Zeszyty

Zeszyty

Download on the App Store

Zeszyty episodes

  • Wielki Post. Obrus
    22. Przez uchylone okno napływa kwietniowy chłód. Na najwyższych gałęziach siedzą ptaki, zapadły w szary puch, i w sen o dalekich morzach. W kuchni jest ciepło, ale mamy na sobie swetry i wełniane skarpetki. Siedzimy wokół stołu i haftujemy świąteczny obrus.
    3 min
  • Wielki Post. Kosmyk włosów (II)
    21. "Pojawia się Małgorzata. Teraz obój jest jej pieśnią, pieśnią zakochanej kobiety". I znów jest maleńki pokój, kobieta siedzi w oknie, owija kosmyk włosów wokół palca i nuci prostą melodię bez słów. "Klarnet i skrzypce, słyszysz jak ze sobą rozmawiają? Jej miłość do Fausta jest odwzajemniona, to miłosny dialog oddechu i strun, ust i włosów, słyszysz?" "Feri, Feri", powtarza dziewczyna, ale oto mija czas, i nadchodzi część trzecia.
    4 min
  • Wielki Post. Kosmyk włosów (I)
    20. Te wszystkie barwy, przemglone kadzidłem, przesiąknięte modlitwą, jak je opisać? Jest taki rodzaj starego złota, dostojnej purpury, brudnej zieleni, są takie odcienie, które napotkać można jedynie w nawach kościołów, w zadymionych kaplicach, w półmroku, w tajemnicy.
    3 min
  • Wielki Post. Faust
    19. Są takie dni, dobrze je znasz, dni bez żadnego kształtu, bez celu, bez nadziei, dni płytkiego oddechu i wyschniętego gardła. Przychodzi wtedy nagłym lśnieniem, czyimś słowem, ciepłym dotykiem. To było w Wenecji, wiele lat temu, wieczór zapadł perłową mgłą, uliczki przechodziły jedna w drugą, rozwijały się w mosty, latarnie wisiały nad nimi jak przyczajone żelazne pająki. Szłam przed siebie, tylko po to, żeby iść, owinięta w wełniany szal, z trudem łapiąc oddech, mijałam kawiarniane towarzystwo i wracających do domów sklepikarzy, aż nagle w jednej z bram dojrzałam białe skrzydło: przesunęło się wzdłuż muru, i przepadło w czeluściach podwórza.
    4 min
  • Wielki Post. Początek symfonii
    17. „Feri”, dziewczyna przerywa piosenkę i szepcze jego imię, a on długimi palcami, długimi, bladymi palcami, rozczesuje jej włosy w szeroką pięciolinię. Pięciolinia zamienia się w drogę, w polną ścieżkę, w kamienisty gościniec, w chodnik wielkiego miasta. Mógłby nią iść każdy, ale dzisiaj staje na niej Faust. Ma na sobie czarny surdut śpiewaka i z góry wygląda jak półnuta. Lakierki stukają niecierpliwie w napięty papier.
    3 min
  • Wielki Post. O miłości
    16. „Co się dzieje z miłością, której nikt nie przygarnie, po którą nikt nie wyciągnie dłoni?”, myśli Magdalena, stawiając na stole błękitny flakonik. Przesuwa palcem po wypukłych zdobieniach, po nitkach złota, cienkich jak kobiece włosy. „Zamienia się w niebieską łódkę i płynie po nieboskłonie”, mówi znachorka spod lasu. Babcia i jej siostry przyszły szukać u niej rady dla dziewczyny, która choruje z miłości.
    3 min
  • Wielki Post. Marzanna
    15. Ziemia była wiosenna, mokra, młode pędy wyrastały z niej tuż obok suchych łodyg z poprzedniej jesieni. Układaliśmy Marzanny nad brzegiem i czekaliśmy aż podpłynie łódź. Ściskałam mocno krawędź fartuszka, z którego rozkwitały blade przebiśniegi. Zdarzyło się, że płakałam, kiedy przychodziła nasza kolej, żeby podać strojną pannę staremu rybakowi; uśmiechał się wtedy, głaskał mnie niezdarnie po włosach, i układał ją na dnie łodzi. Gdy łódka była pełna, odpychał się od brzegu długim wiosłem i płynął tam, gdzie Wisła rwała najmocniej.
    4 min
  • Wielki Post. Marzanna
    14. Kiedy nadchodził pierwszy dzień wiosny, Marzanna była gotowa: leżała na dywanie między naszymi łóżkami, a jej spódnice wyglądały jak baśniowe kołdry i materace. Pokochałyśmy ją przez te chłodne wieczory, jej zapach krochmalu, połyskiwanie koralików, a najbardziej wełniane włosy ze sprutego swetra, które spływały na podłogę kaskadą jasnych loków. Miała więc swoją poduszkę, i grzebień, i uwielbienie w naszych oczach.
    3 min
  • Wielki Post. Pustynia
    13. Oczy zachodzą Mu ciemnymi plamami, i właśnie wtedy, mówi Babcia, właśnie wtedy, kiedy myśli, że nie da już rady się podnieść, widzi przed sobą drzewo. Jabłoń. Już kiedyś dotykał jej gałęzi, podrzucał w górę jej owoce. Poznaje sęk w kształcie baranka, i dziuplę, w której lęgły się ptaki, i chłodny cień. Przypomina sobie, jak w sennym widzeniu, lata dzieciństwa w szczęśliwym ogrodzie, w spokojnej kołysce świata. Jabłoń pochyla się nad Nim. Pośród liści rumienią się dojrzałe jabłka, ich skórka błyszczy, napina się, pulsuje gęstym sokiem. Jezus wie, że wystarczy jeden kęs, żeby ugasić głód, i pragnienie, i piekące rany samotności.
    5 min

About Zeszyty

From the publisher's feed

Zapiski o sprawach codziennych.