9. Niektórzy mają strzeliste chwile olśnień, nagłe strumienie zachwytu; potrafią dostrzec kraniec złotej nici w ciernistym żywopłocie, chwycić, wyciągnąć nietkniętą, ułożyć w powietrzne sploty. Słowa, dźwięki, obrazy same cisną się do nich, uderzają w dłonie, w powieki, jak rzeka w szyby okrętu. Inni mają jedynie głód. Głód i pustynię. Rozgarniają ziemię, drapią ją nagą dłonią, szukają pierwszej przyczyny, najniższych korzeni, dna, z którego wyrasta jakakolwiek droga.