzisz, że czujesz, jeśli mamy być nieco bardziej precyzyjni) to co ten, komu współczujesz. Mówiąc inaczej - jednoczycie się np. w rozpaczy. Ponieważ czujecie się dokładnie tak samo (jak się wam wydaje) na dobrą sprawę jedno z was staje się zbędne. Emocjonalnie przytakuje. To jak w tym bezmyślnym powiedzeniu, że udany związek to dwie połówki - co sugeruje, że jedno jest półdupkiem i drugie jest półdupkiem. Udany związek nie składa się z dwóch połówek, tylko z dwóch jedności. Nie jestem żadną połówką! Ani ona nie jest żadną połówką! I dzięki temu możemy tworzyć udaną całość większą. No dobra, bo się rozproszyłem (przed czym ciągle przecież Cię ostrzegam...)
    Tak więc wiemy już, że współczucie oznacza, że stajesz się kołkiem - dołączasz do chóru i śpiewasz jak on. Jest przecież jeszcze litość. "Nachylić się nad kimś w litości". Właśnie - dla mnie litość oznacza poczucie wyższości. Uznanie tej drugiej osoby (czy osób) jako ofiary niezdolnej do podniesienia się, niezdolnej do samodzielnego działania i walki przeciwko czemuś lub o coś. Jest w litowaniu się jakaś forma sadystycznej władzy i wywyższania. Dla mnie, przynajmniej.
    Spójrzmy zatem jaka jest alternatywa. Dosłownie spójrzmy.



    Oto twarz empatii.
    Kto nie widział "Whiplash" - niech zobaczy. Najważniejszy film o relacji mentor-uczeń jaki znam (tak, tak, ważniejszy nawet niż stary "Karate Kid"!).
    Jaka jest różnica między empatią a współczuciem? Taka, że współczujący współczuje - a empatia oznacza rozumienie. NIE oznacza, że solidaryzujesz się emocjonalnie. Rozumiesz co ten ktoś przeżywa, być może dlatego, że sam "tam byłeś", być może dlatego, że wygrzebałeś się z podobnego lub większego gówna i wiesz, że możesz być pomocny. Nie poprzez zamienienie się w bezwartościową z punktu widzenia pomocy galaretę - tylko poprzez zmotywowanie / zainspirowanie tego kogoś do pozytywnego działania. Zanim wyjaśnię to dalej, dwa ważne elementy.
    Pierwszym jest to, o czym wielokrotnie już pisałem - czyli kwestia tego, na co zwracasz uwagę. Generalnie, każdy słyszał to już do zarzygania - to na co zwracasz uwagę narasta.


    Cokolwiek teoretyk wymyśli, praktyk udowodni

    Szukasz spisków, układów, sznurków i rąk za nie pociągających - znajdziesz. Na bank znajdziesz. Koncentrujesz się na tym, dlaczego się nie da? To się dowiesz - obficie - dlaczego się nie da. Koncentrujesz się na tym co DA się zrobić - znajdziesz rozwiązania lub chociaż spróbujesz. Nie chcę uderzać w górnolotny ton, ale faktycznie jest w życiu coś magicznego - bo Twój umysł je w jakiś stopniu generuje.
    Tak więc mamy kwestie tego, na co zwracasz uwagę. Na coś, co może dać pozytywny wynik (rozwiązanie lub coś twórczego) lub rozpraszasz się na wszystko pozostałe.
    Drugi element. Kwestia obowiązku. Mówiąc inaczej - poczucie misji, zadania. To co dla jednych jest opcja, wyborem, luźnym zobowiązaniem czy nawet koszmarem, dla innych (nielicznych dodajmy) jest obowiązkiem. Weźmy mój ukochany temat - diety. 95% ludzi nie osiągnie celu lub nie utrzyma wagi. Dlaczego?
    Dlatego, że nie traktują tego jako swojego pieprzonego obowiązku! Dla nich to zachcianka, kwestia "wolnej woli" i tym podobnych metafizycznych gówien. Dlaczego ja schudłem i dlaczego dalej zmniejszam poziom tkanki tłuszczowej w tym samym czasie zwiększając ilość masy mięśniowej? Bo to dla mnie obowiązek.
    To mój moralny obowiązek,
    17 min

About Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

From the publisher's feed

Przestań się martwić. Zacznij wygrywać!

More shows like Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Cyprian Majcher by Cyprian Majcher

Cyprian Majcher

9 Listeners

Karolina Sobańska by Karolina Sobanska

Karolina Sobańska

44 Listeners

Podcast Internetowych Sprzedawców by Mirosław Skwarek

Podcast Internetowych Sprzedawców

1 Listeners

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek by Expertia

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek

5 Listeners

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka by Dariusz Rosiak

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

42 Listeners

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów by zurnalistapl

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

23 Listeners

Przemek Górczyk Podcast by Przemek Górczyk

Przemek Górczyk Podcast

13 Listeners

Madame Monday - po dorosłemu by Joanna Flis

Madame Monday - po dorosłemu

3 Listeners

Rezultaty by Michał Wrzosek

Rezultaty

0 Listeners